Imperio de la Mentira

Całkowita wolności, pod każdym względem.


Forum RPG o wszystkim co nam się tylko zamarzy.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 sdsdfsdfdxxf

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: sdsdfsdfdxxf   Sro Sie 23, 2017 9:29 am

Po chwili mężczyzna dostrzegł Perrego oraz jego nowe towarzyszki. Uśmiechnął się ciepło i pomachał do nich. Lis nie był pewien jak powinien się zachować, miało się wręcz wrażenie jakby nie przywykł do tego że ktoś jest dla niego miły. Odmachał niby to od niechcenia chociaż wyglądał na zmieszanego. W końcu Black Opal wstał ze swojego miejsca i podszedł do nich.

-A cóż to za piękne damy? Perry bądź tak miły i przedstaw nas sobie. - Zażądał Opal spoglądając zalotnie z pod czarnej grzywki.

-To Elizabeth i ...

-...Anna. - Dokończyła za niego dziewczyna ponieważ pauza między imionami zdawała się jej trwać zbyt długo.

-Tak, Elizabeth i Anna. Kuzynki Anity. - Przedstawił je nerwowo lis. -Chciały zobaczyć studio. - Dodał pospiesznie licząc że jego pracodawca nie będzie niczego podejrzewał.

-Anita ma jakichś normalnych krewnych? Aż dziwne. - Zdziwił się Opal jednak dostrzegł niezbyt przychylny wzrok Perrego. -Ależ przepraszam, tak wiem o Twórcach nie mówi się źle, taka nie pisana zasada. - Poprawił się pospiesznie Black. -Tak czy inaczej później postaram się znaleźć dla was chwilkę i oprowadzę was po studiu jeśli macie ochotę, ale teraz muszę się szykować do porannego programu. Wszyscy na mnie liczą. - Rzekł przyjacielsko i energicznie mężczyzna. - Do zobaczenia później. - Pożegnał się po czym pospiesznie wrócił na swoje miejsce.

Dzień minął na nagrywaniu kolejnych programów, Beth była zachwycona tym że może być tak blisko swojej ulubionej gwiazdy i podglądać od kuchni jak nagrywają programy. Tym czasem Perry był na każde zawołanie Opala, spełniał wszystkie jego zachcianki, praktycznie gdy tylko ten nie znajdował się w blasku reflektorów i pod czujnym okiem kamer lis był u jego boku usługując mu. Dzień w końcu dobiegał końca, ekipa filmowa zbierała się do domu.

-Spędziłyśmy tu cały dzień i nie wygląda na to że Black Opal potrzebuje naszej pomocy. Obawiam się że po prostu straciłyśmy czas. - Stwierdziła Anna.

-Wiesz, trudno coś takiego stwierdzić po jednym dniu. Aczkolwiek też nie widzę niczego co by mnie zaniepokoiło. - Beth popadła w zamyślenie gdy tym czasem Opal czytał scenariusze na następny dzień, Perry korzystając z tego iż jego szef nie zwraca na niego uwagi zebrał swoje rzeczy i planował wrócić do domu jako że był już koniec jego zmiany. Jednakże nie uszło to uwadze błyszczących ślepi przystojnego mężczyzny.

-A dokąd to? - Zapytał bez cienia uśmiechu.

-Do... do domu. - Odpowiedział Perry przestraszony jakby właśnie został przyłapany na robieniu czegoś złego.

-Ale jak to do domu?! Widziałeś  ten syf w łazience? Obawiam się że masz tu jeszcze sporo do zrobienia. - Rzekł jego szef surowo.

-Ta... jasne... już się za to biorę szefie. - Mruknął lis kładąc po sobie uszy, ciągnął za sobą miotłę i mruczał coś pod nosem.

-Wydaje mi się że jednak komuś tu możemy pomóc. - Stwierdziła Anna patrząc na załamanego lisa, zmęczonego i wymizerniałego wracającego do pracy. Po chwili pojawił się obok nich Black Opal, mimo ciężkiego dnia pracy zdawał się wręcz promieniować pozytywną energią.

-A więc tu się chowacie, szukałem was. W końcu coś obiecałem, kim bym był gdybym nie dotrzymał danego słowa? Wybaczcie tylko że tak późno. - Uśmiechnął się pogodnie Opal.

-Mogli byśmy porozmawiać? - Zapytała ze spokojem Elizabeth.

-Oczywiście, czy coś się stało? - Zapytał z troską mężczyzna.

-Prawda jest taka że Perry wynajął nas byśmy panu pomogły. Martwił się że coś pana gryzie. - Wyznała kobieta.

-Mnie? Naprawdę? Martwi się o mnie, jakie to kochane. - Pisnął Opal.

-No właśnie, jednakże widzę tu zupełnie inny problem, a mianowicie to jak go pan traktuje. - Wyjaśniła Beth.

-Że co? Widzieliście tą scenę? Ohh nie pewnie myślicie że się nad nim znęcam, to nie tak! Naprawdę! - Denerwował się Black. Napotkał wyczekujący wzrok dziewczyn. -No dobrze, wyjaśnię wam o co tu tak naprawdę chodzi. No więc Twórczyni Perrego to nie jest delikatnie mówiąc "najmilsza kobieta". Traktuje go wyłącznie jako kompana od kieliszka, a najlepszym przyjacielem jest gdy przynosi do domu pieniądze. W innym przypadku zostaje obarczony winą za wszystkie życiowe porażki swojej Twórczyni, dlatego same rozumiecie że nie chcę by musiał wracać codziennie do takiego domu! Dlatego wynajduję mu różne niezbyt trudne zadania. Proponowałem mu nawet kiedyś że pomogę mu znaleźć mieszkanie, ale zwykle zbywa mnie mówiąc że może kiedyś. Myślicie że ściągnął was tu bo sam potrzebuje pomocy? - Zapytał zaczynając rozumieć o co tu chodzi.

-Całkiem możliwe. - Przytaknęła smutno Elizabeth.

-Nie uważa się za dość ważnego, myślał że prędzej ściągnie was tu pod pretekstem pomocy mi, niż gdyby wyznał prawdę. To straszne! Musimy coś zrobić!- Nalegał mężczyzna.

-Oczywiście, po to tu jesteśmy. -Zapewniła Beth. -Zacznijmy od tego że chciała bym poznać jego twórczynię.

-To może być problem, raczej nie sądzę by chciał nas zaprosić do domu. Zwykle tego tematu unika jak ognia. - Tłumaczył Opal.

-To może sami się wprosimy? Może uda się zamienić chociaż dwa zdania. - Zaproponowała Anna.

-Warto spróbować. - Przytaknęli pozostali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
 
sdsdfsdfdxxf
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Imperio de la Mentira :: Tereny :: Azyl Straconych Dusz-
Skocz do: