Imperio de la Mentira

Całkowita wolności, pod każdym względem.


Forum RPG o wszystkim co nam się tylko zamarzy.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 9:01 pm

Tak więc Yadira została nową członkinią gangu Szkarłatnego księżyca. Był to niezwykle niebezpieczny gang składający się przede wszystkim z wilkołaków i shapeshifterów.
Przywódcą był tu młody i niezwykle przystojny mężczyzna o twarzy anioła i długich czarnych nieco falowanych włosach. Jego oczy były lodowo błekitne. Nazywał się Roshiel Sevarothe, był shapeshifterem.
Posiadał dwóch przybocznych. Boneclawa, bardzo wychudzonego niemal zapadniętego mężczyznę o wiecznie kamiennej twarzy i ciepłym głosie. Był zawsze pogodny chociaż jego twarz nie odzwierciedlała jego emocji. Dziwiono się także jak taki anorektyczny chuderlak może należeć do bandy napakowanych psychopatów. Był jednak łagodny, rozsądny i niezwykle pomocny swemu panu. Drugi przyboczny nazywał się Sabretooth, chociaż jego prawdziwe imię i nazwisko to Victor Saberton. Różnił się od swego towarzysza Boneclawa jak ogień i woda. Był olbrzymim chłopem o nienaturalnie wydłużonych szponach i kłach. Składał się praktycznie z samych mięśni, i nie wielkiej ilości mózgu. Był wilkołakiem to było pewne. Wolisz go nie widzieć przy pełni księżyca.
Stado nie zrzeszało jednak samych psychopatów i szaleńców. Były tu także kobiety, młode oraz słabsze osobniki. Gang był jak stado. Roshiel w raz ze swoją świtą pilnowali dobrobytu i bezpieczeństwa swoich członków. Bardziej przypominali dziekie psy niż ludzi. Czuli sie od nich inni, nie którzy sie ich bali, inni nimi gardzili.
Jednak w jedności ze swym gatunkiem odnajdywali siłę, byli gangiem, byli stadem, byli rodziną.
Gdy przybyłaś do gangu od razu przyczepił sie do ciebie jakis szczyl. Młody podrostek imieniem Drein Askarioth. Ma czarne włosy z czerwonymi końcówkami, krótkie. Wiecznie chodzi w czerwonej naszpikowanej kolcami obroży nawet w ludzkiej formie. Jest shapeshifterem. Jednak jego jedyna postac to wychudzony doberman. Jest jednym z najniższych rangą w stadzie. Mimo iż jest w ni już długo. Jakoś nie okazał się szczególnie przydatny w gangu jak widać.
Także masz niską rangę ale dlatego że dopiero dołączyłaś.
Gang zamieszkuje teren opuszczonej fabryki. Do okoła znajdują się tereny zielone, trochę opuszczonych domostw, stare śmietnisko. Dawno temu był tu straszliwy wypadek i ludzie wynieśli się z tej częsci miasta. Miasto, metropolia wręcz maluje się na horyzoncie. Do tej częscie raczej nikt się nie zapuszcza.
Częśc mieszkalną stanowi stary budynek administracyjny. Wszędzie można wejść, nie ma tu mieszkań w których można się zamknąć, każdy ma swój pokój lecz drzwi się raczej nie zamyka. Ci z wyższymi rangami oraz ich partnerki mają lepsze pokoje ci z niższymi rangami śpią razem w wielkiej sali.
Im wyżej jesteś w hierarchii tym lepsze wygody ci przysługują oraz inne przywileje. Lider rozstrzyga o wszystkim. Jego zdanie jest najważniejsze i nieodwołalne. A nie waha się zabijać zdrajców.
Jest poranek. Z pewnością spisz jeszcze w głównej sali ze wszystkimi. Gdy nagle coś spada ci na twarz. XD
Okazuje się że jest to świeżo upolowany królik. A dawcą owego cudownego prezentu jest nikt inny jak pies który się do ciebie przyczepił czyli Drein. Stoi nad tobą w formie dobermana merdając ogonem wielce z siebie zadowolony że mógł ci sprawić niespodziankę i przynieść królika na śniadanie. XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 9:56 pm

Yadira spała dość spokojnie w niezbyt dobrym miejscu. Wolałaby leżeć w rogu, a niestety jeszcze nie udało jej się tam dotrzeć. Ściana za plecami była przywilejem. Z westchnieniem przewróciła się na drugi bok nie wiedząc co na nią za chwilę spadnie. Była w ludzkiej postaci, przykryta ciepłym kocem. Jak zwykle pod poduszką miała niewielki nóż sprężynowy, który pojawił się w jej dłoni zanim jeszcze dobrze się obudziła i zdała sprawę z tego, co się dzieje. I ułamki sekund dzieliły Dreina od śmierci albo chociaż porządnego okaleczenia, ale Yad zdała sobie w ostatniej chwili sprawę co się dzieje.
- Kurwa, Drein. Serio? - warknęła na niego.
Nie zamierzała być miła, gdy ktoś ją budzi i do tego rzuca na nią truchło królika!
- Świetny prezent, na prawdę. - fuknęła, zrzucając królika na ziemię. - Za długo siedzisz w tej postaci, zgłupiejesz doszczętnie jak tak dalej pójdzie. - schowała nóż i rozejrzała się ile osób obudzili naokoło.
- Nie wiesz która godzina? Koło piątej! Wszyscy śpią, a ty rzucasz we mnie trupami!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 10:06 pm

Czarno brązowy doberman z podciętymi uszami i szkarłatnymi ślepiami położył uszy po sobie wpatrując się w nóż dziewczyny jakby zaraz miał zemdleć. Chyba go "lekko" przestraszyła.
Drein był jeszcze młody i większość swojego życia przebywał pod psią postacią, pomiatany w kąta w kąt przez ludzi żywiąc sie tym co wyrzucili tak że aż w końcu prawie sam uwierzył że jest śmieciem.
Jednak pewnego dnia znalazł gang Szakarłatnego księżyca i tak jego los się odmienił. Mimo iż wciąz był poniżany i traktowany jak śmieć przynajmniej miał co jeśc i dach nad głową. Pod jego opieką był maleńka dziewczynka takze shapeshifter. Aby zapewnić jej jedzenie i schronienie oddał by nawet duszę... którą musiał już niestety sprzedać Roshielowi.
-Ale ... ale ... ale ja tylko przynosiłem śniadanie. - Zapiszczał Drein. Większośc życia w psiej formie, zywił się odpadkami królik był dla niego rarytasem. Ale nie koniecznie rozumiał że nie dla wszystkich. W dość dziwny sposób okazywał przyjaźń Yadirze.
W sali poleciał jeden kalepk i jedna poduszka wycelowane w źródło dźwięku jakim był Drein.
-Dajcie spać! - podniosło się kilka wrzasków z sali.
-Nie to nie! Sam go zjem, nie wiesz co tracisz. - W końcu postawił uszy i zabrał martwe zwierze z ziemi.
-A ty jedz sobie to raniące pysk ludzkie żarcie w stołówce. - Prychnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 10:15 pm

Yad zastanawiała się czy da się coś z nim zrobić, bo jak tak dalej pójdzie, to Drein skończy jako czyiś pies. Chociaż może wcale nie byłoby to takie złe? Wystawić go do adopcji, to jest myśl! Prychnęła, sama nie wiedziała czy na jego słowa czy do swoich myśli. W sumie to nie wydawało jej się, by Drein chciał coś zrobić ze swoim stanem, nawet jeśli mu on przeszkadzał. A nie wyglądało na to. Jeśli caly czas bedzie siedział w tej formie to na prawdę do reszty zdziczeje, a Roshiel chyba będzie musiał mu tutaj postawić budę. O, ładna buda ze spadzistym daszkiem chyba i tak byłaby lepsza niż to, co ma teraz.
- Tracę plucie futrem i niestrawność.. - burknęła, patrząc jak odchodzi. Opadła znów na łóżko i patrzyła przez chwilę w sufit. Potem zamknęła oczy i próbowała zasnąć, ale już jej się nie udało. Zmełła w ustach przekleństwo i cicho wstała przemykając do drzwi pokoju z zamiarem umycia się. Miała nadzieję, ze wszyscy jeszcze śpią i będzie mogła spędzić chwilę pod ciepłą wodą. Uwielbiała ciepłe kąpiele, mogłaby pod nimi siedzieć dopóki skóra by z niej nie zlazła. Do tego zwykle używała wody, którą inni uważali za gorącą a z pod prysznica wychodziła dosłownie czerwona. Teraz w drodze do łazienki zgarnęła z szafki ręcznik, żel pod prysznic i poszła dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 10:36 pm

Często ją za jej umiłowanie do gorących kąpieli ganiono bo inni też marzyli o ciepłej wodzie która z powodu iż mieli boiler była rzeczą cenną i szybko się kończyła przy takiej ilości ludzi. Ale dla gorącej kąpieli chyba było warto znosić krzyki i bluzgi towarzyszy.
Królik za czysty to nie był, dziewczyna była nieco brudna od jego krwi z powodu nieudolności łowcy.
Po jakimś czasie w końcu ktoś zaczął się dobijać, ludzie zaczęli wstawać i szykować się do śniadania.
W stołówce już słychać było brzdęk talerzy.
A ludzie przed łazienką są głodni i źli, niezbyt miły początek dnia.
W sali sypialnej pojawił się nawet przyboczny Roshiela wielki drab Sabretooth. Czasami krzątał się gdzieś po terenach gangu sprawdzając i zaprowadzając porządek swoją żelazna łapą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 10:46 pm

No, piżama na pewno pójdzie do prania, jest ubabrana krwią.. Po wyjściu Yadira namoczyła ją w misce z zimną wodą i tak zostawiła do wymoczenia w kącie łazienki. Wytarła się do sucha i odkryła, że zapomniała o jednej ważnej rzeczy i będzie musiała paradować przed resztą owinięta w ręcznik. Świetnie. I ci ludzie, którzy chcą się dostać do łazienki. Na pewno już jest kolejka. Z rezygnacją owinęła się w ręcznik i wyszła z łazienki po swoje rzeczy. Z szafki wygrzebała bieliznę, spodnie i koszulkę i zniknęła w jednym z pustych pomieszczeń. Wyszła po kilku minutach, poprawiając włosy.
Skierowała się w stronę jadalni i przystanęła krok za progiem. Czy jej gdzieś nie mignął Sabretooth? Aż dziwne, rzadko się pojawiał. Może Roshiel miał do kogoś sprawę. Po chwili usiadła ze śniadaniem przy jednym z pustych jeszcze stolików, bo większość ludzi okupowała trzy dostępne dla nich łazienki i zaczęła jeść ze smakiem. Była wybitnie głodna, nawet ten martwy królik nie zepsuł jej apetytu, chociaż skrzywiła się na myśl o jedzącym go Dreinie. Westchnęła i zastanawiała się czy jest coś co dzisiaj musi zrobić..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 10:54 pm

Wtedy do jej stolika podszedł Sabretooth, twardy gość nie owijający w bawełnę.
-Ej ty! Idziesz na wartę. - Rzekł stanowczo do dziewczyny. Nie bawił się w "dzień doby", "proszę" czy "przepraszam". Ehhh ci służbiści.
-Weź ze sobą kogo chcesz i ruszaj w psiej postaci. Jak cos wyczujesz lub znajdziesz melduj. Za 10 minut chcę cię widzieć na dole. Kończ to żarcie i na dół. - Warknął obnażając z niechęcią kły owy worek mięśni i testosteronu.
Jakiż on miły i szarmancki. Nie ma co. Gdy tylko Victor zniknął zaraz pojawił się Drein w psiej postaci jak zwykle. Oparł się przednimi łapami o stół.
-Co chciał? Co chciał? - Zapytał mając kawałek futerka przyczepiony do pyska. Była zimna więc nikomu nie chciało się iść w taki mróz na zewnątrz. Możliwe że Roshiel zlecił patrol Victorowi ale ten woli ciepłe pomieszczenia zamiast służby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 11:08 pm

Uniesiona w górę brew sugerowała, że Yadira ma ochotę się odgryźć, ale Vic chyba nie był w stanie dostrzec takich subtelności. Może to i dobrze, bo wtedy byłby pewnie bardziej niemiły. Westchnęła po raz kolejny tego dnia. Jak się pieprzy, to po całości. Jak miło. I jeszcze Drein do tego wszystkiego..
- Chciał, żebym Ci przekazała, że idziesz ze mną na wartę. - popatrzyła na niego krytycznie. - i spójrz w lustro, bo wyglądasz jakbyś miał wściekliznę.
Podniosła się od stołu.
- Za 5 minut w sypialnianym. Idź się ogarnij. - machnęła na niego ręką i sama ruszyła do swojego łóżka. Ściągnęła buty i wsunęła je pod łóżko, nie lubiła uczucia ich wtapiania. Po raz kolejny przeniosła się do pustego pokoju gdzie przemieniła się w wilka grzywiastego. Jak wszyscy, robiła to na osobności. Sam proces nie był zbyt piękny i na prawdę, większość ludzi na pewno nie wytrzymała by widząc to. Przemiana wielu przyprawiała o mdłości wiec w dobrym tonie było robić to samotnie. Chyba, że nie było takiej możliwości.
Otrząsnęła się jak po wyjściu z wody i lekkim krokiem, stukając pazurami na posadzce udała się do sypialni, by poczekać na dobermana i ruszyć na wartę. Jak każdy wilk grzywiasty wyglądała nieco dziwnie, miała długie łapy i rudą sierść z czarna maską i podpalaniami na uszach, łapach i karku. Cóż, swojej postaci się nie wybiera..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 11:34 pm

Na dole czyli na samym dole wielopiętrowego budynku w którym sala sypialniana mieściła się na 4 piętrze już czekał Sabretooth gotowy do odprawy pierwszej porannej warty dzisiaj. Mimo iż mieszkali na uboczu i raczej ludzie się tu nie zapuszczali to Victor i tak trzymał tu ostrą dyscyplinę i pilnował by teren cały czas był patrolowany. Ale to nieludzkie wysyłać kogoś w taką pogodę.
Na miejscu była też Zana, widać też mia miała dziś szczęścia oraz parę innych osób.
-No raczyliście się wreszcie pojawić. - Warknął Sabretooth.
-To teraz ruszać na zwiady. Zmiana warty o 15. Postarajcie się nie zamarznąć. - Rzekł spoglądajac surowo na swych podwładnych, po czym ruszył w swoim kierunku.
-No widzę że też wam sie nie poszczęściło co? - Zwróciła się Zana do Dreina i Yadiry.
-okazuje się że 3 wilkołaki z naszej grupy nie pojawiły się dziś rano na przejecie warty. Dlatego Sabretooth jest bardziej nerwowy niż zwykle. o ile to możliwe. - Rzekła dziewczyna opatulajac się długim czarnym płaszczem i ruszajac na zewnątrz. Lodowaty wiatr rzucił kilka płatków śniegu niczym drobne ostrza w pysk Dreina i Yad gdy Zana otworzyła drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Nie Sty 06, 2013 11:52 pm

Zbiegła po schodach z delikatnym stukotem pazurów, za nią człapał Drein. Dostrzegając Zanę machnęła do niej ogonem i stanęła obok. Jako wilk była całkiem wysoka, 80cm w kłębie to niemało, ale też nie dużo jak na wilka grzywiastego. Ludzkie czy nieludzkie.. do ludzi im czasem daleko. O 15? To jeszcze kupa czasu! pomyślała zrezygnowana.
- Az trzy? - wychrypiała Yadira. W tej postaci mówić było bardzo trudno i dość nieprzyjemnie, jednak mocno zdziwiła ją ta informacja. Kto mógłby zniknąć wilkołaka? Były szybsze, zwinniejsze, silniejsze od ludzi i o wiele sprytniejsze od zwierząt. Była ciekawa co się stało, ale miała nadzieję nie przekonać się na własnej skórze. To mogłoby być nieprzyjemne.
Oh, śnieg. Świetnie. Wilkołaczyca nie lubiła śniegu. Wolała ciepło. Otrząsnęła się gdy tylko spadły na nią pierwsze płatki i spojrzawszy na Dreina szybkim kłusem, na swoich długich szczudłowatych nogach podążyła w teren.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 12:12 am

Drein miał krótkie futerko więc było mu zimno niesamowicie. Biegał dookoła jak głupi byle tylko zmusic mięśnie do pracy i wytwarzania ciepła.
-Tak, aż 3. Wcześniej słyszałam już że znikały wilkołaki i shapeshifterzy z okolicy ale nigdy nie dotyczyło to nas. - Rzekła dziewczyna idąc w stronę jednego z budynków fabryki.
-A może odeszli bo mieli dość tego służbisty Victora. - Prychnął Drein mocno nie zadowolony. spojrzał zazdrośnie na dłuższe od jego futro Yadiry.
-Nie wiem, może i odeszli. Ale to nie w ich stylu. Tak czy inaczej Sabretooth podwoił straże. Aż dziwne że Roshiel nic o tym nie powiedział. Powinien coś z tym zrobić. - Warczał pod nosem Zana.
-Ale robi. - odezwał się czyjś głos. Nagle z fragmentu zawalonego muru zeskoczył owy chudy jegomość o zapadniętej twarzy. Był to sam Faustus, zwany Boneclawem.
O dziwo miał tylko delikatną kurtkę stanowczo nie nadajacą sie na taką pogodę. Nie było mu zimno?
-Pan Roshiel już wysłał ludzi na poszukiwania. Podwojono straże. A ty moja droga nie powinnaś o tym rozpowiadać. Chcesz by te wszystkie matki z dziećmi i pozostali członkowie stada wpadli w panikę? - Zdawał się być nie groźny, mocniejsze popchnięcie chyba mogło by wręcz połamac ta kruchą sylwetkę. Jednak wydawał sie być przyjazny. Spokojny usmiech przeszył jego skostniałą twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 12:25 am

Yad podążała za nią i przysłuchiwała się uważnie. Nie mówiła nic, póki nie było to konieczne. Nie lubiła mówić w tej postaci, więc ograniczała swoje wypowiedzi do niezbędnego minimum. Słuchała i rozglądała się za to po okolicy uważnie. Czuć tu było tylko zapachy innych członków gangu, ptaki i pomniejsze dzikie zwierzęta jak myszy czy jeże. Wszelkie większe drapieżniki trzymały się spory kawałek od fabryki wyczuwając nienaturalnie duże zagęszczenie ludzi i dużych drapieżników. Yadira przystanęła chwilę wcześniej wyczuwając Boneclawa i już miała szczypnąć Zanę w łydkę.. ale nie zdążyła.
Przyjrzała mu się i zdziwił ją brak cieplejszego ubrania, ten człowiek wyglądał jakby nie miał ani grama tłuszczu. Termofor ze sobą nosił czy jak? Tylko połowicznie skupiała się na tym, co mówili. W tej postaci bardziej zwracała uwagę na świat zapachów niż ludzkie odgłosy i po chwili zmarszczyła brwi, nawąchując. Ludzie.. ogień? Nie, ten zapach pochodził z daleka, przyniósł go wiatr. Znów skupiła się na Faustusie i Zanie.
- Spokojnie, rozmawiamy tylko między sobą. - wycharczała. - Nie wpadam szybko w panikę. - i możnaby powiedzieć, że się uśmiechnęła półgębkiem, gdyby tylko wilki to potrafiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 12:36 am

Mężczyzna wyglądał naprawdę źle, nawet gorzej od tchanakrektycznych modelek z telewizji. Zapadnięte policzki i oczy. Wyglądał na bardzo chorowitego, albo śmeirtelnie chorego. Jednak pogoda ducha sprawiały że nie przypominał umierającego. Nigdy na nic sie nie skarżył, niczego sie nie bał.
Przyjemny spokojny uśmiech często gościł na jego pobladłej twarzy.
-Wiem, jednak wolę byście o tym nie wspominał innym. Nasz pan nie chce wzbudzać paniki. Może i wy nie wyglądacie na zlęknione ale inni mogą się bać. Tak czy inaczej uważajcie na siebie. Nie chciał bym zasmucać naszego pana wiadomością o kolejnym zniknięciu. - Rzekł dośc pogodnie, mimo iż trmat wcale nie był pozytywy. Zawsze nazywał Roshiela "swoim panem" "swoim mistrzem" itd. Miał z nim dziwne realacje, zdawał się być mu całkowicie podporządkowany a mimo to często robił rzeczy za jego plecami. Jednak zawsze, ale to zawsze dla jego dobra lub korzyści.
-Uważajcie na siebie. - Rzekł ruszając ku budynkowi mieszkalnemu. Jego kurtka powiewała lekko. Jakby nie czuł zimna lub było mu ono obojętne.
Nagle Yadira coś wyczuła jakiś obcy zapach. Co to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 12:51 am

Przyglądając mu się w tej chwili wilkołaczyca miała ochotę do niego podejść i dokładnie obwąchać jego skórę. Na prawdę wyglądał źle! A chorzy ludzie pachną inaczej. W sumie, to nie dziwne że był tak pogodny i uśmiechnięty. Jeśli ktoś wie, że zostało mu niewiele czasu i niedługo umrze, a Śmierć już czeka zaczyna życie traktować inaczej. Jedni się załamują, inni - przeciwnie. Są bardzo pogodni, nie wydają się bać, cieszą się po prostu tym, co mają.
Pokiwała twierdząco łbem. Nie będzie o tym wspominać, bo panika nie jest potrzebna. Panikujący ludzie nie myślą, a to nigdy nie jest dobre.
Gdy mężczyzna odszedł Yadira wróciła do przeszukiwania terenu wszystkim dostępnymi zmysłami. Ruszyła kilka kroków naprzód, gdy nagle przystanęła i poruszyła uszami. Widać było, że coś poczuła.
Krew. Świeża krew.. i wilkołak.. ..nie nasz.. Sierść na jej grzbiecie i karku najeżyła się, co dało w sumie dość śmieszny widok przy długości sierści na jej kryzie. Obróciła łeb w stronę Dreina, by zobaczyć czy ten coś czuje, a potem podniosła wzrok na Zanę.
- Wilkołak i świeża krew. Nie od nas, jakiś obcy. - warknęła do niej, ochrypłym głosem. Zastanawiała się czy nie powinna zmienić się w łaka, by mieć więcej możliwości działania, gdyby przyszło co do czego, ale czekała jeszcze na decyzję Zany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 12:58 am

Drein był bardziej zajęty próbą utrzymania ciepłoty ciała, jego przemarzniety na kość nosek nic nie wyczuł. Zana natomiast kiwnęła porozumiewawczo do towarzyszki. Wyciągnęła pistolet i powoli ruszyła w strochę zapachu.
-Ty przygłupie lepiej zostań tu, ubezpieczaj nas. - Rzekła do Dreina a ten usiadł na śniegu z zabawną miną i wystawionym jęzorem.
-Ok. - Odparł tylko.
-W razie jak by się nam coś stało lpeiej leć po pomoc, może Boneclaw nie poszedł daleko. Chociaż nie wiem czy o był by w stanie pomóc nawet samemu sobie. - Prychnęła i ruszyła przodem
Po chwili natrafiły na slady krwi. W oddali w sniegu coś leżało. Ludzka postać. Chciaba kobieta. Miała długie czarne włosy z delikatnym błękitnym połyskiem, kilka drobnych piegów i sliczną twarz. Była ranna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 1:07 am

- Czekaj - syknęła do niej Yad i zniknęła za kawałem muru, który ostał się z ruin. Wyszła zza niego po dwóch minutach w wilkołaczej formie.
- Tak, zostań tu. Nie pokazuj się i nie odpowiadaj, jeśli to nie będziemy my, albo ktoś z grupy. - przytaknęła słowom Zany już swoim normalnym głosem.
Nie miała przy sobie broni i musiała zdać się na własne pazury i zdolności. Spojrzała w niebo, przymknęła oczy i zaciągnęła się, smakując powietrze. Miała nadzieję, że nos jej nie zawodzi i jest tam tylko jeden wilkołak. Obie z Zaną skradały się ramie w ramie w odległości ok 3 metrów od siebie. Na razie adrenalina buzowała jej we krwi wiec nie czuła znużenia po drugiej przemianie dzisiejszego dnia. Przy śladach krwi Yad pochyliła się i zaczęła węszyć. Podniosła łeb i wskazała na postać przed nimi.
- To jej. - rzuciła tylko i tym samym ostrożnym krokiem podeszła do kobiety. Rozejrzała się uważnie dookoła i przyjrzała rannej. Pachniała ludzko, ale czuć w tym było wyraźną nutę wilkołaka. Tutaj straciła część skrupułów. Obróciła twarz kobiety za podbródek, by ta patrzyła na nią. Była obca, wtargnęła na ich teren, tu nie ma miejsca na uprzejmości.
- Skąd jesteś? - syknęła do niej.
W takich chwilach wychodził z niej kawał niezłego skurwysyna. Ona była ranna, nie mogła im zagrozić, ale nie należała do nich i pojawiła się tutaj bez zapowiedzi u Roshiela, a o wszelkich 'poselstwach' przecież musiał wiedzieć wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 1:15 am

Kobieta była nie przytomna. Zana podeszła do niej i lekko stuknęła ją nogą. Ta się nie budziła. Zana olała ja zatem widząc że towarzyszka sie nią zajęła po czym spojrzała w stronę skąd przybyła. teren wyglądał na czysty. Jednak ostrożności nigy za wiele.
-Co z nia zrobimy Yad? trzeba będzie o tym poinformować kapitana Victora. Ale jesli ją tu zostawimy i pójdziemy po reszta może już zdechnąć. utrata krwi i zimno wykończą ja szybciej niż nawet ja bym to zrobiła. - Rzekła wciąż przeszukując ostrożnie okolicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 1:26 am

- Zostań z nią, pójdę po Dreina, niech idzie do Victora. - zadecydowała. - możesz powoli ją zbierać, bo faktycznie stracimy ją zanim nam powie o co chodzi.
Wstała od ciała i szybko zagłębiła się w zarośla. Miała niewiele do przejścia, ale wolała to zrobić jak najszybciej więc biegła całą drogę.
- Drein. Do Victora, mamy wilkołaka. Obcego. - wyjaśniła w krótkich słowach. - Nieprzytomna, przynosimy ją do siedziby.
Uznała to za nie najgłupszy pomysł, nieprzytomna i tak nie widziałaby gdzie i jak idą. Biegiem wróciła do Zany, ściągnęła jej z ręki bandanę i zawiązała nią oczy nieprzytomnej. W tej postaci była silniejsza niż jej przyjaciółka w ludzkiej, nawet jeśli była wilkołakiem w obecnie ludzkiej formie. Podniosła więc ranną i przerzucajac ją sobie przez ramie szybkim krokiem ruszyła do fabryki.
- Sprawdzaj czy nikt za nami nie idzie. - powiedziała do Zany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 1:43 am

-To ja powiadomię kapitana! - wrzasnął po czym w psiej postaci ruszył biegiem do budynku. Mieli spory kawałek do przejścia a on na 4 łapach był znacznie szybszy i mógł zapowiedzieć ich przybycie.
Zana ubezpieczała tyły. Droga obyła się bez problemów. W drodze powitał ich warknięciem Sabretooth. Lecz jego grymas skierowany był raczej do obcej którą nieśli.
W drzwiach powitał ich także lekarz. W białym kitlu, krótkie srebrne włosy z drobną kiteczką na dole. W wielkich okularach. Zawsze był tak cholernie uśmiechnięty. Nawet mówiąc ci że masz 3 dni życia usmiechał by się tak że zastanawiasz się czy żartuje czy mówi serio a śmierć go bawi. O.o
Ale ten typ tak po prostu miał. Nazywał się Dr. Ashiru, prawdopodobnie to było jego nazwisko lub przydomek. imienia nikt nie znał.
-Szybko zabierzcie ją do mojego gabinetu! - Rzekł stanowczo Ashiru co wcale nie było w jego stylu. Po czym dodał coś co upewniło zebranych że to wciąż ten sam szalony doktorek. -Zaraz będzie małe szycie, tak ją pozszywam że bedzie jak nowa a nawet lepsza... szwy nadają charakteru. HA!- dodał z głupawym uśmieszkiem.
-Ten gość jest nie normalny. - Burknęła Zana pod nosem patrząc jak Ashiru aż się pali do zszywania ran dziewczyny.
Victor podszedł do Yadiry i położył jej rękę na ramieniu. To chyba największy możliwy gest uznania na jaki było go stać.
-Dobra robota. - Rzekł spokojnie nawet na nią nie patrząc, z kamienną twarzą.
-A teraz jazda na patrol! Jeszcze nie ma 15! - Dodał prawie wykrzykując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 1:58 am

Yad też nie przepadała za doktorkiem, przyprawiał ją o ciarki.
- Potwierdzam. - mruknęła półgębkiem do Zany.
Zaniosła kobietę tam, gdzie ją proszono, a gdy poczuła na sobie łapę Victora o mało nie podskoczyła! Serio, tego się nie spodziewała i zupełnie nie wiedziała czy jej się to podoba.
- To nie tylko moja zasługa. - odpowiedziała szybko. W końcu byli na patrolu we trójkę a to, że akurat ona przyniosła obcą było zbiegiem okoliczności. Jednak sielanka jak zwykle prysnęła szybko i z zaskoczenia aż stuliła po sobie uszy gdy tubalnym głosem Victor kazał im wracać do pracy. Spojrzała na przyjaciółkę i wniosła oczy do sufitu. Wyszła, nawet nie oglądając się na kobietę, którą przyniosła.
- A miałam cichą nadzieję, że policzą nam to do zasług. - westchnęła do czarnowłosej. Chodziło jej o to, że może będą miały wolne. Jak widać Victor nie wie co to dobroć. Poczłapała znów na zimno, zabierając z wieszaka po drodze kurtkę.
Tym razem skierowała się w przeciwną stronę, powiedziała wcześniej gdzie znalazły ciało więc pójdzie tam ktoś, by to miejsce zbadać. Wbijajac dłonie w kieszenie spacerowała po okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 2:09 am

Reszta patrolu minęła spokojnie. Cóż Victor wiedział co to dobroć ale obowiązki były dla niego ponad wszystko.
W końcu wrócili cali przemarznięci z patrolu. Ktoś ich zmienił. Była już 15 czas obiadu.
Drein ruszył biegiem do stołówki. Ciała kobiety i krwi nie wyniuchał ale że są na obiad klopsiki to już wiedział po przekroczeniu progu.
-Zabawny szczeniak. - Skwitowała Zana. - To jak idziemy na obiad? Nie wiem jak ty ale ja marzę tylko o kubku gorącej kawy. - Dodała ruszając na stołówkę.
Nałożyła sobie trochę tutejszej brei na talerz i nalała do kubka lurowatej kawy. Jedzenie do najlepszych nigdy nie należało ale dawało się zjeść. I tak jedli lepiej niż większa częśc społeczeństwa. Czasy były trudne.
Usiadła wreszcie przy stole popijając czarny trunek. Cieszyła się spokojem i towarzystwem Yad kiedy do ic stołu przysiadł się Drein czy też prawie wskoczył na ławkę obok. Zana aż się zachłysnęła kawą.
-Czy ty musisz być zawsze taki gwałtowny? Mogłam przez ciebie wylać kawę... a tego byś nie chciał ty mały sukin... - Nie dokończyła bo wtedy zobaczyła że chłopaczek nie jest sam a z małą słodka blond włosą dziewczynką wiek około lat 4-5.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 2:17 am

Smęcenie się w takim zimnie nie należało do najprzyjemniejszych więc Yad była bardzo ucieszona, gdy w końcu przekroczyli próg stołówki.
- Szalony. - pokręciła łbem Yadira. - Niedobrze, że tyle czasu spędza w tej postaci.
W swojej obecnej postaci miała problemy z piciem, ale na szczęście nie była jedyną, a na stanie zawsze były słomki. Jakoś sobie radzić trzeba, prawda? Nie chciała zmieniać się w człowieka, bo to by ją wykończyło na resztę dnia i zapewne spała by aż do rana na swoim łóżku, zakopana pod kocem.
Z jedzeniem jakoś sobie poradziła, choć gdy szczęki nie ruszają się na boki nic nie jest łatwe.
- Ej, sszzz.. - Yad puknęła Zanę w ramię, ale ta powstrzymała się na czas.
- Nie ucz dziecka skakać po stołach! - ofuknęła Dreina.
Sama nie lubiła dzieci i mimo swojego wieku nie czuła żadnego instynktu macierzyńskiego, nie marzyła o ich posiadaniu. Dzieci były zwykle małe, krzykliwe, brudne i nie bardzo wiedziała co z nimi robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 2:23 am

Drein za to robił za matkę i ojca dla małej. Nazwał ją Wiara albowiem imienia nie posiadała. Z tego co im było wiadomo była to córka jego przybranej matki czy jakoś tak. Ale w sumie kogo to obchodziło po za samym Dreinem?
-Nie uczę, ona już tak potrafi. - Rzekł z wielkim uśmiechem. Jakby było z czego być dumnym.
Mała grzecznie siedziała i jadła razem z nimi. Drein pilnował aby nie chodziła głodna ani brudna. A kiedy go nie było zajmowały się nią kobiety ze stada.
Nagle do ich stolika podszedł Boneclaw.
-Pan Roshiel prosi cię do siebie. - Rzekł spokojnie do Yadiry.
-Oho patrzcie ją szefuncio chce się widzieć z bohaterką. - Zaśmiała się wrednie Zana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Yadira
Zmiennokształtny
Zmiennokształtny
avatar

Liczba postów : 67
Points : 1872
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 2:32 am

Yad wiedziała, ze Drein zajmuje się małą ale nie miała pojęcia jakie są ich relacje. Pewnie jej o tym mówił, ale nie uznała tego za istotne, jak wszyscy zresztą. Poza tym przez większość czasu ten doberman był jak wrzód na dupie albo hemoroidy! A jednak przejmowała się nim na swój dziwny sposób, bo wiedziała, że nikt inny tego nie robi. To trochę tak, że po prostu nikt się nim nie przejmował więc Yad zwracała na niego uwagę, żeby całkiem nie.. spsiał. I może po prostu czuła się winna, tak jak winni powinni czuć się wszyscy inni tutaj, że nic nie robią dla niego. Ona jedna winna za nich wszystkich! Ciekawe.
Obie brwi powędrowały w górę, gdy Yad to usłyszała. O mało nie zakrztusiła się kawą siorbana właśnie z dna kubka przez słomkę.
- Siedź cicho, bo zwalę to na ciebie! - kobieta po przyjacielsku walnęła ją pięścią w ramię. - Zresztą.. i tak to zwalę na ciebie! - wyszczerzyła kły i poszła za Boneclawem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   Pon Sty 07, 2013 2:45 am

Zana spoważniała.
-Jakie na mnie zwale, to twoja wina cokolwiek przewiniłyśmy! Tyś to coś przyniosła tutaj! - Obruszyła się.
Boneclaw tylko na nie patrzył udają że nie widzi tych ich potyczek słownych.
Co do Dreina ciekawe podejście. Bo w końcu nikt się nim nie przejmował. Nikt nie poszedł by go szukać gdyby się zgubił lub to on nie wrócił z patrolu. Za to on był zabawnym typem który rzucił by się w obronie każdego. On się przejmował losem innych, nawet jesli nikt nie przejmował się nim. A od kiedy miał Wiarę (imię małej) miał też poczucie że jednak komuś na nim zależy i ktoś czeka na jego powrót. Że może jednak jest komuś potrzebny, po raz pierwszy w jego nędznym psim życiu. Mimo uśmiechu na twarzy i podejścia które zdaje się niczym nie przejmowac był prawdziwie smutną postacią w tym teatrze. Aktorem który przywdziewa maske usmiechu na scenie zycia, by gdy nikt nie patrzy samotnie połykac łzy.
Boneclaw zabrał ją do jednago z najwyższych pieter. Chyba nigdy tu jeszcze nie była, Roshiela widziała z daleka, mijała go lub widziała na apelach. A teraz właśnie weszła do jego gabinetu.
-Witam. - Powitał ją ciepły uśmiech mężczyzny.
O przyjazną twarz było trudno pośród tych wszystkich psychopatów i morderców.
Podszedł do niej ukłonił się i pocałował ją w rękę z największą czułością. Większości dam to wystarczało by podbić ich serca w połączeniu z jego niezwykłą urodą.
W końcu usiadł na biurku.
-Więc to ty znalazłaś tą dziewczynę? Dobra robota. - Nie dał jej zaprzeczyć ani nic dodać bo od razu zaczął zadawac pytania.
-Widziałaś coś szczególnego? Mówił coś? widzieliście kogoś? Muszę wiedzie wszystko. każdy szczegół może być istotny. - Dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców   

Powrót do góry Go down
 
Gang Szkarłatnego Księżyca - Czasy szalenców
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka
» Księgarnia Esy i Floresy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Imperio de la Mentira :: Tereny :: Azyl Straconych Dusz-
Skocz do: