Imperio de la Mentira

Całkowita wolności, pod każdym względem.


Forum RPG o wszystkim co nam się tylko zamarzy.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Głos Burzy - Opowiadanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Głos Burzy - Opowiadanie   Wto Lut 05, 2013 6:36 pm




"Głos Burzy" najnowsze opowiadanie twórczyni tak cudownych (i nie znanych XD) tytułów jak "Drein Syn Mroku" czy "Zwierciadła Czasu". Ma zaszczyt przedstawić swoje najnowsze dzieło w nieco bajkowych klimatach niczym Baśnie tysiąca i jednej Nocy. Magia, wielkie ociekające złotem pałace, palmy i gorące słońce. Poczuj się jak książę lub księżniczka tych krain czytając kolejny odcinek.
Trochę z fantastyki, komedii (mam nadzieję) oraz przygody.

Nie obawiajcie sie także komentować, najwytrwalsi czytelnicy będą mogli mieć wpływ na losy postaci czy nawet zobaczyć swoją postać w opowiadaniu. ^^

Tak więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić was do czytania i wspólnego przezywania przygód razem z postaciami.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Wto Lut 05, 2013 6:37 pm



Prolog : Simran, kraina tysiąca pustyń.

Simran bo tak mieszkańcy nazywają ziemię która ich wydała na świat, była niegdyś piękną i urodzajną planetą. Pełną oaz, wyniosłych miast, bogatych cywilizacji. Ludzie żyli tu w dostatku i luksusie. Magia płynęła przez ten świat niczym rwąca rzeka z wieloma odnogami okalając ziemię. Były niczym układ krwionośny, dostarczając energię życiową do każdego zakamarka naszego ukochanego domu sprawiając że ziemia była żyzna, i wszystko rozkwitało. Lecz pewnego dnia Bogowie się od nas odwrócili i nadszedł czas nieurodzaju, chorób i rozpaczy zwany przez niektórych kapłanów Kamarn. Magia przestała krążyć tak płynnie jak w zdrowym organizmie i nasz świat stał się w większości pustynnymi ziemiami. Ludzie którzy do tej pory uprawiali ziemię i trzymali się razem w skupiskach miejskich teraz ponownie by wyżywić siebie i rodzinę musieli powrócić do koczowniczego trybu życia podróżując od jednej oazy do kolejnej, od jednego źródła pokarmu do kolejnego.
Lecz jeden z Bogów zlitował się nad ludzką rasą i zesłał na ziemię swoje święte słowa. Stały się one nową rasą zwaną Eibion. Ich zadaniem było przekazanie ludziom swej wiedzy przekazanej im przez Shevara. Posiadają moc kontrolowania energii dzięki której jako jedyni są w stanie uzdrowić ten "chory" świat. Znajdują miejsca w których gromadzi się negatywna energii i je oczyszczają, pozwalając w ten sposób energii ponownie opływać świat. Według starożytnej legendy jeden z Eibionów ma ocalić ten świat budząc legendarny Głos Burzy który przetnie nieboskłon i oznajmi bogom że mogą wrócić do swych wiernych.


Lecz Bogowie nie zostawili nas tak zupełnie samych sobie. Wysłali na ziemię swoich Błogosławionych Wojowników nazywanych Ebion. Ebioni to istoty które po prostu sie pojawiają, nie wiadomo dlaczego i gdzie akórat się pojawią lecz wiadomo że są niezwykle potężni. Potrafią korzystać z energii która nas otacza. Ich zadaniem jest wybieranie nowych władców oraz znajdowanie i oczyszczenie miejsc w których z nieznanych przyczyn gromadzi się magia. Nadają jej naturalny bieg i pozwalają ponownie opływać świat.


Ostatnio zmieniony przez Sabrea Creed dnia Wto Lut 25, 2014 11:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Wto Lut 05, 2013 6:39 pm



Odcinek Pierwszy: Wierny pies swego pana.

Historia którą chcę wam opowiedzieć zaczęła się już dawno temu, przed około 10 laty. Gdy po raz pierwszy usłyszałem przepowiednie o "Głosie Burzy", a potem pojawił się on, mój pan. Tak to było dokładnie 10 lat temu, pamiętam to jak dziś. Gdy na dziedzińcu klasztoru do którego trafiłem w swej długiej pielgrzymce pojawiło się dziecko około 6 letnie. Klasztor był otoczony pustynią, czasem zaglądały tu jedynie karawany podróżujące do wielkiego miasta Amair tym szlakiem. Dziecko nie mogło przebyć samo pustyni zatem okrzyknęli to cudem.
Teraz w bezsilności przyglądam się morderczej walce mego pana którego święte imię brzmi Junayd, z takim samym cudem jakim on jest. Jego przeciwnikiem jest niejaki Amenes. Potwór jakich mało. Ich moc jest na tym samym poziomie, przynajmniej według mojej oceny. Tak bardzo chciał bym móc się wtrącić do tej walki, pomóc memu mistrzowi lecz nie jestem w stanie. Bo cóż biedny pies swego pana mogę zrobić? Obawiam się że nie dorastam im nawet do pięt. Gdybym się wtrącił pomiędzy nich zginął bym z pewnością, obawiam się że mogli by tego nawet nie zauważyć. Ich moc jest porażająca, nawet przyglądanie się temu jest niebezpieczne. Ten blask! Ta moc! A krew! Co? Krew? Ale jak to? Mój pan jest ranny? Chrzęst łamanych kości! Szelest rozrywanego ciała! Nie! To nie może się dziać! Mistrzu! Mistrzu!!! Proszę trzymaj się!


Junayd - Czyta się "Dżunaid"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Wto Lut 05, 2013 7:44 pm



Odcinek Drugi : Święty pokonany

Mój pan został pokonany, jednak jakimś cudem udało mi się uciec z nim przed Amenesem. Do około tylko pustynia, ale wiem gdzie znajdziemy schronienie, w pałacu człowieka zwanego Badunaj. Mój pan jest ciężko ranny, jego długie czarne włosy są całe zlepione krwią, prawa część jego ciała została prawie całkowicie zmasakrowana, najgorzej wygląda jego ręka. Boże daj mu siłę by z tego wyszedł. Sami na pustyni na pewno zginiemy. Muszę coś zrobić i to szybko. Dobrze że miałem magiczny dywan, tylko dzięki niemu udało mi się błyskawicznie zabrać stamtąd Junayda.
W końcu dotarliśmy do tego starego zbereźnika Badunaja, moim panem zajęły się najlepsi medycy z tego miasta, ale musiałem oddać magiczny dywan jako zapłatę za gościnę. Cóż zdrowie Juna jest najważniejsze. Oby z tego wszedł. Wciąż mam przed oczyma ten straszliwy widok gdy Amenes wręcz rozerwał jego ciało jednym strzałem na strzępy. Gdy walczy ze sobą dwóch najpotężniejszych wojowników wygrana jest bardziej kwestią szczęścia. Mojemu panu z pewnością tym razem go zabrakło. Chociaż podejrzewam że ta plugawa żmija Amenes próbował jakichś nieczystych zagrać. Tak! To na pewno dlatego mój pan został ciężko ranny! Niech ja go dorwę!
A właśnie, zapomniałem się przedstawić. Jestem Sheo Sanshere, tak wiem to brzmi jak jakiś niezły łamacz języka ale tak właśnie się nazywam. Przybywam tu z dalekich egipskich krain, tak samo jak Amenes. Znam tą gnidę dobrze.
Jestem sługą błogosławionego mistrza Junayda. To zaszczyt pracować u boku kogoś tak potężnego i oświeconego jak on. I mam nadzieję że będzie mi dane dalej z ni pracować.


Sheo Sanshere - Czyta się Szeo Sanszere
Junayd (Jun) - czyta się Dżunaid (Dżun)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Wto Lut 05, 2013 10:33 pm



Odcinek Trzeci : Eibion

Minęło już kilka dni, każdy kolejny dzień zdaje się być wiecznością. Badunaj powiadomił księżniczkę Shanko o tym że Azhar Junayd został ciężko ranny. Za parę dni najprawdopodobniej przybędzie by zabrać nas do naszego kraju. W tej chwili jesteśmy na terytorium wroga, dlatego lepiej jeśli przeczekamy tutaj do przybycia księżniczki.
Po wielu dniach przy troskliwej opiece medyków Badunaja mistrz Jun otworzył niepewnie swe oczy. Był skołowany i osłabiony a pierwszym co zobaczył była twarz pięknej dziewczyny. Miała długie falowane czarne włosy z fioletowymi refleksami. Jej wielkie fiołkowe ślepia spoglądały z troską na oblicze młodzieńca. Nagle do jego umysłu powróciło wspomnienie morderczej walki jaką przeszedł. Poderwał się gwałtownie z imieniem swego przeciwnika na ustach, by zostać przeszyty nagłą strzałą bólu jaka targnęła całym jego ciałem. Począwszy od wciąż pokrytej ranami i zabandażowanej prawej ręki za którą momentalnie się złapał aż po palce u stóp. Dziewczyna chciała mu jakoś pomóc lecz została przez niego odtrącona.
-Gdzie jest ten drań Amenes!?!? - Wrzasnął do dziewczyny. Lecz ona jedynie wpatrywała się swoimi ogromnymi błękitnymi oczyma w postać młodzieńca bez słowa.
-Kot ci język odgryzł? Gdzie ja jestem!? Mów! - Krzyczał bez opamiętania. Gdy nagle usłyszał czyjś głos.
-Nie wysilaj się, ona ci nie odpowie. Ale muszę przyznać że jak na kogoś kto ledwo uszedł z życiem masz sporo energii mój drogi. - Rzekł mężczyzna który właśnie wszedł do pomieszczenia. Miał długie białe szaty niczym szejk arabski, ciemno brązowe oczy niemal czarne. Ciemną bródkę oraz wąsy. Na ręce błyszczały ogromne złote pierścienie.
-A ty kto? - Niemal warknął na niego Junayd.
-Właściciel tych włości. Badunaj Haffiz. Naprawdę Bogowie muszą cię lubić skoro przeżyłeś coś takiego. - Rzekł pochodząc bliżej i kładąc mu rekę na ramieniu. Jun widząc to natychmiastowo ją od siebie odrzucił.
-Jak śmiesz dotykać najświętszej istoty na tej planecie! Samego najpotężniejszego Eibiona! Ty plugawy śmiertelniku! - Wrzasnął wściekle chłopak. Starszy mężczyzna nieznacznie się odsunął w szoku.
-To znaczy... że... że ty jesteś Eibionem świętą istotą panującą nad magią energią tego świata? - Mężczyzna nie mógł w to uwierzyć. Słyszał o nich lecz nigdy żadnego nie widział. Jednak w tej chwili zaświtała w jego umyśle iskierka zwątpienia. Eibion nie mógł by przecież zostać pokonanym prawda? A może jednak?


Sheo Sanshere - Czyta się Szeo Sanszere
Junayd (Jun) - czyta się Dżunaid (Dżun)
Azhar - Sheo często mówiąc o Junaydzie używa słowa "azhar" które oznacza tyle co "najświetlejszy, oświecony". Czyta sie to "Azar"


Ostatnio zmieniony przez Sabrea Creed dnia Czw Lut 07, 2013 1:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Sro Lut 06, 2013 11:46 pm



Odcinek czwarty : Ucieczka w nieznane

Dni upływały spokojnie na piciu, jedzeniu i lenistwie. Czyli dokładnie tak jak na co dzień w pałacu. Od czasu do czasu odbywały się też pokazy na cześć wielkiego Badunaja. Podczas których jego dziewczęta demonstrowały przeróżne talenty takie jak śpiew czy taniec. Jednak jedna przykuwała niezmiennie uwagę Junayda była to ta sama która zajmowała się jego ranami. Z tego co się dowiedział nie mówiła od kilku lat, miała na imię Amiria była najlepszą tancerką Badunaja. Znała sie też trochę na opatrywaniu ran, a jej pięknu nie mógł się oprzeć żaden mężczyzna. Była dumą i chlubą pana tego domu.
I wszystko było by dobrze gdyby nie jedna z imprez organizowana przez Badunaja. Tego wieczoru przesadził z alkoholem i mój pan przyłapał go jak dobiera się do przerażonej Amirii. Junayd zareagował instynktownie i gwałtownie bez choćby najmniejszego zastanowienia ratując dziewczynę z łapsk tego wstrętnego typa. Lecz po tym incydencie nie mogliśmy już dłużej tam zostać. Mistrz ukradł jednego z jego koni i uciekł w raz z jego ulubienicą. Ehhh cóż ja się mam z tym moim panem. Jego zachowanie było bardzo nierozsądne, teraz Badunaj nakazał go ścigać. Oboje musieli uciekać w głąb pustyni. A Junayd wciąż jest bardzo słaby a jego rany nie zagoiły się jeszcze. Po za tym od kiedy obchodzi go jakaś ślicznotka? Jeszcze nigdy nie widziałam by mój pan przejmował się czyimkolwiek losem po za swoim własny. Nie wierzycie? To wam to udowodnię mówiąc że zapomniał o zabraniu mnie. Cóż jestem psem swego pana z pewnością go niedługo znajdę.


Sheo Sanshere - Czyta się Szeo Sanszere
Junayd (Jun) - czyta się Dżunaid (Dżun)
Azhar - Sheo często mówiąc o Junaydzie używa słowa "azhar" które oznacza tyle co "najświetlejszy, oświecony". Czyta sie to "Azar"


Ostatnio zmieniony przez Sabrea Creed dnia Pią Lut 08, 2013 1:21 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Czw Lut 07, 2013 12:03 am



Odcinek piąty : Nieoczekiwany ratunek

Minęły już prawie dwa dni od kiedy uciekliśmy z bezpiecznego pałacu Badunaja w głąb nieprzebytej i surowej pustyni. Żar lał się z nieba nie pozwalając na ani chwilę wytchnienia. Stan Junayda bardzo sie pogorszył, wysoka temperatura, brak wody i jedzenia oraz zmęczenie szybko doprowadziły go do wręcz krytycznego stanu. Nim się spostrzegł stracił przytomność a władzę nad koniem przejęła Amiria. Musieli znaleźć schronienie przed upałem. Dziewczyna poprowadziła konia w jedyne miejsce jakie znała w tej okolicy, niestety było to miasto Damaid. Obawiam się że Badunaj może mieć tam swoich ludzi. Lecz teraz ważniejsze jest by znaleźć pomoc. Lecz ludzie w mieście nie byli zbyt pomocni. Panował głód z powodu nieurodzaju a my byliśmy tu obcy. Lecz wtedy zainteresowało się nami jakieś dziecko. Mały około 6 letni chłopczyk o czarnych niestarannie uczesanych włoskach. Miał wielkie błekitne oczy i skromne biało niebieskie ubranie. Zaoferował nam pomoc. Wydawał się być taki miły i radosny. Był niczym promyczek nadziei w tym przyduszonym beznadzieją i rozpaczą mieście. Zaprowadził nas do miejsca w którym nigdy nigdy nie szukał bym pomocy. Był to pałac samego króla Adram imieniem


Sheo Sanshere - Czyta się Szeo Sanszere
Junayd (Jun) - czyta się Dżunaid (Dżun)
Azhar - Sheo często mówiąc o Junaydzie używa słowa "azhar" które oznacza tyle co "najświetlejszy, oświecony". Czyta sie to "Azar"
Damaid - nazwa miasta
Adram - Państwo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Pią Lut 08, 2013 1:15 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Sob Lut 16, 2013 7:25 pm



Odcinek 00 :
Dzień był pogodny, po chłodnej nocy zawsze przychodzi parny dzień. Tak jest zawsze. Ten poranek był jednak inny



Sheo Sanshere - Czyta się Szeo Sanszere
Junayd (Jun) - czyta się Dżunaid (Dżun)
Azhar - Sheo często mówiąc o Junaydzie używa słowa "azhar" które oznacza tyle co "najświetlejszy, oświecony". Czyta sie to "Azar"
Damaid - nazwa miasta
Adram - Państwo

SenEKARA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Nie Lut 17, 2013 1:21 am

Odcinek 00 : Delikatna równowaga

Sanael zwany "Srebrnym Królem" przybył z misją dyplomatyczną do Sanekary stolicy państwa Carran. Przebywał w pałacu Czerwonego Króla władcy całego Carran. Niedawno skończyły się wielkie igrzyska w których to Junayd został pokonany w półfinałach przez księcia Shemala. Natomiast w samym już finale spotkali się Shemal na przeciwko króla Carran Sethosa. Junayd mocno oberwał podczas tej walki, jednak jeszcze mocniej ucierpiała jego duma. Bycie pokonanym przez swego ucznia, księcia wrogiego królestwa i do tego nowicjusza w walkach na arenie musiało być dla niego wyjątkowo upokarzające. Jednak katordze nie było końca. Tego dnia Czerwony król Sethos wezwał do siebie swego Eibiona.
-Zatem czyż nie jestem teraz najpotężniejszym z władców? Czyż nie udowodniłem wszystkim swej potęgi pokonując tego szczyla, pretendenta do tronu Adram? - Pytał upojony winem i swym zwycięstwem Sethos.
-Owszem udowodniłeś swą wielkość mój panie. Pokonałeś Księcia Shemala. Lecz poniżenie swego Świętego Wojownika Eibionu może źle się odbić na dalszym postrzeganiu Carran jako państwa prowadzonym przez magię oraz posiadającym łaskę boską. - Rzekł ze spokojem Junayd. Obawiał się iż pokazanie publicznie jak słaby jest sam Eibion Czerwonego Królestwa może nieść ze sobą zagrożenie. Do tej pory tylko nieliczni wiedzieli o tym iż Junayd nie dysponuje swoją pełną mocą. Zatem państwa sąsiadujące musiały się liczyć nie tylko z ogromną liczbą Carrańskich wojsk ale także z tym iż mają przychylność Bogów w postaci samego Świętego Wojownika Eibionu którym był Junayd. Ich obawy mogły zmaleć widząc jak Jun zostaje wręcz wgnieciony w ziemię przez młodego i wciąż jeszcze nie doświadczonego Shemala. Jednak król pragnął sam rozprawić sie z młodzianem, niestety aby to osiągnąć Junayd musiał przegrać. Ten próbował przemówić królowi do rozsądku iż igrzyska nie są tego warte, jednak bezskutecznie. Król i tak mało kogo słuchał, jedynym który miał jakiś chociaż by drobny wpływ na jego poczynania był właśnie Jun oraz jego doradca.
-Nie ważne! Istotnym jest jedynie iż rozgniotłem tego szczeniaka. Pozbyłem się zagrożenia o którym mówiła twoja przepowiednia. Teraz ten mały gnój nie ośmieli się zagrozić memu panowaniu. - Król przemawiał z pewnością siebie i dumą ze swych czynów. Święcie wierzył w przepowiednię swego Eibiona i obawiał się jej jak ognia. Mąciła ona jego trzeźwy osąd sytuacji. Jun jednak nie podzielał jego entuzjazmu z kamienną twarzą stał przy drzwiach jakby w każdej chwili gotów wyjść.
-Przykro mi mój panie, jednak to nie powstrzymało mojej przepowiedni. Złoty Król wciąż może cię zniszczyć. Pokonałeś tylko chłystka będącego księciem, nie mamy pewności że to jego przepowiednia określa jako przyszłego Złotego króla. - Rzekł jak najbardziej poważnie Eibion.
Gdy nagle poczuł silne uderzenie w twarz, oprawcą oczywiście był sam Sethos. Jun aż odsunął się krok w tył odrzucony przez siłę ciosu. Chwycił za obity policzek który przeszył nagły ból. Nie spodziewał się ciosu. Jego słowa były jedynie prawdą, a przynajmniej czymś co on uznawał za prawdę przekazaną mu przez Bogów w postaci wizji. Jakiś czas temu przekazał swemu królowi słowa które przyszły do niego podczas medytacji. Powiedział że "panowanie Czerwonego Smoka zostanie zdławione przez jego własne płomienie a na zgliszczach powstanie pałac Złotego Władcy". W tej chwili największym zagrożeniem dla Carran było Adram oraz państwa posiadające z nim sojusz, jednak nie było jak dotąd żadnego Złotego Króla. Adram rządził leciwy już Srebrny Król. Zatem Sethos uznał iż "Złotym Władcą" z przepowiedni może okazać się młodziutki blond włosy syn króla Shemal który w przyszłości zasiądzie na Adrameiskim tronie.
-Jak śmiesz podważać moje decyzje psie! Twoja przepowiednia musi się mylić! Pokonałem już to książęce ścierwo Shemala podczas igrzysk! To twoja przepowiednia musi się mylić, nie ja! Wynoś się stąd i wróć dopiero gdy będziesz miał dla mnie lepsze wieści! -Wrzasnął Sethos. Był wściekły, nienawidził jak coś nie szło po jego myśli, wpadał wtedy w prawdziwą furię którą bez namysłu potrafił wyładowywać na wszystkim co znajdowało się w pobliżu. Słynął z wybuchowego charakteru. Nie na darmo zwany był niekiedy Czerwonym Smokiem. Junayd stał tak chwilę oszołomiony trzymając się za obity policzek który podczas wrzasków króla zdążył już nieco zsinieć.
-Tak jest mój panie. Sprawdzę to jeszcze raz. - Rzekł tylko pokornie z miną niczym człowiek który właśnie przegrał walkę swego życia i wraca okryty hańbą do domu. Ukłonił się delikatnie wciąż ze swą gracją po czym wyszedł. Butelka wina którą właśnie dopił Sethos rozbił się o drzwi gdy tylko błękitnooki opuścił pomieszczenie. Ruszył korytarzem przed siebie, pragnąc jedynie zaszyć się w swym pokoju. Jego duma został zraniona, ostatnio przytłaczająco często sie to działo. Czuł się niczym największy przegrany. Najpierw walka z Shemalem a teraz to. Gdy myślał że już gorzej być nie może dostrzegł go przechadzający się korytarzami pałacowymi Król Sanael.
-O tu jesteś szuka...łem cię. - W tej chwili mężczyzna dostrzegł obity i spuchnięty policzek chłopaka. Zaniepokoił się tym widokiem i przez jego myśl przeszło wiele scenariuszy któż mógł by dopuścić się uderzenia samego Eibiona. -Nic ci nie jest? Kto ci to zrobił? - Dopytywał z troską władca Adram.
Junayd spojrzał na niego z wściekłością, niemal z furią. Jego twarz z wyrazu rozpaczy, desperacji i zrezygnowania momentalnie zaczęła bardziej przypominać rozjuszonego lamparta. Co mogło być gorsze od poniżenia przez swego władcę? Tylko fakt że król Adram to zobaczy.
-Nic! To nie twoja sprawa! - Wrzasnął tak agresywnie jakby naprawdę za chwilę miał zamiar rzucić się mężczyźnie do gardła. Jednak przełknął swoją wściekłości i ruszył dalej korytarzem. Najprawdopodobniej chcąc sobie oszczędzić dalszych poniżeń.
Sanael który był mądrym i dobrym władcą o dobrym sercu chociaż już nie młodym ciele chciał ruszyć za młodzieńcem by dowiedzieć się co się stało. Jednak został powstrzymany przez delikatną kobiecą dłoń.
-Nie radzę królu. - Rzekła młoda piękna dziewczyna o długich zaplecionych złotych włosach w które wplecione były srebrne obręcze. Ubrana była bogato i nadzwyczaj dostojnie. Zakrywała część twarzy z ustami zdobionym wachlarzem. -Jest teraz niczym rozjuszone zwierze. Doradzam zostawienie go w spokoju. - Dodała po chwili. Owa dziewczyna była córką Czerwonego Króla. Wybranką Junayda na przyszłą królową Carran. Imię jej brzmiało Shanko.
-Ale... - Saneal zamilkł na chwilę, widać ze chciał coś powiedzieć, wytłumaczyć się oraz uargumentować swoją chęć pomocy jednak zastanowił się chwilę. Shanko z pewnością wiedziała co mówiła, musiała znać go lepiej niż on. -Kto mu to zrobił? Przecież miał się spotkać jedynie z król... - Tej wypowiedzi także nie dokończył gdyż przez jego umysł przebiegła myśl której on sam nie dowierzał. Spojrzał z szeroko otwartymi oczyma na Shanko szukając zaprzeczenia, oburzenia czy jakiejkolwiek reakcji. Jednak spokojne oblicze młodej księżniczki nie wyrażało zbyt wiele. Jednak jej słowa potwierdziły jego najgorsze przypuszczenia.
-Mój ojciec bywa bardzo porywczy. Gdy coś go zdenerwuje lub nie pójdzie po jego myśli nie patrzy na to na czym wyładowuje swoją złość. Mówi się że nie zabija się posłańca za złe nowiny. Mój ojciec chyba nie słyszał tej zasady. - Dziewczyna odwróciła się tyłem do starego króla. Nie chciała patrzeć mu w oczy gdy kontynuowała swoją wypowiedź. -Mój ojciec gdy jest wciekły nie zwraca uwagi na kim lub na czym wyładowuje swoją wściekłość, czy to posłaniec, czy drogi rzeźbiony stolik... czy nawet członkowie jego własnej rodziny. Ale nie jest głupi. Nie ośmieli się mnie tknąć gdy Jun jest w pobliżu. Dobrze wie że ten rzucił by się w mojej obronie bez namysłu. Jednak puki mój ojciec nie podnosi na mnie ręki Jun nie ośmieli się nic mu zrobić, czy choćby powiedzieć. Może z obawy o mnie, lub ma jakiekolwiek inne swoje powody. Tak czy inaczej jest między nimi rodzaj kruchego rozejmu. Puki mój ojciec nic mi nie robi Jun pozwoli mu na wszystko. Woli by to na nim się wyładował niż na kimkolwiek innym, w tym na mnie. -Shanko obróciła się ze spokojem do króla. Ten stał z nieco zatroskaną miną oparty o ścianę. -Dlatego proszę zostawić go na razie w spokoju. Mniemam że sprawa jaką miał król do niego była niezwykle ważna, ale mam wielką nadzieję że może nieco poczekać. - Mimo iż jej słowa brzmiały jak delikatna prośba o zostawienie Eibiona w spokoju to jednak jej stanowczy głos wyrażał iż Sanael nie ma innej możliwości niż jej wysłuchać.
-Dobrze, to w sumie może poczekać. - Rzekł spokojnie. Gdy tym czasem Shanko ruszyła już w swoją stronę. Patrzył na nią przez chwilę jak odchodzi pogrążając się w myślach.


Sanekara - stolica Carran
Carran - Państwo (Czerwone królestwo)
Sethos - Czerwony Król
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Pią Lut 22, 2013 11:19 am

Głos Burzy
Odcinek 00 : Zaginione dusze
Poranki w pałacu zawsze wyglądają podobnie. Służba przygotowuje śniadanie na które schodzą się mieszkańcy pałacu. Potem każdy udaje się do swoich obowiązków. Niektórzy mają ich więcej niż inni. Król Saneal właśnie swym popołudniowym zwyczajem zajmował się sprawami państwa. Przeglądał dokumenty, dekrety i wszelkiego rodzaju pisemne sprawy. Spokojny szelest kartek i cichy chrobot pióra tworzyły swoistą kołysankę dla śpiącego w głębi pomieszczenia na parapecie Junayda. Okna były zasłonięte kotarami, pozwalały tylko by niewielka ilość światła dostawała się do środka. Tylko na tyle ile niezbędne było by odczytać treść dokumentów. Słodki zapach herbaty z nutką wanilii takiej jaką miał w zwyczaju pijać król roznosił się w powietrzu. Wszystko w tym pokoju koiło nerwy i sprawiało że nie było lepszego miejsca na popołudniową drzemkę dla młodego Eibiona. Lubił on drzemać w najdziwniejszych miejscach, od wybiegu geparda pupilka samego króla po drzewo na dziedzińcu. Parapet w gabinecie króla zdawał się być z nich wszystkich najnormalniejszym. Lecz tą idyllę przerwało stukanie do drzwi.
-Mój królu. Posłaniec z Alganiss przybył. - Rzekł jeden ze strażników stając w drzwiach gabinetu. Leciwy mężczyzna uniósł wzrok z nad dokumentów i kiwnął głową.
-Wpuść go proszę. - Odpowiedział tylko spokojnie. I już po paru chwilach do pomieszczenia wszedł wysoki chudy mężczyzna. Jego twarz przeorana byłą sporą ilością zmarszczek, lecz włosy wciąż miał czarne niczym krucze pióra. Może już nieco przerzedzone od czasów jego młodości lecz wciąż z dumne wplecionymi złotymi ozdobami. Jakby chciał się pochwalić że wciąż je ma. Szatę miał długą może trochę zbyt obszerną jak na chude ciało kryjące sie pod spodem lecz była ona bogato zdobiona insygniami Alganiss. Ukłonił się grzecznie po czym usiadł pospiesznie na wyściełanym aksamitem krześle na przeciwko stołu za którym siedział król.
-Witaj czcigodny Srebrny Królu. - Odezwał się nieco ochrypły głos.
-Cóż cię tu sprowadza Omari? - Zapytał Sanael odkładając wszystkie papiery na bok.
-Wysłał mnie tu sam król Alganiss z wieściami dla ciebie. - Odrzekł nieco bardziej energicznie niż wcześniej.
-Mów zatem. - Starszy mężczyzna siedział wpatrując się w rozmówcę. Był całkowicie skupiony na jego słowach.
-Lecz są to wieści które dotyczą jedynie Alganiss i Adram inne państwa nie powinny mieć dostępu do tak ważnych informacji. - Rzekł wreszcie posłaniec. Dopiero teraz srebrno włosy mężczyzna przypomniał sobie o śpiącym w głębi pokoju Junaydzie. Był on znany jako Eibion Carran od państwa na ternach którego został znaleziony oraz z którym współpracował.
-Jun czy mógł byś być tak miły i sprawdzić co tam u mojego syna Shemala? - Zwrócił się do młodzieńca z uśmiechem. Ten otworzył sennie oczy strzepując z nich resztki snu. Wstał i ruszył ku wyjściu bez słowa. Nienawistnym spojrzeniem błękitnych oczu obdarzając posłańca którym aż wstrząsnął nagły dreszcz przerażenia. Czuł się jakby ktoś rzucił na niego straszliwą klątwę która spadła na jego barki z siłą tony cegieł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Pon Lut 25, 2013 11:07 pm

Eibioni są tak święci w tym świecie że jeśli kiedyś zjadłeś kawałek szynki podczas postu to ich dotyk cię może poparzyć.

Spokojnie on tylko udaje psychopatę... gorzej że dobrze mu to wychodzi. ^ ^; - Król Sanael o Junaydzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Czw Lut 27, 2014 9:37 pm

Jun nienawidzi tego dzieciaka i obwinia go o śmierć jego ukochanej Kissuni (bo to był jej przybrany syn i przez niego pochłonęła ją ciemność, chociaż prawdopodobnie prędzej czy później i tak by sie to stało) ale Kunay jest nieugięty i stwierdził że będzie za nim chodził do póki ten go nie polubi XD

Rusza nawet za Junem, Kijo i Yuni w głąb pustyni na trening mimo że Jun na niego nawrzeszczał i kazał mu zostać w pałacu

to on stwierdził że nie jedzie z nimi tylko całkowicie przypadkowo jedzie w tą samą stronę XD doprowadzając tym samym Juna do szaleństwa XD

na tej wyprawie dopiero dowiadujemy się dlaczego Kunay wybrał sobie Juna by za nim podążać, opowiada że kiedy był mały mama (Kissuni) opowiadała mu że jeśli kiedykolwiek został by sam ma odnaleźć Eibiona Carran (Czyli Juna) i on mu pomoże. Dodała też że z pewnością na początku nie bedzie go lubił więc ma za nim chodzić tak długo aż ten go pokocha równie mocno co ona.
dowiadujemy się zatem że Kissuni wiedziała od samego początku że kiedyś pochłonie ją ciemnośc i chciała na to przygotować syna, chociaż ten nic z tego nie rozumiał
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Pią Lut 28, 2014 10:55 pm

Shiray był drobnym złodziejaszkiem jednak tajna organizacja przemieniła go po przez czarną magię w "Pana Koszmarów"
teraz już jest po "rehabilitacji", odebrano mu moc po przez oczyszczenie jego ciała z czarnej energii. Niestety takie nieco kocie oczka mu zostały i nie powróciły do normy.
Shiray siedział w lochach bo prawie zabił Junayda, Kijo i Shemala swoją mocą Pana Koszmarów
przyszedł do neigo Junayd i zaczęli rozmawiać o tym kim był Sheray przed tym całym koszmarem, dowiedział się że ten był dorbnym złodziejaszkiem. Jun stwierdził że każdy człowiek jest dobry tylko trzeba mu pomóc stać się dobrym, stać się tym kim naprawdę jest.
Sheray zapytał go czy mimo tego wszystkiego co mu zrobił Jun nadal uważa go za dobrego człwieka. Jun odrzekł z uśmiechem że "każdy człowiek jest dobry"
na co oczka Shiraya zalśniły. "Tylko ty mój panie we mnie uwierzyłeś, pójdę za tobą chodźby na koniec świata"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Pią Mar 07, 2014 7:04 pm

Prawdziwe Imię : Ayka Sefiros
Tytuł : Krwista Dama (kurcze pasuje coś z krwią, wcześniej miałam jakiś fajny pomysł tytułu ale żem zapomniała nosz XD)
Moc : Potrafi wysysać z ludzi krew, jednak nie w taki sposób jak wampir. Swoją energią sprawia że z otworów ciała ofiary takich jak oczy, usta, nos, uszy zaczyna cieknąc krew która po krótkim kontakcie z powietrzem natychmiast wyparowuje. W ten sposób nasza Krwiożercza dama wysysa energię z ludzi, nie musi ich nawet dodtykać, wystaczy że przeywają odpoweodnio blisko niej. Gdy ofiarya jest wystarczająco osłabiona przez utratę krwi Dama może ją spokojnie dobić swoim sztyletem.
20:03
Forma Spaczona : W formie spaczonej czarną energią posiada czarne białka oczu, złote tęczówki i czarne z delikatnym czerwonym blaskiem zwężone niemal kocie źrenice. Ubrana jest w czarną obcisła i zdobioną drobnymi czarnymi cekinami i diamencikami bluzkę a na to ma nałożony czerwony lub czarny płaszcz ze złotymi wykończeniami.

Obsesja : Swoim wrogą wyrywa oczy które dzięki jej mocy panowania nad krwią są w stanie zachować świeży wygląd. Wykazuje też niezdrową fascynację ludzkiem sercem jako organem najbardziej związanym z krwią. (jaki szpan tak wyciągnąć komuś serce i za pomocą swojej mocy panowania nad krwią sprawić by wciąż biło gdy trzymasz je w dłoni XD EPICK! )

Obsesja 2 : Wykazuje dziwną obsesję na punkcie Junayda XD. Na początku stwierdza że to ona go zabije, ale kiedy już spotkali się w walce i miała go zabić stwierdziła że jest zbyt uroczy i ona nie może tego zrobić. Zostaje jego psychofanką XD (So cute) oczywiście jak już zostaje ocalona i oczyszczona z negatywnej energii XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Pon Mar 10, 2014 12:19 am

Junayd (Dżunaid) - Główny bohater, Eibion zwany Błękitnym Płomieniem.
Kijo (Kidżo) - Eibion, mag dźwięku.
instrumenty: Ney- flet, Oud - gitara, Kanun - lutnia
Książę Landie - by Mir
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Wto Mar 25, 2014 10:16 pm

Cały odcinek opowiada o tym że Saoen (ten dobry stary król który przygarnął Juna i Kijo
jest śmiertelnie chory
Zero (ten na drugim obrazku, doradca króla Saoena, jego przyjaciel i główny kapłan) wezwał Junayda do Adram.
W tym czasie pojawia się na scenie politycznej nowy Eibion mała dziewczynka która podobno potrafi leczyć i czynić cuda (pierwszy obrazek)
yep, w końcu nie był już najmłodszy
Zero w napływie rozpaczy prosi państwo którego Eibionem jest owa mała dziewczynka o to aby ta przyjechała do Adram. Stan Saoena jest tak tragiczny że chyba tylko cud mógł by mu pomóc. Dlatego Zero chwyta się chociaż tej iskierki nadzieji w postaci Nanari.
Dziewczynka zostaje w pałacu i twierdzi że może go ocalić, jednak o dziwo nic nie robi w celu uzdrowienia króla.
Zero podejrzewał że pogłoski o tym że dziewczynka posiada tak potężną moc są z pewnością przesadzone o ile w ogóle prawdziwe.
Jednak w tej chwili uwierzył by we wszystko gdyby to mogło ocalić jego kochanego króla. I myślę że nie on jeden.
Przez całą opowieść Nanari tak naprawdę nic nie robi tylko krząta się po pałacu, rozmawia z mieszkańcami i korzysta z gościny. Jest naprawdę uroczą postacią, myślę że nie da się jej nie polubić jak się juz ją pozna
W tym czasie wraca Junayd, dowiaduje się o złym stanie króla i wpada w szał zarzucając Zero że ten nawet nie próbuje pomóc królowi.
sam natomiast rusza znaleźć sposób by go ocalić. Niestety jego wysiłki kończą się fiaskiem. Jun nie ma zielonego pojęcia jak mógł by ocalić Saoena. W końcu Zero prosi go by wrócił do zamku.
Niby miała ale nie zrobiła tetgo, pojawiła się na zamku i tak sobie została. to jeszcze dziecko, Zero nawet nie oczekiwał że to się uda. Jednak chciał spróbować wszystkiego co tylko możliwe od medycyny na cudach kończąc.
Jun w końcu wraca do pałacu tracąc wszelką nadzieję, we wściekłości rzuca się nawet na Shemala (syn króla i wybraniec Kijo)
hymm możliwe że prosili ale na tym się skończyło, Zero uznał że dziecko nie potrafi dokonać czegoś takiego.
błagał o cud, cud nie nastał.
Junayd i Shemal mocno się wzajemnie pobijali. Kijo chciał ich rozdzielić jednak Zero stwierdził jedynie że nie warto, może tak przynajmniej wyładują całą swoją energię.
jednak było jeszcze gorzej

Junayd w końcu rzucił się na małą Nanari wrzeszcząc ze Eibion pierwszego poziomu (czyli tego podstawowego) nie ma na tyle siły by kogokolwik ocalić, że jeśli ktoś mu ocalić króla to tylko on.
Zero tym razem go powstrzymuje, wyładowywanie frustracji na doświadczonym wojowniku jak Shemal w równej walce to co innego niż znęcanie się nad dzieckiem.
I odpowieź brzmi tak, Jun to prawdziwy furiat.

Co prawda tylko ją złapał i zaczął na nią wrzeszczeć. nie ma tu mowy żeby ją uderzył czy coś ale nie ukrywajmy że to jednak forma agresji
Zero w końcu go zabiera i przekazuje dziewczynkę w ręce shemala żeby ten się nią zajął. Shemal o dziwo próbuje bronić Juna i mówi małej że ten wcale nie jest złym człowiekiem czy też Eibionem po prostu król był dla niego niczym ojciec (jest cała historia że Saoen zaopiekował się Junem bo wierzył że ten jest reinkarnacją duszy jego zmarłego synka ale to długa historia)  
Shemal opowiada też o tym jak cudownym człowiekiem jest jego ojciec i że nie wie co bez niego zrobi.
Tym czasem Zero próbuje przemówić Junowi do rozsądku. Tłumaczy że tak naprawdę nie sprowadził tu Juna żeby cokolwiek robił, żeby ratował Saoena, szukał magicznego lekartwa i się tym wszystkim zadręczał. Tak naprawdę sprowadził go tu wiedząc że nie ma już ratunku dla króla. Chciał tylko by Jun zdążył się z nim jeszcze pożegnać. (drugi obrazek)
Po za tym zprowadził tu Nanari nie tylko dlatego że chciał spróbować wszystkiego ale także dlatego że posiadanie Eibiona w pałacu, Eibiona który nie jest zamieszany w tą sprawę może wpłynąc korzystnie na wszystkich zebranych.
W jaki sposób? Energia Eibionów wpływa pozytywnie na otoczenie jednak Jun będąc w tanie w którym się znajduje sprawia swoją energią że wszyscy sa jeszcze bardziej zdenerwowani. Zero liczył że energia innego Eibiona uspokoi wszystkich w pałacu. Od samego początku nie wierzył w to że dziewczynka może im pomóc.
Jun w końcu godzi się z porażką, wie już że nic nie może zrobić. Idzie w końcu do Saoena by się z nim pożegnać.
Jednak kiedy zostaje z nieprzytomnym i umierającym mężczyzną sam na sam nie potrafi przyznać że to juz koniec. Krzyczy żeby ten wstał, krzyczy że ten nie może go zostawić samego, kto go teraz bedzie chronił? Pada zrozpaczony na kolana przed łóżkiem króla i zaczyna płakać. Nie ma już siły udawać że wszystko jest ok, nie ma już siły szukać ratunku który nie nadejdzie. Jest bezsilny i zagubiony.
W oddali widać dziewczynkę która akurat przechodziła i zobaczyła tą secnę. Widać smutek na jej małej słodkiej twarzyczce.
Następnego dnia lekarze mówią że to już koniec zostało mu najwyżej parę godzin zycia, jego organizm już się całkowicie poddał. Wszyscy zostali zwołani by pożegnać króla.
Jednak nagle zjawia sie Nanari, mówi że może go ocalić. Podchodzi do niego, wszyscy patrzą jak zahipnotyzowani gdy dziewczynka wysysa z niego chorobę. A jednak stał się cud na który wszyscy czekali. Jednak po chwili dziecko pada na ziemię krztusząc się i dławiąc.
Jun ją łapie nim uderzyła o podłogę. Kaszląc kwią mówi że nic na początku nie zrobiła bo chciała mieć pewność że Saoen zasługuje na to by go ocalić. Mocy miała tylko tyle by ocalić jedną osobę i chciała by to była wyjątkowa osoba. Nie mogła zostać zapamiętana jako ta która czyniła cuda bo początkowo trwoniła swoją moc na ludzi i sprawy które nie były tego warte nim się zorientowała że każde uzdrowienie wyniszcza ją samą. Więc pragneła zostać zapamiętana chociaż jako ta która ocaliła kogoś wspaniałego.
Tyle dobrego mówili o królu, tyle osób nie mogło się pogodzić z jego chorobą że wszyscy oni nie mogą kłamać i król musiał być naprawdę cudowną osobą, szkoda tylko że już go nie pozna. Dziewczynka umiera w ramionach Juna.
No cóż koniec końców ocaliła króla jednak kosztem swojego życia. Najgorsze jest to że gdyby ludzie z jej państwa nie wykorzystywali tek jej daru to z czasem mogła by go rozwinąć i może nauczyć się jak nie wyrządzać krzywdy swojemu ciału podczas leczenia innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Sro Kwi 02, 2014 7:51 pm

Schyłek naszych czasów
"Wszystko się zmienia a zarazem pozostaje niezmienne."
Ciemność, mrok tak gęsty że można by się w nim było utopić. Potem nagły obezwładniający blask i haust powietrza nabrany w płuca tak łapczywie że mógł by je rozerwać. W głowie wiruje, kolorowe obrazy tańczą przed oczyma. Jakieś sylwetki, to chyba ludzie. Błysk trzymanych przez nich broni, a potem ponownie ciemność.
Kijo obudził się w wielkiej komnacie, wnętrze było urządzone bez przepychu raczej dość surowo nie licząc zdobionych kolumn. Prawdopodobnie kolumny ten były ozdobą całego pałacu. Przy drzwiach stała wysoka postać przypominająca połączenie czarnej pantery z człowiekiem. Był to z pewnością członek pradawnej rasy zwanej Kiimanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Wto Kwi 15, 2014 8:01 pm

Azhar Junayd - Przede wszystkim patrząc na niego zwraca sie uwagę na piękne lodowo błękitne oczy o zawsze chłodnym wyrazie, masz wrażenie jakby cię nimi przeszywał. W jednym oku jeśli się dobrze przyjrzysz można dostrzec delikatną brązową plamkę, ale do tego pana lepiej nie podchodzić aż tak blisko, ceni sobie przestrzeń osobistą. Na czole symbol Eibionów kryształ otoczony złotymi skrzydłami, Eibioni się z tym rodzą, czy raczej powstają. Ilośc skrzydełek określa potęgę danego Eibiona u Junayda jest tylko jedna para skrzydełek co oznacza że ma poziom pierwszy. Wokół oczu widnieje złota obwódka, taki rodzaj makijażu noszą osoby uważane za święte lub świętobliwe. Obwieszony jest także sporą ilością biżuterii, uwagę zwraca tu szczególnie obroża złożona ze złotych pierścieni zachodząca aż na ramiona, lub w razie potrzeby ściąga się kilka obręczy tak że pozostają tylko te na szyi. Obroże zdobi także symbol Eibionów. W lewym uchu 4 kolczyki, 3 zwisające z błękitnymi kamieniami a jeden cały złoty przylegający ciasno do małżowiny usznej. Uwagę przykówa także niezwykła dośc ozdoba we włosach, błękitna kryształowa kula w której jeśli się lepiej przyjrzeć połyskują dziwne zakręcone wzory. Owa kula trzyma w całości jego warkocz. Z rzeczy o których warto jeszcze wspomnieć to uszkodzona prawa ręka, po całej ręce rozchodzą się drobne blizny niczym żyłki. Na nadgarstkach złote bransolety które idą ąż do dłoni łącząc się i tworząc niemal jakiś rodzaj rękawicy. Tak naprawdę ozdoba ta ma znaczenie czysto praktyczne. W miejscu łączenia czyli na spodniej części dłoni znajduje się kryształ mający skupiać moc Junayda w jednym miejscu i ułatwiać mu władanie magią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Sro Kwi 23, 2014 12:29 pm

Zero do Santo Romeo wściekły : Jesteś najbardziej bezużyteczną istotą na ziemi.
Romeo z wielki uśmiechem : Dziękuję mama też mi tak mówiła XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Czw Maj 08, 2014 6:26 pm

już widzę nowy mem, hit internetu XD
"Wiesz że zawaliłeś kiedy..." XDobrazek  z rannym Junem na środku pustyni i podpis "Wiesz że zawaliłeś kiedy ...  własnie unicestwiłeś całą mającą kilka tysięcy lat cywilizację" XD

to z najnowszego odcinka Głosu Burzy, jak malutki Jun został zmuszony żeby zostać nowym tymczasowym przywódcą rasy Kimaniee. Rasa kotowatych stworzeń, ludzi pustyni, dumnych i silnych wojowników. Chciał znaleźc broń którą ochroni Kimaniee przed wrogami, czyli przed nim samym bo był jedynie marionetką w rękach króla Carran. Jednak przez przypadek uwolnił strażnika olbrzymiego smoka, który uznał że jest nie godny tego aby być królem i prawie go nie zabił. Gdy Jun obudził się ranny na środku pustynie był zupełnie sam a cała cywilizacja zniknęła z powierzchni ziemi. FAIL! XD Taki FAIL!

chociaż prawda jest taka że miasto Kimani zostało po prostu okryte niewidzialną barierą która miała chronić mieszkańców przed zagrożeniami z zwewnątrz. Smok wcale nie był strażnikiem, on był tą bronią która miała ocalić rasę Kimani. Jednak nie zaakceptował kogoś z poza rasy jako swojego króla i wyrzucił Juna z miasta. Na razie jeszcze nie wiem jak to się skończy bo na tym skończyłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Sob Maj 10, 2014 6:55 pm

Najbardziej fascynujące spotkanie Ever XD

Nobunai przyboczny księzniczki Shanko którego poznajemy już na samym początku Głosu Burzy bo cały czas jest przy Shanko.
Przybywa razem ze swoją panią do pałacu jej brata a nowego króla Carran, tam spotyka przybocznego należącego do Azenthala króla Carran.
Baduri stoi przed drzwiami, obok stoi Nobunai.
-Witaj bracie. - Rzekł ze spokjem Nobunai patrząc beznamiętnie na starszego mężczyznę.
-Witaj. - Odpowiedział Baduri zerknąwszy ukradkiem na postać młodszego mężczyzny stojącego nieopodal. Niestety przez następne 20 minut panowała niezręczna cisza nie przerywana nawet trzepotem skrzydeł owadów. Po jakimś czasie w końcu wyszła Shanko i jej brat Azenthal.
-Miło było cię widzieć. - Rzekł Nobunai.
-Mnie również. - Odrzekł Baduri gdy każdy odchodził w swoją stronę i ze swoim władcą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 793
Points : 2959
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   Czw Maj 15, 2014 2:44 pm

Scena jak wóz Kito i Setiusa został zaatakowany przez rabusiów. Seti leżał na wozie gdzie niefortunnie zapuścił się jeden z opryszków w poszukiwaniu kosztowności, gdy tym czasem Kito był zajęty walką z resztą rabusiów. Gdy Kito wrócił do wozu zastał Setiego w demonicznej formie nad wybebeszonymi zwłokami niedoszłego rabusia jak oblizuje swoją deminczną kończynę z dziwnym i złowieszczym wzrokiem. I jedyne co potrafił w tej sytuacji powiedzieć to "Mniemam że chyba już zaspokoiłeś pragnienie." XD
Bo demonik XD
ręka czy tam łapa którą oblizuje jest czarna i wygląda jakby ktoś zdjął z niej skórę odsłaniając mięśnie i pomalował je na czarno XD
Cała historia jest znacznie dłuższa o władcy który oszalał i chcąc bronić swoje państwo przed wyimaginowanym zagrożeniem pozwolił by pewna grupa magów przeobraziła go w demona. Po tym jak został pokonany walczy ze swoją demoniczną częscią.

śmierć króla Sethosa i Junayd który mówi mu przed śmiercią że mimo wszystkiego co im zrobił (a było tego sporo) nie pozwoli by zapamiętano go jako potwora którym się stał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Głos Burzy - Opowiadanie   

Powrót do góry Go down
 
Głos Burzy - Opowiadanie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Czy boisz się burzy?
» Henry Williams - Magia Bezróżdżkowa
» "Fasolki wszystkich smaków" - konkurs literacki
» Ścieżka z polanki do statku
» Fairy Tail Następne Pokolenie - opowiadanie by Cornelia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Imperio de la Mentira :: Prywatne miejsca :: ►Informacje◄ :: >>Archiwum Kot.K-
Skocz do: