Imperio de la Mentira

Całkowita wolności, pod każdym względem.


Forum RPG o wszystkim co nam się tylko zamarzy.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zwierciadła Czasu 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Zwierciadła Czasu 2   Wto Wrz 25, 2012 8:00 pm

Słowa wstępu.
Będzie to jedynie streszczenie opowiadania, zatem nie spodziewajcie się wyszukanego języka czy pięknych opisów, na które było by mnie stać. Chcę tylko krótko przedstawić losy bohaterów.

Prolog
Na końcu poprzedniej części była wielka wojna pomiędzy Athotisem oraz jego Demonami Goro a Egzorcystami oraz wszelkimi przedstawicielami Czarnego kościoła. Była to niezwykle krwawa walka mająca zadecydować o przyszłości całej ziemi. Athotis pragnął zaprowadzić własny porządek, pożądał świata poddanego tylko i wyłącznie jemu. Był tak owładnięty tą wizją że w końcu sie w niej zatracił sprzedając nawet duszę demonom. Zostaje on pokonany przez Egzorcystów.
Skąd o tym wszystkim wiemy? Jak się okazuje cała pierwsza część jest opowieścią starej kobiety która przedstawia swoje życie jako bajkę na dobranoc choremu dziecku. Jej wspomnienia odbijają się w zwierciadle pokazując dawno zapomniane obrazy z przeszłości.
-Pora już spać. - Rzekła starsza kobieta.
-Babciu? Ale jutro też mi opowiesz o egzorcystach prawda? - Zapytał mały chłopczyk leżąc obłożnie chory w swym łóżeczku.
-Ale nie ma już dużo do opowiadania. Crow który pokonał złego i przebiegłego Athotisa został przez niego zamknięty w krysztale. Athotis uznał że ten człowiek jest zbyt niebezpieczny i chciał pociągnąć go ze sobą na dno. Niestety mu się to udało. Alister poświęcił się aby nas ratować, przez co teraz spoczywa w swej kryształowej trumnie. - Odpowiedziała kobieta o błękitnych oczach.
-W tym który stoi w głównej świątyni Czarnego Klasztoru? - Dopytywał chłopiec z zaciekawieniem. Widział już kiedyś to miejsce i wspomniany kryształ kiedy był tam z mamą i babcią.
-Tak dokładnie tym. - Odrzekła kobieta gasząc światło w pokoju i wychodząc. -A teraz dobrej nocy Ashio.

Tak właśnie kończy się pierwsza część Zwierciadeł Czasu.

Odcinek pierwszy : Przebudzenie Zbawcy.

Czarna noc, głęboka i bezduszna niczym oczy kłamcy. Ciche i spokojne ulice spowite ciemnością. Mrok wkradł się nawet do świątyń mimo iż wciąż oświetlają je świstała świec. Ogromna katedra a w jej wnętrzu wszechobecna martwa cisza. Wtem spokój zostaje rozdarty przez niosący się echem po wielkich komnatach trzask. To pękł kryształ będący trumną wciąż żywego symbolu męstwa i odwagi oraz poświęcenia. Symbol ten wciąż tkwił głęboko w sercach ludzi których pielgrzymki przybywały do tego miejsca aby chociaż na sekundę móc dotknąć kryształu który więził bohatera dawnych czasów w wiecznym śnie.
W świetle świec było widać odłamki kryształu migoczące tysiącem zimnych barw a między nimi szkarłat krwi tego który chodź niegdyś potężny teraz leżał na ziemi słaby, bezbronny i okaleczony. Fragmenty jego strzaskanego więzienia tkwiły głęboko w ciele.
Tak właśnie kończy się i zaczyna noc w której przebudził się zbawca. Alister Faust Corwell znany jako Crow.


Ostatnio zmieniony przez Sabrea Creed dnia Nie Lut 03, 2013 10:49 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Wto Wrz 25, 2012 8:32 pm

Odcinek Drugi : Choroba duszy.

Noc, jak każda inna. Niczym nie różni się od tych które były przed nią i ani od tych które będą po niej. Starsza kobieta wychodzi z pokoju swego ciężko chorego wnuka. Światło w jego pokoju już dawno zostało zgaszone tak jak i nadzieja na jego uzdrowienie. Kobieta ma piękne błekitne oczy nieco już przygaszone przez szarość. Po dawnym kasztanowym kolorze jej włosów nie został już prawie żaden ślad. Zmęczone oblicze spogląda ciężko w ziemię.
Podeszła do niej młodsza kobieta, miała długie brązowe włosy i identyczne oczy co jej towarzyszka.
-Mamo. Ile razy mam cię prosić byś nie opowiadała mojemu synowi tych strasznych opowieści o Egzorcystach. Jak dorośnie jeszcze zapragnie zostać jednym z nich, a to zbyt niebezpieczne dla mojego Ashio. - Powiedziała stanowczo młodsza kobieta.
-On tak bardzo lubi te opowieści, po za tym chciał wiedzieć jaki był jego dziadek Deyza. A dzięki swej mocy Zwierciadeł Czasu mogę mu go pokazać. - Odpowiedziała spokojnie lecz po chwili jej twarz posmutniała nawet bardziej niż wcześniej.
-Wiesz że Ashio nigdy nie zostanie już Egzorcystą, nawet choćby chciał. To choroba potępionych... widziałam to nie raz. Gdy byłam jedna ze Świętych. Dobrze o tym wiesz Xantio. Widziałam jak całe miasta umierały w mękach przez tą chorobę. Do dziś nie mogę sobie wybaczyć że nie mogłam im pomóc. Wiesz dobrze że już jest za późno, nie ma już lekarstwa. - Staruszka mówiła dalej a jej oczy wyrażały głęboki smutek i cierpienie.
Młodsza z kobieta w tej chwili wybuchnęła płaczem. Wręcz rzucając się na swą rozmówczynię.
-Nie mów tak!!! Nie mów!!! Mój mały synek nie może zginąć w taki sposób!!! Jesteś Egzorcysktą! Jesteś Świętą! Czemu nie możesz ocalić mojego synka? Czemu nie ocalisz mojego Ashio mamo!?!? - Prawie wrzeszczała przez łzy szarpiąc w rozpaczy ubranie staruszki. Ta natomiast jakby nie przejęta jej agresywnym zachowaniem po prostu ją do siebie przytuliła. Kryształowe łzy Arminy kapały na ramię starszej kobiety która tuliła ją z miłością. Cierpiąc razem z nią.

Postacie :
Ashio Amate - mały około 5-6 letni chłopiec. Ciężko chory.
Xantia (Miroir) Amate - Jego matka. Młoda kobieta bardzo podobna z charakteru do Katrii. (Postać wymyślona przez Katrin (Katrie))
Katria Miroir - Starsza kobieta. Była Święta Egzorcysta.
Deyza - Ukochany Katrii, ojciec Xanti. Niestety nie zdarzył poznać córki. Zginął podczas wielkiej wojny.
Pojęcia :
Choroba potępionych - Choroba roznoszona przez Demony Goro. Śmiertelna.


Ostatnio zmieniony przez Kyoishi Laveriette dnia Czw Wrz 27, 2012 3:18 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Wto Wrz 25, 2012 9:07 pm

Odcinek trzeci : Przebudzenie z koszmaru.

I tak oto nastał kolejny dzień. Pierwsze promienie słońca zbudziły śpiącą postać około 27 letniego mężczyzny. Miał czarne włosy ze srebrną grzywką zachodzącą nieco na jasnobłękitne niemal szare oczy. W jego wciąż otępiałym umyśle kołatały się stare wspomnienia, krew, walka i śmierć. To było ostatnie co pamiętał, wielka wojna. A potem? A potem ten pokój i światło słońca które delikatnie wpadało przez kryształowo czyste okno. Obrazy szybko się zatarły przegonione przez natłok pytań jaki kłębił się teraz w jego umyślę. Gdzie jest? Jaka jest godzina? Gdzie wszyscy jego przyjaciele? Co się stało?
Lecz jego przemyślenia przerwał widok znajomej postaci która siedziała na krześle przy jego łóżku. Wysoka smukła kobieta o długich czarnych starannie przystrzyżonych włosach. Jej złote oczy wpatrywały się z czułością w leżącego mężczyznę. Od kiedy jego oczy ją po raz ostatni widziały miał wrażenie że przybyło jej parę zmarszczek, a kruczoczarne włosy przyprószyła siwizna. Lecz wciąż była tak nieziemsko piękna jak to zapamiętał. Podniósł drżącą dłoń by jej dotknąć jednak zabrakło mu sił by sięgnąć swego celu. Kobieta pochwyciła ją i przysunęła do swego ciepłego policzka. Tuliła jego rękę z czułością gdy jego palce delikatnie muskały jej skórę.
-Lulu... - Wyszeptał z wielkim trudem. Nie zdołał nawet wypowiedzieć jej pełnego imienia, chociaż tak bardzo chciał.
-Tak jestem tu najdroższy. Jestem przy tobie. Lecz nie próbuj nic mówić. Wciąż jeszcze jesteś bardzo słaby. Musisz się oszczędzać. Ale wiem że już niedługo powrócą ci dawne siły. Teraz odpoczywaj. - Powiedziała czule. Tak rzadko można było oglądać na jej twarzy jakiekolwiek emocje, no chyba że chodziło o niego. Jej ukochanego Alistera.
W końcu czarnowłosego mężczyznę przejął w objęcia błogi sen. Był spokojny że jest w domu pośród bliskich. Cieszył się że jak tylko otworzy oczy zobaczy swych przyjaciół. Nie wiedział jednak że tak się niestety nie stanie.

Postacie :
Alister Korley (Crow) - Oświecony Egzorcysta. W tej chwili żywa legenda.
Lulubelle - Ukochana Alistera
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Sro Wrz 26, 2012 9:49 pm

Odcinek czwarty : Nadzieja na odkupienie.

Wieść o przebudzeniu się wielkiego bohatera wojennego, jednego ze świętych obiegła miasto Silverrad szybciej niż ostatnie promienie zachodzącego słońca. Dzień niedługo miał sie skończyć, ostatni dzień życia pewnej drobnej istotki którą właśnie tuliła w ramionach Katria. Starsza kobieta biegła przez owładnięte euforią miasto. Wszyscy świętowali powrót Świętego Egzorcysty. Jego pojawienie się było dla błękitnookiej kobiety drobną iskierką nadziei na ocalenie. Biegła co tchu w wyniszczonych wiekiem płucach. Nogi już nie te lecz wciąż brnęły do przodu mimo zmęczenia. Przedarła się przez tłum z ledwością. Chłopiec w jej ramionach był nie przytomny, wtulony w nią nie wydawał się cierpieć mimo uchodzącego z niego życia. Kobieta wpadła do świątyni, strażnicy trzymający tłum z dala od wejścia do komnat świątynnych w których spoczywał Korley zagrodzili jej drogę. Katria pokazała im srebrną gwiazdę znak egzorcystów nieco już poczerniałą ze starości lecz wciąż wyglądającą dumnie. Strażnicy odsunęli się i pozwolili jej przejść bez szemrania. Kobieta wpadła do pokoju w którym leżał Alister. Siedział teraz na łóżku a przy nim czuwała wiernie Lulubelle. Katria upadła na kolana przed jego łóżkiem, zmęczone nogi odmówiły posłuszeństwa. W oczach miała kryształowe iskierki łez.
-Błagam ocal go o święty! Błagam ocal mojego wnuka! Błagam cię! - Prawie wykrzyczała przez łzy.
Korley chciał wstać z łóżka lecz był zbyt słaby, spoczął na kolanach przy kobiecie. Chwycił zębami swój rękaw i rozerwał jego kawałek. Słońce na niebie powoli traciło blask chowając się za horyzontem a on był ostatnią gasnąca nadzieją dla małego Ashio. Chciał ując drobne dziecko w swe silne niegdyś ramiona lecz wiedział że nie jest w stanie utrzymać w dłoniach nawet kubka a co dopiero dziecko.
Lulubelle chciała go powstrzymać, wiedziała co chce zrobić. Wiedziała że jest na to zbyt słaby, wiedziała że to zbyt niebezpieczne lecz nie zdążyła bo nim cokolwiek powiedziała Alister przegryzł długimi białymi kłami skórę na swojej ręce i przyłożył ją do ust chłopca tak aby kapiąca krew dostała się do jego gardła.
Tak jak krew Demonów Goro była zabójcza dla ludzi tak jego krew była zabójcza dla Demonów oraz choroby którą roznosiły. Był jedynym takim człowiekiem na ziemi, lecz nawet jego moc nie była w stu procentach skuteczna.
Słońce ostatecznie zaszło pogrążając trójkę ludzi w zimnej ciemności. Katria tuliła wnuczka który mimo usilnych starań Alistera nie przebudził się. Przytulała jego zimne już ciało do siebie z wszechogarniającą rozpaczą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Sro Wrz 26, 2012 10:09 pm

Odcinek piąty : Gdy zgaśnie już ostatni płomyk.

Krew Korleya wciąż płynęła z rozciętej reki. Drugą zaś położył na ramieniu płaczącej kobiety, chciał ją jakoś pocieszyć. Zrobić cokolwiek, lecz było już za późno, chłopiec umarł w ramionach swej babci. Wykradła go z domu rodzinnego od matki licząc że uda jej się go ocalić. Wiedziała ze jest już za późno lecz gdy tylko usłyszała o przebudzeniu dawnego towarzysza uznała to za znak. Za nową nadzieję jaką ze sobą niósł, tym większa była jej rozpacz teraz gdy jej nadzieja zgasła całkowicie w raz z życiem chłopca.
Lecz nagle ku zaskoczeniu wszystkich Ashio otworzył swoje niewinne zielone oczka spoglądając na twarz zapłakanej babci. Jak gdyby dziwiąc się i nie rozumiejąc jej rozpaczy. Kobieta chwile wpatrywała się w niego z wyrazem zaszokowania na twarzy. Czy to możliwe że jednak krew Alistera zadziałała? Udało się? Za wcześnie zaczęła rozpaczać? Gdyby nie ten natłok pytań które omiotły jej umysł na chwilę pewnie już rzuciła by mu się na szuję z największą radością.
Jednak dobrze iż tego nie zrobiła bo w tej chwili zielone oczy chłopca wyglądały jakby zaczęły płonąć jakimś wewnętrznym trawiącym go ogniem by po chwili stać się zupełnie czarne. Jego ciałem wstrząsnął jakiś straszliwy wręcz agonalny skurcz a potem drgawki. Dłonie przemieniły się w łapy z olbrzymimi szponami a z ciała wypełzły trzy olbrzymie czarne pajęcze odnóża. Zawył niczym opętane zwierze, a twarz jego przestała przypominać ludzką. Wypluł z ust olbrzymie żuwaczki niczym u jakiegoś owada a twarz wydłużyła się i zszarzała. Nie był już człowiekiem, stał się jednym z Goro. Potworem który w jednej chwili rzucił się w stronę Alistera czując jego wciąż cieknącą krew która powoli wsiąkała w dywan i jego ubranie. Z powodu utraty krwi i zamknięcia w krysztale był zbyt słaby by chociażby uskoczyć przed atakiem. Czy tak miał skończyć?
Zabity przez dziecko któremu chciał pomóc? Lulubelle nie spodziewała się tego, nie miała przy sobie broni, a sięgnięcie po nią nie było nawet możliwe w tak krótkim czasie. Rzuciła sie jedynie zasłaniając swoim ciałem Alistera. Olbrzymie ostre czarne odnóża które były wycelowane w serce mężczyzny wbiły się w jej ramię.
Dopiero teraz wszyscy zauważyli że przerażona jeszcze przed chwilą starsza kobieta właśnie coś inkantowała.
-Czas... nadszedł... - Zakończyła swoją modlitwę tymi dwoma słowami.
Nagle nad kreaturą która jeszcze przed chwilą była jej wnuczkiem pojawiły się dwie wskazówki zegara niczym gilotyna. Po chwili spadły przebijając ciało potwora na wylot. To był jej wnuczek, jej Ashio, to ona powinna zakończyć jego cierpienie.
Alister poznał ten atak, znał dokładnie te dwie wskazówki i słowa "czas nadszedł". Słyszał je wielokrotnie gdy wypowiadała je jego dobra przyjaciółka Katria Miroir władczyni Czasu. Ale przecież to nie możliwe by ta starsza kobieta była nią. Prawda? Przecież nie taką ją zapamiętał. Kiedy się ostatnim razem widzieli była młodą ambitną dziewczyną mającą całe życie przed sobą.
-To... to nie może być ona. To nie może byc moja Kat. - Przeszło mu przez myśl, a była to ostatnia myśl jaka zdążyła nawiedzić jego umysł nim stał się całkowicie czarny i pusty z utraty sił. Stracił zbyt wiele krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Czw Wrz 27, 2012 6:39 pm

Odcinek szósty : Czas płynie nawet bez nas

Alister przebudził się gwałtownie, chwilę próbował dojść do siebie po koszmarze jaki mu się śnił. Wtedy z gwałtownym szarpnięciem serca przypomniało mu się iż wcale nie był to sen a jawa. Starsza kobieta, chory chłopiec, demon Goro. Co to wszystko miało znaczyć? Podniósł wzrok, przy jego łóżku czekała już jego wierna i kochana Lulubelle. Otworzył usta z nadzieją iż uzyska odpowiedzi na dręczące go pytania jakie zasiała w jego umyśle ta starsza kobieta o tak znajomym wyglądzie.
-Kim była ta kobieta? - Padło pierwsze pytanie z ust mężczyzny.
-To nikt taki najdroższy, musisz odpoczywać. - Odrzekła ze spokojem i zwodniczym uśmiechem Lulu.
-Kim ona była? To Katria prawda? - Wciąż padały pytania, Alister był zdenerwowany. Chciał wiedzieć co tu się dzieje, co Lulubelle tak bardzo chciała przed nim ukryć. Musiał to wiedzieć.
-Kim ona była? - Powtórzył. Z twarzy kobiety znikł wymuszony uśmiech i nieco posmutniała. Odwróciła wzrok od ukochanego, wiedziała że nie może tego wiecznie ukrywać.
-Tak to była Katria. - Odpowiedziała krótko i bez wyrazu.
-Ale jakim cudem? To nie może być kobieta którą niegdyś znałem, co tu się stało? - Alister ściszył nieco głos, lecz wciąż zdawał się wręcz nieco drżeć ze zdenerwowania.
-Podczas wielkiej wojny Athotis zamknął cię w wiecznym kryształowym więzieniu. Wszyscy których znałeś albo są już starzy albo .... - Jej głos w tym momencie nieco się załamał. Ostatnie niedopowiedziane słowo było zbyt straszne by je wypowiedzieć. Ona już dawno oswoiła się z myślą że jej przyjaciele odeszli i w wypowiedzi. Do każdego innego dokończyła by zdanie lecz bała się jaki szok wywoła to u jej ukochanego, który właśnie się przebudził z długiego snu i dowiedział się że został prawie sam.
-Oni... oni nie żyją? - Rzekł z czystym przerażeniem w głosie. Jego dłonie drżały a do oczu napłynęły łzy. -Nawet Lavro? - Dopytywał z nadzieją.
-Nawet on. - Odrzekła kobieta nie pozostawiając mu żadnych złudzeń. -Zginął jak bohater w walce broniąc słabszych.
-A Aran? - Pytał dalej patrząc na nią z gasnącą nadzieją.
-Nie żyje. Umarł ze starości. - Odparła chłodno.
-Deyza? - Grad pytań płynął z jego ust, musiał zapytać o każdego z osobna.
-Nie żyje, zginął w wielkiej wojnie z Athostisem. - Odpowiadała spokojnie jakby nie zważając na coraz większą rozpacz ukochanego. Może była przekonana że powinien wiedzieć.
Alister wymienił jeszcze parę imion lecz wciąż słyszał tą samą odpowiedź "nie żyją, wszyscy nie żyją.".
-A.... a Road? -Zapytał popadając w coraz większą rozpacz. To imię zostawił na koniec, bo wiedział że to krótkie i chłodne "nie żyje" z ust Lulubelle przybije ostatni gwóźdź w do wieka jego zatykającej się trumny.
-Road.... - Lulu nie zdążyła dokończyć bo w tej chwili w drzwiach stanęła piękna młoda kobieta o długich czarnych włosach i nieco roztrzepanej grzywce.
-Tu jestem Crow-chan. - Rzekła nieśmiało kobieta. Stała w drzwiach a światło z korytarza oświetlało ją od tyłu. wyglądała niczym duch. Podeszła w końcu do łóżka Alistera a ten mimo iż się bardzo zmieniła rozpoznał w niej ukochaną przybraną córkę. Przytulił ją mocno do siebie. Kiedy ją ostatnio widział była jeszcze dzieckiem, małą dziewczynką która bała się zostać sama chociaż na pięć minut. A teraz? Teraz była piękną dorosłą kobietą.
Ale jak to sie stało że Lulubelle przybyło jedynie parę zmarszczek, Road wydoroślała kiedy to Katria była już starszą kobietą a reszta już umarła ze starości? Nie prosto to wytłumaczyć. Road i Lulubelle pochodziły z rodziny Athotisa, przebudziła się w nich moc Noir czyli potomków rodziny Athotisa. Dzięki tej mocy mieli oni być nieśmiertelni. Jednak moc ta osłabła po śmierci Athotisa Azenratha przez co Lulu i Road zaczęły się starzeć lecz znacznie wolniej niż inni ludzie.
Teraz razem ojciec i córka. Po za 3 zanymi mu osobami nie pozostał już nikt. Żadnych przyjaciół, żadnej rodziny.
Czy uda mu się ułożyć sobie życie od nowa?


Ostatnio zmieniony przez Sabrea Creed dnia Pią Paź 05, 2012 9:03 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Sob Wrz 29, 2012 9:12 pm

Merikare
Khatire
Ankhare
Seket
Nikare
Araheris
Herhor
Arses
Nefersokar

Wtem po całym klasztorze rozległ się stłumiony krzyk małej dziewczynki.
-Mamusiu pod moim łóżkiem jest potwór!

Odcinek 00000 : Klątwa samobójcy
Dawno dawno temu w olbrzymim zamczysku żył mały chłopiec. Ojciec jego oraz matka zginęli podczas jednej ze swych wypraw i zajmował się nim dziadek. Chciał on ze wszystkich sił chronić wnuka, bał się najbardziej na świecie że go straci tak samo jak syna. Zatem trzymał go w swym zamczysku niczym w złotej klatce. Lecz chłopiec najbardziej pragnął podróżować tak jak jego ojciec, chciał poznać ludzi i świat zewnętrzny. Lecz pewnego dnia ich spokojne życie zostało przerwane. Pewnej nocy ich zamczysko zostało zaatakowane przez Demony Goro. Te straszliwe potwory zabiły dziadka ja jego oczach a następnie poważnie go zraniły. Chłopiec zdołał uciec i schronić sie w rodzinnej krypcie lecz był ciężko ranny i z pewnością nie doczekał by świtu. Lecz nie wiedział jaką przeklętą przed wiekami bestię skrywa miejsce które uznał za bezpieczną kryjówkę. Jego krew zasłała dno krypty niczym szkarłatny dywan. Rubinowa ciecz dotarła aż do najstarszego sarkofagu, relikwii ciała świętego którego imię zatarło się przez wieki chociaż jego ciało pozostało w niezmiennej formie. Człowiek ten był świętym który dopuścił się jednego z najbardziej potępianych grzechów wedle Czarnej Religii. Święty ten splamił swą duszę i skazał się na potępienie gdyż popełnił samobójstwo aby jego ciało stało się relikwią i móc w nim zamknąć całą swoją moc. Jednak nikt nie mógł przejąc mocy owej relikwii bo musiał by poświęcić swe życie. Chłopiec i tak umierał, z utratą każdej kolejnej kropli krwi powoli pogrążał się w sen z którego już nigdy miał się nie przebudzić. Jednak na jego szczęście, bądź nieszczęście ta ciecz przebudziła dawno zapomnianego świętego, który uznał że jego dogasające życie jest ofiarą dla niego. Święty połączył się z chłopcem przekazując mu swą moc. Chłopiec nie mógł ocalić dziadka, było już za późno jednak mógł pomścić jego śmierć i chronić wszystkich na których mu zależało. Czyli także mnie i ciebie kochanie. Nie ma się czego bać. Dziadek Korley jest z nami i będzie nas chronił. Dlatego nie musisz się bać żadnych potworów, nawet tych z pod łóżka. - Rzekła Road kończąc swą opowieść. Dziewczynka która leżała już w swym łóżeczku uśmiechnęła się tylko.
-Ale mamusiu, ja się nie boję tego potwora z pod łóżka. Nawet myślałam żeby się z nim zaprzyjaźnić. - Odpowiedziała z uśmiechem.
-To śpij już kochanie. I pamiętaj że nie ma się czego bać. - Dodała kobieta ucałowawszy swą córeczkę na dobranoc. Po chwili była już za drzwiami.
Na korytarzu z zamyślenia wyrwał ją znajomy kobiecy głos.
-Nie powinnaś opowiadać dziecku takich historii. - Rzekła starsza kobieta.
-Możliwe ale ona tak je lubi. - Odpowiedziała niewinnie Road.
-Ahh no tak, czasami zapominam że to twoja córka i że jest tak do ciebie podobna. - Powiedziała tonem jakby właśnie to sobie uświadomiła poprawiając okulary. Jej mina nie wyrażała wiele lecz zdawała się być całkiem przyjacielska. Z twarzy Lulubelle trudno było cokolwiek odczytać. Road uraczyła ją tylko zadziornym uśmieszkiem po czym ruszyła do swoich spraw.

Odcinek siódmy : Koszmar potępieńca o bluźnierczej miłości.

-To twój koszmar prawda Arahe? Przeżywasz ten ból każdej nocy.


Ostatnio zmieniony przez Sabrea Creed dnia Nie Lut 03, 2013 11:05 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Pią Paź 05, 2012 9:51 pm

Odcinek siódmy : Nowy porządek na niebie i ziemi.

Alister wciąż był bardzo słaby, jednak od kiedy przy jego boku była także jego ukochana córka. Widać było poprawę jego stanu z dnia na dzień. Tego dnia do jego pokoju przybył nie znany mu dotąd wysoki mężczyzna o długich czarnych z lekkim błękitnawym połyskiem włosach pieczołowicie spiętych z tyłu. Miał niedużą bródkę i drobne wąsy. Nosił staroświeckie ubranie, biały garnitur oraz wieki cylinder, przypominający te z których magicy wyciągają króliki. Lecz jego posiadacz przekonany był o elegancji swego ubioru. Zdjął nakrycie głowy i ukłonił się wręcz teatralnie.
-Witam. To wielki zaszczyt poznać takiego bohater jak pan. Jestem Kagemoto Akedeshi. Lecz prosił bym by zwracać się do mnie po prostu Kage. Jestem zarządcą tego przybytku w którym się pan znajduje. To Klasztor Nieuniknionego Przeznaczenia w Silverrad. Jest rok 1890. Wielka wojna z Athotisem Azenrathem została zakończona sukcesem Egzorcystów. - Mężczyzna mówił prawie jednym tchem nie dając nawet okazji by Alister mógł coś powiedzieć lecz po chwili zrobił krótką pałzę na oddech co jego rozmówca wykorzystał.
-Miło mi poznać Kage-san. - Odrzekł z szacunkiem Alister.
-Trochę się pozmieniało w czasie kiedy spałeś. Na pewno cię to zdziwi jednak po wygranej wojnie z Athotisem Demony Goro przestały być dla nas zagrożeniem. Co więcej teraz większość z nich jest naszymi sprzymierzeńcami. Żyją na równych prawach z ludźmi w swych ludzkich wcieleniach. Tylko część z nich wciąż próbuje pomścić Athotisa, nie uznaje panującego porządku lub zostaje zwerbowana przez Klan Noir. Teraz Egzorcyści są po to aby tą nie podporządkowaną część nawracać lub eliminować. - Mówił mężczyzna patrząc na powiększające się zdziwienie na twarzy swego rozmówcy.
-Wiem drogi Corwellu że może wydawać ci się to dziwne i nienaturalne lecz tak jest. Zatem jeśli zabijesz jakiegoś Demona Goro który nie będzie stanowił zagrożenia zostaniesz za to osądzony jak za zabicie człowieka. Wiem że głód krwi w tobie jest silny, głód ich krwi. Zatem z tego skrzydła zostały usunięte wszystkie Goro. Odpoczywaj i zdrowiej. Jeśli będziesz czegoś potrzebował zawsze możesz poprosić mnie lub któregoś z zakonników. Jednak bardzo bym prosił byś dostosował się do naszych reguł. Z góry dziękuję. - Rzekł przyjaźnie z lekkim uśmiechem. Ponownie się ukłonił po czy, założył swój cylinder z gracją na głowę.
-Zatem do widzenia. Proszę na siebie uważać. - Dodał wychodząc i pozostawiając Alistera z mętlikiem w głowie.
Całe życie wmawiano mu nienawiść do Demonów Goro, całe życie z nimi walczył i zabijał je setkami a nawet tysiącami. Był jednym z najlepszych Egzorcystów bo dzięki relikwii Ciała Świętego był ich perfekcyjnym zabójcą. Goro zabiły wielu jego przyjaciół i znajomych. To nie było coś co można zapomnieć i wybaczyć od tak.

Ptaszek w klatce zakonu

Gdy tylko Kage opuścił pokój Alistera i zamknął za sobą drzwi w korytarzu ujrzał opartą o ścianę młodą kobietę jaką była Road Avalon.
-Wiesz że to nie takie łatwe od tak po prostu przywyknąć do tego że teraz Goro nie są już zagrożeniem. Dla kogoś kto zabijał je przez całe zycie i widział ile cierpienia mogą zadać może to być trudne. A dla kogoś kto jest owładnięty pragnieniem i rządzą ich krwi może być to wręcz niemożliwe. Trzymanie go w złotej sterylnej pozbawionej Demonów klatce klasztoru może i jest jakimś wyjściem lecz prędzej czy później spotka na swej drodze jakiegoś Goro. I co gdy go już zabije? Zamkniesz go w więzieniu? Jego? Największego bohatera wojennego? Tego który ocalił świat przez Athotisem Azenrathem? - W głosie kobiety brzmiał prawie oskarżycielski ton.
-Ależ moja droga Road. Taki teraz jest porządek rzeczy.I lepiej żeby się do niego przystosował. A jeśli nie to wiecznie pozostanie ptaszkiem w klatce klasztoru. A tobie dam klucz z zadaniem pilnowania go. - Rzekł spokojnie, na jego twarzy pojawił się nikły uśmiech. Poprawił kapelusz i poszedł dalej mijając czarnowłosą.
-Więc mam być jego strażniczką. Dobrze więc. - Powiedziała sama do siebie ruszając w swoją stronę.


Ostatnio zmieniony przez Sabrea Creed dnia Sob Paź 06, 2012 2:41 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Pią Paź 05, 2012 9:54 pm

Odcinek ósmy : Krew z krwi, kość z kości, kieł z kła.

Stan Alistera cały czas ulegał poprawie. Jego pokój znajdował się na parterze i wychodził prosto do ogrodu pełnego kwiatów który znajdował się w środku kompleksu klasztornego. Otrzymał wózek na kółkach dzięki któremu mógł przesiadywać na zewnątrz.
Był piękny słoneczny dzień, Alister siedział rozkoszując się słońcem, lecz wtem jego uwagę przykuł młody czarnowłosy chłopak. Właśnie z największa zajadłością rozbił jedną z olbrzymich okiennic klasztornych i zaczął demolować wszystko co wpadło mu w ręce. Miał piękne złote oczy, był ubrany w zwykłą białą koszulę i dżinsowe spodnie. W jego wyglądzie było coś dzikiego, nienaturalnego. Corwell w swym życiu widział wiele dziwnych ras i stworzeń lecz owy chłopak wyglądał niezwykle obco. Nie myśląc długo wstał z wózka i podszedł lekko chwiejnym krokiem do młodzieńca. Był to pierwszy raz gdy sam wstał i zdawało się to nie lada wysiłkiem z jego strony.
Powstrzymał dłonią kolejny cios jaki młodzian wymierzył z wściekłością w jedną z kapliczek. Ten spojrzał na Alistera z obłędem w oczach.
-Czego? - Warknął przez zaciśnięte zęby. Dopiero teraz mężczyzna dostrzegł iż chłopaczek ma nienaturalnie długie kły, oraz długi czarny ogon z końcówką niczym figura karciana. To z pewnością nie był człowiek, Alister miał rację.
-Nie powinieneś niszczyć własności klasztoru. To dom wielu ludzi. - Rzekł Corwell ze spokojem, wciąż trzymając dłoń młodziana.
-I Demonów też! - Wrzasnął czarnowłosy i wymierzył cios w mężczyznę który stał mu na drodze. Na szczęście Alister zablokował i ten cios. Nawet osłabiony był świetnym wojownikiem. Nagle rozległ się znajomy kobiecy głos.
-Keoshi!
-O nie, znowu kłopoty. - Warknął pod nosem młodzian odskakując od mężczyzny i wyrywając się z jego uścisku.
-Keoshi! Co to ma znaczyć?!?! - Wrzasnęła Lulubelle wielce wściekła. Egzorcysta przyglądał jej się ze zdziwieniem. Jego ukochana rzadko okazywała emocje, szczególnie tak silne. Nawet wobec niego często była zimna. Czy to możliwe by się tak zmieniła? A może to przez tego młodzieńca.
-Ja nic nie zrobiłem. - Skłamał krzywiąc się Keoshi. Kobieta spojrzała na niego gniewnie po czym odetchnęła głęboko by sie uspokoić.
-Alister proszę poznaj swojego syna. To jest Keoshi. - Przedstawiła chłopca oszołomionemu ta wiadomością mężczyźnie. Spał przez tyle lat, nie wiedział nawet o tym że doczekał się syna. Lecz przypomniał sobie tą namiętną noc w przeddzień wielkiej wojny podczas której to został zapieczętowany.
Młodzian zamrugał kilka razy, teraz dopiero zauważył podobieństwo. Złote oczy, czarne włosy ze srebrnym paskiem i kły miał po ojcu.
-To... to ty jesteś tym słynnym Egzorcystą?!?! Tym który sam zabił 1000 Demonów piekieł? To niesamowite prawdziwy Egzorcysta! Nie to co ci teraz, mają całe miasto tych plugawych Demonów i nikt z tym nic nie robi. W spotkaniu z Athotisem nie wytrzymali by pięciu sekund. - Emocjonował się chłopak, gdy jego ojciec wciąż tkwił w szoku po otrzymanej wiadomości.
-Keo! Jak możesz tak mówić! - Wrzasnęła Lulubelle.
-Ale kiedy to prawda. - Oburzył się chłopak.
Wymiana zdań trwała jeszcze dłuższą chwilę lecz została przerwana gdyż Alisterowi zrobiło się nagle słabo. Lulu zabrała go do pokoju. Widać to wszystko było dla niego zbyt wiele. Nagle dowiedział się że ma syna. Dla młodzieńca czas też płynął inaczej niż dla zwykłych ludzi jako że miał w sobie geny swej matki pochodzącej z klanu Hefru. Lulubelle nie starzała się tak szybko, jej syn także przejął tą zdolność lecz nie była ona u niego tak silna.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Pon Paź 08, 2012 8:47 pm

"Odcinek : W ciemności"

Pewnego dnia gdy Alister był sam w ogrodzie pojawiła się tam pewna młoda dziewczyna. Gdy mężczyzna ją tylko spostrzegł poczuł nagłe ukłucie w sercu. Wiedział dokładnie iż nie była ona człowiekiem. Zadaniem Egzorcystów było zabijanie takich wynaturzeń jak Demony Goro. Bez namysłu wiedziony swym instynktem mordercy nakazującym mu niszczenie demonów o mało jej nie zabił gdy ta podeszła sprawdzić czy nic mu nie jest.

Dni mijały szybko, lecz od czasu gdy Alister o mało nie zabił owej kobiety w ogrodzie jego stan znacznie się pogorszył. Nie jadł, nie chciał przyjmować leków mało spał. Lulubelle podejrzewała iż celowo chce się osłabić aby nie stanowić dla nikogo więcej zagrożenia. Nie panował nad swymi instynktami i to go przerażało.
Tego dnia do gabinetu Kagemoto zapukał pewien szczególny gość.
-Witaj Kagen-san. Mogę? -Zapytał pewien młody wysoki i bardzo szczupły mężczyzna o blond włosach. Błekit jego oczu został częsciowo przygaszony przez opaskę zakrywającą prawe oko. Opaska była zwykła czarna lecz znajdowała sie na niej naszyta srebrna gwiazda symbol Czarnego Zakonu. Stara blizna na policzku i nienaganny wygląd wyróżniały tegoż młodego mężczyznę.
-Ahhh Rhagos. Mój drogi wejdź. Nie wiedziałem że przybędziesz. Generał Aryman nic mi o tym nie wspominał. - Rzekł Kage, zachowywał się dość pozytywnie względem gościa.
-Tu jest pismo od Generała. Zostałem przydzielony do pracy jako Egzorcysta w Czarnym Zakonie w Silverrad. Generał wszystko wyjaśnia w liście do pana, i przeprasza że nie uprzedził wcześniej. - Mówił mężczyzna bardzo służbowym tonem podając stosowne dokumenty.
-Żona i córeczka na pewno się ucieszą że będą miały ojca bliżej. - Powiedział z uśmiechem Kage.
-Tak z pewnością Road i Ayame będą szczęśliwe. Lecz teraz proszę o wybaczenie. Obiecałem Generałowi przestudiować dokumentacje z ostatniego czasu, oraz muszę napisać raport. - Odrzekł spokojnie i bez wyrazu Rhagos wstając i udając sie ku drzwiom.
-Ale raport nie zając nie ucieknie nie chcesz najpierw zobaczyć się z ro... - Kage nie zdążył dokończyć bo Rhagos z głębokim ukłonem na pożegnanie opuścił pokój. -...dziną. - Dokończył już do pustego pokoju po czym podrapał się w głowę.
-Ehhh ten to zawsze był obowiązkowy. - Powiedział sam do siebie Kagemoto. Lecz w tej chwili w ciemności za jego plecami zabłysnęła para złotych ślepi. Czy Kage zdawał sobie sprawę że nie jest sam? Czy może raczej jego spokój wynikał z błogiej niewiedzy?
-Chociaż nie jestem pewien czy w jego przypadku nie można już mówić o pracoholizmie. -Dodał pełen opanowania przeglądając dokumenty które wręczył mu mężczyzna.
-Może, szkoda mi tylko jego córeczki. Ale cóż taki typ. Nie powinienem się tym aż tak przejmować, lecz z drugiej strony Road to moja przyjaciółka i wspaniała kobieta. - Rzekł Kage powracając do swej żmudnej papierkowej roboty. Zawsze było jej pełno w Czarnym Klasztorze. Lustrujące go spojrzenie rozmyło się w ciemności pokoju niczym mgliste wspomnienie lub sen przegoniony przez światło dnia.


Ostatnio zmieniony przez Sabrea Creed dnia Nie Lut 03, 2013 11:15 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   Sro Paź 10, 2012 9:58 am

"Odcinek dziewiąty : Mroczne instynkty"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zwierciadła Czasu 2   

Powrót do góry Go down
 
Zwierciadła Czasu 2
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Witajcie przybysze, co przekraczacie wrota czasu~
» Pustynia Czasu
» Helen Favley i (od jakiegoś czasu) Alois Owen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Imperio de la Mentira :: Prywatne miejsca :: ►Informacje◄ :: >>Archiwum Kot.K-
Skocz do: