Imperio de la Mentira

Całkowita wolności, pod każdym względem.


Forum RPG o wszystkim co nam się tylko zamarzy.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 SNY - by Kot.K

Go down 
AutorWiadomość
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 797
Points : 3306
Join date : 19/04/2012
Age : 29

PisanieTemat: SNY - by Kot.K   Pią Kwi 21, 2017 8:42 am

Victor budzi się przykuty do poręczy wiodącej do piwnicy w sklepie z komiksami. Gdzie swoją drogą mieli też komiksy o nim XD ale mniejsza. Nagle wpada dwóch gości którzy chcą okraść ten mały sklepik. Sabretooth stwierdza że nie będzie im przeszkadzał. Goście przeszli obok niego zabrali z piwncy co chcieli i wychodząc podziekowali mu za współpracę kulką łeb żeby nie zostawiać świadków.
Po paru godzinach gdy healing factor uleczył jego ranę. (a bo to raz do niego czy Wolverina strzelali XD ta dwócjka potrafiła się wylizać z takich ran że to się w głowie nie mieści, jak Wolverine którego został już praktycznie sam szkielet i resztka mięśni po wybuchu i jeszcze przy tym wszystkich pozabijał XD, albo Victor którego dosłownie wybebeszyli otwarta klatka piersiowa zwisające jelita i inne przyjemności i przeżył o.o jak pierwszy raz widziałam ten numer to długo nie mogłam się otrząsnąć jak go Blink znalazł ale mniejsza)

Obudził się i jak się okazało był tam przykuty bo znalazł go rannego na ulicy jakis starszy pan prowadzący ten sklepik z komiksami. Przykuł go bo się go bał ale mimo to nie chciał go tam zostawiać. A tamci to były jakies zakapiory które chciały wyniki badań jego syna który był naukowcem. Sabretooth wstał wyrwał tn kawałek poręczy do którego był przykuty i pyta staruszka "Ile odzyskanie tych dokumentów jest dla ciebie warte" ten zaczął się tłumaczyć że nie ma zbyt wiele, że ten sklepik to jego całe życie i nie ma takich sum jak zwykle mu płacą za robotę. (bo jak wiadomo ub nie Sabretooth jest płatnym mordercą... wyobrażam sobie te wszystkie zera na jego kontraktach XD)


Victor wstał ku przerażeniu staruszka który nie wiedział co ten zamierza, podszedł do kasy sklepowej wyciągnął z niej garść pieniędzy po czym wsunął je sobie do kieszeni stwierdzając "rozkazuj szefie".


moim zdaniem ta scenka jest piękna bo Sabretooth zamierzał pracować za garść drobniaków tylko dlatego że tak należało.
Dlatego że staruszek mu pomógł, dlatego że chciał się zemścić na tamtych ale miał reputację do utrzymania... reputację twardego płatnego zabójcy. XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 797
Points : 3306
Join date : 19/04/2012
Age : 29

PisanieTemat: Re: SNY - by Kot.K   Wto Maj 09, 2017 4:51 pm

Szłam ciemnym lasem, zgubiłam się, gdy nagle dostrzegłam jakiś opuszczony niewielki budyneczek z jednym piętrem. W środku było ciemno. Weszłam powoli suche liście skrzypiały pod moimi nogami. Przeszłam ciemnym korytarzem do najbardziej oświetlonego pomieszczenia na środku którego stał kamienny stół oświetlony promieniem światła z góry. Leżał na nim adamantowy szkielet. Gdy podeszłam bliżej dostrzegłam że w ciemności coś się kryje. Świecące białe oczy.
-... zginął chroniąc mnie... - wyjaśnił ochrypnięty głos wychodząc z ciemności i zbliżając się do mnie. Okazało się że siedział, a gdy wstał był jeszcze większy, ogromny, przeorany bliznami, przyprószony starością a jego twarz wyrażała czyste szaleństwo. Zaczęłam się cofać do ciemnego korytarzu. Spojrzałam w bok, były tam 2 mniejsze poniszczenia zupełnie ciemne, ale teraz moje oczy przywykły już do ciemności i mogłam zauważyć sterty ludzkich kości.
-... no co? Musiałem coś jeść. - W tym momencie serce prawie wyskoczyło mi z piersi i się obudziłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 797
Points : 3306
Join date : 19/04/2012
Age : 29

PisanieTemat: Re: SNY - by Kot.K   Wto Lut 27, 2018 9:25 am

Dziś śniło mi się że byłam w swoim mieszkaniu w Zarach sama. To proste mieszkanko, 2 pokoje z czego jeden ten mój to długa wąska kiszka, śreniej wielkości pokój moich rodziców, długi przedpokój na końcu kuchnia, toaleta i łazienka. Była noc, światła migotały a ciemność zdawała się gęstnieć.
Obojętnie ile świateł w swoim pokoju bym nie zapaliła one cały czas zdawały się świecić coraz słabij i słabiej
Tam coś było, ni wiem co ale ta ciemność której nawet latarką nie byłam w stanie odgonić napawała mnie czystym przerazeniem.
Ciemność wypełniała cały mój pokój. kłębiła się niczym mgła.
Wypadłam z mieszkania naga tylko w szlafroku całkowicie przerażona.
Na klatce grupka nastolatków spojrzała na mnie jak na wariatkę.
Błagałam ich o pomoc, zeby weszli i sprawdzili czy coś tam jest.
Ale poprosiłam tylko 2 bo bałam się że mi mieszkanie okradną.
reszta miała czekac na zewnątrz.
Weszli jeden poszedł do kuchni sprawdzić czy coś tam jest a 2 do pokoju.
Na szafce przy łuzku stała moja ta niebieska latarka ze scyzorykiem którą zawsze mam przy sobie, po prosiłam by ją przyniósł.
Ruszył w tamtą stronę a mrok zaczął gęstniec wokół niego i już wiedziałam że jest po nim
zaczęłam uciekać.
Wybiegłam na klatkę schodową okazało się że jest pusta i ciemna. Nie dało się włączyć światła, czułam że mrok jest i tutaj.
Zaczełam mimo to na złamanie karku biec w dół najszybciej jak potrafię.
wybiegla w samym szlafroku na chodnik przed domem.
Nagle widze z klatki obok wychodzi moja mama. wpadłam jej w ramiona i powiedziałam że coś się dzieje ze swiatłem.
Na co ona odpowiedziała że faktycznie pradu nie było.
Weszłyśmy do domu, i wszystko było normalnie i ani śladu tamtych dzieciaków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: SNY - by Kot.K   

Powrót do góry Go down
 
SNY - by Kot.K
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Imperio de la Mentira :: Prywatne miejsca :: ►Informacje◄ :: Opowiadania-
Skocz do: