Imperio de la Mentira

Całkowita wolności, pod każdym względem.


Forum RPG o wszystkim co nam się tylko zamarzy.
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Scenki z opowiadań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Scenki z opowiadań   Pon Cze 18, 2012 1:42 pm

Gorillaz
Po teledysku el manana wszyscy obwiniali Murdocka o śmierć Noodle.
Najpierw Keila która odeszła ze słowami że nie może mieszkać pod jednym dachem z mordercą.
Później 2-D wchodzi do pokoju Russela którego także odszedł. Zatem 2-D widząc że nikogo już nie ma także postanawia uciec z Kong Studio, jednak Murdoc mu nie pozwala. Później zabiera go na Plastic Beach i tam przetrzymuje wbrew jego woli nadużywając alkoholu i znęcając się nad 2-D. W końcu w szaleństwie buduje robota Noodle. Stwierdza że odbuduje Gorillaz i nie potrzebuje do tego nikogo. Kurczowo trzyma się resztek jakie zostały z jego ukochanego zespołu i nie potrafi przyjąć do wiadomości że to już koniec. Obwinia się o śmierć Noodle i nie potrafi się pogodzić z jej stratą.
Okazuje się że słyszał co mówiła o nim Kejla oraz że rozmawiał z Russelem przed jego odejściem. Ten powiedział że nie obwinia Murdocka o śmierć Noodle, obwinia wszystkich także siebie. Mówi Murdockowi że musi uporządkować parę spraw i uważa że za jakiś czas kiedy każdy na własny sposób upora się ze wspomnieniem tragicznej śmierci Noodle wrócą by ponownie grać razem jako Gorillaz.
Murdock nie mógł go zatrzymać jednak czuł że chociaż nie ma kontroli nawet nad własnym życiem może mieć kontrolę chociaż nad jedną osobą a był nią nieporadny 2-D który bał mu się przeciwstawić. Dlatego zamknął go na wyspie.
Jednak pewnego dnia będąc kompletnie pijanym po tym jak nawet Drakeria odeszła czując sie nie potrzebna po tym jak zastąpiła ją Cyber Noodle, dał 2-D kluczyki od łodzi i kazał uciekać, zostawić go jak wszyscy inni. Wtedy całkowicie się załamał rozumiejąc już że to koniec zespołu i nie jest w stanie już go zatrzymać przed rozpadem. 2-D widząc w jakim stanie jest Murdock położył go spać. Rano gdy ten wstał na ostrym kacu spojrzał przez okno, łodzi nie było zrozumiał że 2-D jednak także odszedł i popadł w jeszcze większą rozpacz roztrzaskując wszystko co tylko było w kuchni wpadając w szał. W końcu opadł na kolana załamany z rękoma całymi poharatanymi od kawałków szkła z rozbitych naczyń. Wtedy jednak do kuchni wchodzi 2-D, widząc co się dzieje podbiega do Murdocka i opatruje mu dłonie. Mówi że przecież są zespołem i nie mógł go tak zostawić, na co Murdock wyzywa go od kretynów. 2-D później stwierdza że może nagranie nowej płyty nie jest taki złym pomysłem w końcu brakuje im tylko perkusisty a Murdock miał jednego całkiem dobrego w te klocki kumpla z sekty. Ten szybko podchwycił temat i ponownie odżył, od tamtego dnia jego życie kręciło się wokół załatwiania coraz to nowych gwiazd do współpracy, wymyślaniu tekstów, umawianiu spotkań. 2-D bardzo się z tego cieszył bo widział jak jego przyjaciel ponownie odżywa i z entuzjazmem zajmuje się nową płytą. Jednak wciąż często kiedy się upił wracały do niego wspomnienia tamtego wypadku i dręczące go wyrzuty sumienia. Nawet pewnej nocy zapytał 2-D czy ten tez go za go obwinia i nienawidzi jak wszyscy. Wtedy wyznał że rozmawiał z Russelem przed jego wyjazdem i słyszał rozmowę 2-D i Keili.
Później jednak 2-D wściekły na Murdocka powiedział mu parę bolesnych słów których nie chciał. Uciekł od niego i wtedy spotkał Noodle. Był tak szczęśliwy, dziewczynka opowiedziała mu co się stało i wyznała że bardzo tęskniła. 2-D w jednej chwili zapomniał o tym że był wściekły na Murdocka i postanowił ja zabrać na Plastic Beach pewien że Murdock też się ucieszy na jej widok. Gdy dotarli na plastic Beach 2-D szedł pierwszy lecz gdy tylko otworzył drzwi ujrzał coś tak potwornego że uśmiech na jego twarzy został momentalnie przekształcony w wyraz szoku i przerażenia. Na ziemi leżał Murdock z pustymi otwartymi oczyma po których chodziły muchy, dookoła było pełno krwi. Noodle już miała wejść do środka, szła z uśmiechem ciesząc się ze spotkania 2-D oraz tego że zaraz ujrzy wredną zapitą mordę starego basisty. Nagle 2-D nie myśląc wiele schwycił ją i przytulił mocno do siebie tak by nie zobaczyła tego potwornego widoku, w końcu była tylko dzieckiem. Wiedział dobrze że powinien ją stamtąd jak najszybciej wyprowadzić jednak roztrzęsione ciało i skołatany umysł nie pozwoliły mu na zrobienie choćby kroku. Ściskał w ramionach kurczowo drobną Noodle tuląc ją w rozpaczy. Łzy same napływały do jego oczu, cały się trząsł i nie mógł złapać oddechu. Noodle nie wiedziała co się stało, przytuliła się do niego z uśmiechem, będąc szczęśliwa że jest blisko niego nieświadoma jak straszliwy widok rozpościera się za nią. Szeptała do 2-D że już dobrze że jest z nim i już nigdy nigdzie nie pójdzie, że już go nie zostawi będąc przekonaną że jego łzy są wynikiem tego że cieszy się że wróciła. 2-D w końcu opadł zrozpaczony na kolana dalej cały roztrzęsiony wtulając sie w Noodle. Wiedział że powinien ją stamtąd zabrać, ale nie był w stanie. Koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Show them Zein   Pią Cze 22, 2012 5:28 pm

Show them Zein

Był turniej drużyna "Casterain" przybyła by walczyć o przetrwanie swojego gatunku i swojej planety. Mieszki w świecie gdzie żyją inteligentne zwierzęta. Pewnego dnia na ich planetę spadł kryształowy meteor obdarzając nielicznych możliwością transformacji.
Do drużyny Casterain należał

Zein Arcadeir
- Lider, prawdziwy show-men robiący wszystko pod publikę, nie potrafi odmówić zakładu, jest tez nieco leniwy jednak ma wielkie serce i mocny charakter który zapewnia mu mocne stanowisko jako lider. Jest bardzo porywczy, jego prawdziwa postać to czarno czerwony wilk.

Dianne Jay (D.J ) - nowy nabytek drużyny, młoda zadziorna dziewczynka o wielkim potencjale. Potrafi się zmieniać w znane jej osoby ale tylko te z którymi najczęściej przebywa. Jeśli długo jest w czyimś towarzystwie może się w niego zmienić, jeśli przez dłuższy czas nie miała z nim styczności traci umiejętność przemiany w niego. Jest ich zawodnikiem zapasowym. Jej prawdziwa postać to mały biały kucyk.

Katie - To
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Czw Lis 29, 2012 10:33 am

Motylek
Roshiel jedynie leżał lekko gładząc futro ukochanej. Wpatrywał się mocno zamyślony w sufit nad nimi. czemu to wszystko było takie trudne? Czemu nie ma jakiejś jednej prostej drogi ku szczęściu. Ale nawet jeśli droga do szczęścia nie jest usłana różami to jego zachowanie powinno być znacznie łatwiejsze. Lecz to jak pogoń za motylem. Nieuchwytnym i zwiewnym. A gdy już go złapiesz musisz uważać by go nie zniszczyć a mimo to i tak wiesz że kiedyś umrze. Jak wszystko. Jednak według Roshiela najlepszym sposobem zatrzymania motyla w jego najlepszym stanie jest go przebić szpilką i zakonserwować. Tylko tak można mieć jego piękno na wieki. Najgorsze w rozumowaniu Roshiela było to że on tą metaforę widział już przed oczyma wyobraźni w prawdziwym życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Pon Cze 17, 2013 4:38 pm

"Sprawa szaleństwa Ashiru"

Ktoś nagrał ci się na sekretarce, któż to może być? Kiedy ten telefon w ogóle dzwonił? Naciskasz zieloną słuchawkę i po drugiej stronie słyszysz przyjemny i miły głos jakiegoś mężczyzny. Masz wręcz wrażenie że ciepło tego delikatnego głosu cię otula. Mówi że się nie znacie, przedstawia się jako Armin Wallker. Więc czego może chcieć od ciebie ten nie znajomy? Po chwili tłumaczy e jednak coś was łączy, macie wspólnego znajomego, wymienia jego nazwisko i tylko nazwisko, jednak tyle ci wystarczy by przypomnieć sobie uśmiechniętą twarz pewnego doktora wiecznie chodzącego w błękitnych okularach i długim białym płaszczu. Ten jego uśmiech, widzisz go nawet teraz, chyba nigdy nie widziałaś go bez niego oraz jego okularów. Doktor Ashiru tak brzmi jego nazwisko. Chyba nigdy nie przedstawiał ci się z imienia, w sumie trudno stwierdzić czy w ogóle ma imię. Lecz nie to jest teraz istotne a słowa które brzmią dźwięcznie ze słuchawki, męzczyzna po drugiej stronie tłumaczy że pan doktor ma kłopoty, trafił do zamkniętego ośrodka. Oszalał? Jakoś cię to nie dziwi, zawsze był jakiś inny ale mimo wszystko był dobrym człowiekiem. Armin czyli mężczyzna po drugiej stronie mówi że znalazł twoje dane w notatkach doktora i może ty będziesz w stanie mu pomóc. Deklaruje także że strasznie ubolewa nad chorobą swego przyjaciela i próbuje znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy. Na koniec dodaje prośbę o kontakt i odkłada słuchawkę.

Chwila! Co to? Druga wiadomość na sekretarce?
Ten numer znasz już za dobrze, po drugiej stronie odzywa się znajomy i przyjazny głos. Zaczyna swą wypowiedź od słów "małe myszki mi powiedziały że dzwonił do ciebie Crimson Wallker."
Jaki Crimson Walker? Walker...Walker... chodzi o tego mężczyznę z poprzedniej wiadomości? Ale chyba przedstawił się jakoś inaczej. Tak, chyba przedstawił się jako Armin Wallker, ale w sumie co to za różnica Armin, Karmin, Crimson? Może jakaś jest.
Dalej mężczyzna po drugiej stronie prosi cię byś uważała na niego bo jakoś nie szczególnie mu ufa. Widać troszczy się o ciebie, jesteście blisko? Rodzina? Przyjaciel? Opiekun? A może po prostu jakiś świr który z niewiadomych przyczyn cię lubi, to już wiesz tylko ty.
Mówi też że tacy jak Crimson raczej nie proszą o pomoc, tym bardziej sprawa choroby doktora wydaje się dziwna, a telefon do Wallkera jeszcze dziwniejszy. Na koniec dodaje że jeśli jednak chcesz zająć się ta sprawą to byś zadzwoniła do niego, pojedzie z tobą osobiście albo wyśle jedną ze swoich podopiecznych, Aisę lub Sadrię. Oczywiście jeśli tylko chcesz. Przed odłożeniem słuchawki słyszysz jeszcze jak słodkim głosem dodaje jakiś zwrot grzecznościowy przesłodzony i zdobiony. Otaczają cię sami dziwacy, ale to może i lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Nie Wrz 08, 2013 3:16 pm

Alcier prosił by Hissaro zachował jego "przypadłość" dla siebie i nie mówił o tym Juneyowi. Co oznacza tyle ze Hissaro pewnie jeszcze kiedyś da się ugryźć Alcierowi by ten nie musiał robić krzywdy pozostałym mieszkańcom domu.
Hissaro : Tobie to chyba naprawdę musi zależeć na tym żeby tu z nami mieszkać. Inaczej pewnie już już byś sobie znalazł jednego z tych ćwoków jakie tu mieszkają i zrobił sobie z niego sługę którego mógł by sobie gryźć czy mu sie to podoba czy nie.
Alcier: A skąd wiesz że ty nie jesteś tym "ćwokiem" którego sobie wybrałem na sługę?
Hissaro : *Właśnie zrozumiał co powiedział* NO ty chyba żartujesz
I tu następuje niepokojący uśmiech Alciera XD

Hissaro: Czy ty się właśnie uśmiechnąłeś? No nie wierzę! Ale weź tego więcej nie powtarzaj bo to była najbardziej przerażajaca i niepokojąca rzecz jaką w życiu widziałem. A uwierz mi widziałem sporo.
17:04
w sumie cyba w starej wersji było że Alcier leciał na Hissaro XD

(Hissaro znasz nerwowy, wredny typ, ale i tak go uwielbiam) (Alcier zimny, zawsze opanowany generał armii demonów) (Juney - główny bohater słodki, miły i pomocny taki rodzaj laski w tym opowiadaniu bo lasek jest za mało XD ), (Ikiru jest niemal jak brat dla Juneya to jego obrońca, dzięki temu że Ikiru jest twardy Juney mógł pozostać delikaną istotką którą znamy do dziś) (Ihiro ulubiony przeciwnik Hissaro, nienawidzą się jak cholera, uwielbiają ze sobą walczyć, wszystko załatwiają w ten sposób, została ostatnia kluseczka? Walczmy na śmierć i życie! XD ale w gruncie rzeczy są przyjaciółmi chociaż sami w życiu tego nie przyznają)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Nie Wrz 08, 2013 4:36 pm

Na obrazku od góry Hissaro, Achi, Juney i Ikiru.

Streszczenie Black Blood
Piosenka tytułowa "Bone will break metal - Ginger Ninja"

Częśc 1 : Trzy wymiary
Więc są 3 wymiary Wymiar Bogów, wymiar Ludzi i Wymiar Duchów. Kiedyś ludzie o tym wiedzieli i nazwali te wymiary Niebo, Ziemia i Piekło. Jednak z czasem wsadzili tą wiedzę między bajki .
Mówi się że mieszkańcy wymiaru Bogów mają dwie dusze, mieszkańcy wymiaru Ludzi jedną a mieszkańcy piekła dusz nie posiadają. W wymiarze Bogów według legendy niegdyś żyły potężne przedwieczne istoty oraz ich słudzy. Trzy wymiary były domem który stworzyli sobie Bogowie. Wymiar ludzi był ich ogródkiem w którym zasiali życie i patrzyli jak kiełkuje. Natomiast wymiar duchów można wyobrazić sobie jako piwnicę w której zaległo się robactwo bez wiedzy czy pozwolenia Bogów.
W końcu pewnego dnia Bogowie znudzili się światem który stworzyli i odeszli pozostawiając wymiar Bogów swym sługą którzy mieli doglądać ogrodu czyli świata ludzi i wyplenić robactwo ze świata Duchów pod ich nieobecność. Jednak to wszystko tylko legendy. Chociaż dobrze ukazują jak działa ten świat. Ważne jest to że w wymiarze duchów który był bardzo pustym wymiarem mieszkały jedynie potężne Diabły, lecz nie posiadając żadnych wrogów i żyjąc tysiące lat zgnuśniały i w sumie to nic im sie nie chciało robić. Po za Diabłami ten świat zamieszkiwały też mniej od nich potężne stworzenia które niczym robactwo lęgły się znikąd i zaczęły się zjadać wzajemnie. KIm więcej stworzen swego gatunku pożarły tym sisniejsze się stawały. A gdy już stwierdziły że są wystarczająco silne rzucały się na Diabły by pochłonąć także i ich energię. Jednak obojętnie jak potężne by nie były nie były  żadnymi przeciwnikami dla Diabłów. W końcu w poszukiwaniu innych źródeł pożywienia demony przybyły do świata Bogów i żywiły się energią duchową żyjących tam istot
Jednak rasa Sługów dzięki dobrej organizacji z czasem nauczyła sobie radzić z Demonami. Trwało to latami a nawet wiekami ale z czasem byli coraz lepsi.
Moja historia tak naprawdę zaczyna się gdy jeden człowiek z rasy Sługów stwierdził że on nie jest już sługą Bożym, on jest samym Bogiem i mesjaszem nowego świata który ma przy jego udziale powstać.
Mężczyzna przyjmuje imię Razalier Bóg Nowego świata. W raz z paroma sługami ucieka do świata Duchów i tam po przez eksperymenty na Demonach przyspiesza ich ewolucję i tworzy zupełnie nowe potężne istoty zwane Invictari. Zyskują one potężną moc i inteligencję równą ludzkiej.
Wcześniej były bezmózgimi zwierzętami które pragnęły tylko zabijać.
Razalier wypowiada tym samym wojnę rasie Sługów. Walki się rozpoczynają a słudzy mimo potężnej mocy pozostawionej im przez Bogów wręcz walczą o życie.

Część 2 : Wkraczają główny bohaterowie
I tu pojawia się Juney i Ikiru dwójka przyjaciół z rasy Sługów.
Podczas walki Hissaro i Ihiro, Juney i Ikiru przyglądają się temu z daleka. Hissaro wie że nie może pokonać Ihiro i powraca do swej bardziej duchowej pierwotnej postaci Demona (wtedy są cali czarni z białymi dodatkami, często kośćmi, białym dymem,kapiącą białą lśniącą śliną itd. ) Niestety Invictari (czyli te że tak to ujmę sztucznie stworzone demony) nie mogą pozostawać w tej postaci zbyt długo bo mimo tego iż zyskują dodatkową moc mogą się zatracić i powrócić do pierwotnej Demoneiej postaci i stracą swoją osobowość i inteligencję stając się jedynie bezmózgimi duchami. Procesu tego nie można już odwrócić. Słudzy nie mieli o tym zielonego pojęcia, jednak Juney obserwując walkę zauważył że coś się w Hissaro zmieniło. Gdy Ihiro miał zadać ostateczny cios i ostatecznie wyeliminować Hissaro, Juney poprosił swego towarzysza Ikiro by ten ocalił dla niego Hissaro. I tak też się stało, Ikiru nie pytał dlaczego, nie pytał po co po prostu to zrobił. I tak Juney zajął się rannym Hissaro który przestał już być tym kim był, teraz był jedynie niczym zwierzątko, i tak też Juney go traktował. I z czasem jego dobroć i opieka zaowocowały tym że potwór Hissaro zaczął się zachowywać niemal jak jego kotek, niebezpieczny, przerażający i wielki kotek który może rozwalić ci łeb jednym ciosem ale jednak kotek XD
Tak więc od czasu uratowania Hissaro który od tamtej pory niczym wierny pies Juneya walczy u jego boku ten stwierdził ze skoro był w stanie oswoić i pomóc jednemu Invictari to może uda mu się ocalić także resztę i wcale nie trzeba będzie z nimi walczyć i ich zabijać.
Następną Invictari którą poznaje jest Achi, wygląda jak mała dziewczynka jednak ma cięty charakterek i mimo niepozornego wyglądu jest niebezpiecznym przeciwnikiem. Jednak Juney nie chce jej zabijać ani z nią walczyć. Później ratuje ją także przed jej partnerem który uznaje że Achi jest za słaba a między Invictari słabi są eliminowani.
Od tamtej pory Achi zostaje się sojuszniczką Juneya i Ikiru przekazując im wieści ze świata Duchów oraz siedziby Razaliera.

Część 3 : Sojusznicy
Nie przedłużając, Juney zdobył jeszcze paru sojuszników pośród Invictari, lecz pewnego dnia ktoś odkrywa zdradę Achi. Na całe szczęście Alcier w sumie nie wiadomo dlaczego ostrzega ją na czas i Achi w raz z kilkoma innymi Invictari ucieka ze świata Duchów do wymiaru Bogów do Juneya.
Niestety towarzysze Juneya postrzegają Demony Invictari jako istoty bez dusz, bez uczuć, sztuczne twory które zasługują jedynie na śmierć. Widząc Juneya i Ikiru w ich towarzystwie ogłaszają ich zdrajcami i nakładają na nich karę śmierci. Zatem Juney. Ikiru i w tej chwili 3 nowych Invictari po za Hissaro i Achi muszą uciekać. Uciekają do świata ludzi bo tam Słudzy nie mogą im nic zrobić, i próbują zacząć życie jako normalna rodzina.
Z czasem Hissaro dochodzi do siebie, ponownie staje się Invictari, co nie powinno było mieć miejsca, powinien już zawsze pozostać w swojej pierwotnej formie. Jednak jakimś niewyjaśnionym cudem udaje mu się tego dokonać. I jest wściekły i przerażony tym że Juney zrobił sobie z niego zwierzątko. Próbuje wrócić do wymiaru duchów lecz tam witają go jak zdrajcę i próbują zabić. Jednak cudem ucieka i zostaje ocalony przez Ikiru i Juneya.
Gdy Razalier dowiaduje się co sie stało, i o tym że Hissaro przełamał tą granicę pomiędzy Invictari a pierwotną Formą każe zabić tych którzy go przegonili a reszcie swych wojowników każe go przyprowadzić bo chce na nim przeprowadzić eksperymenty i dowiedzieć się jak to jest możliwe. Najbardziej wierny poleceniu by go przyprowadzić staje się Alcier. Który wręcz od tamtej pory ma obsesję na punkcie tego by sprowadzić Hissaro do domu.
W sumie mogę już teraz zdradzić że nawet gdy Razalier traci już zainteresowanie Hissaro, to Alcier wciąż z maniakalnym uporem próbuje go odzyskać. Dlaczego? Alcier był pierwszym udanym eksperymentem który nie zdechł, natomiast Hissaro był drugi. Alcier patrzył na jego narodziny, to był jego pierwszy towarzysz i przez długi czas jedyny bo późniejsze eksperymenty nie były zbyt udane. Dlatego Alcier w jakiś sposób się do niego przywiązał, jednak Invitari to istoty sztucznie stworzone, nie znają emocji, nie potrafią się prawidłowo komunikować z innymi itd. do puki sie tego nie nauczą. A Alcier nie miał okazji by nauczyć się ludzkich sposobów wyrażania czy zachowania, nie wiedział czym jest to dziwne przywiązanie jakie odczuwał do Hissaro.

Część 4 : Hissaro
Hissaro ponownie staje się sojusznikiem Juneya i jego przyjacielem. Mimo iż ten często jest oschły, potrafi być agresywny, ma wybuchy gniewu to Juney nie boi się go bo ufa mu całym serem i wie że obojętnie co by się nie działo może na niego liczyć. Hissaro oraz Ikiru są najbliższymi osobami dla Juneya. Z czasem przybywa kilka kolejnych postaci Demonów Invictari które przechodzą na stronę Juneya a ten zrobi wszystko by im pomóc. Razem mieszkają w skromnym domku z ogródkiem. Mają dwa pokoje, salon, kuchnię i łazienkę.
A osób mieszka tam sporo. Sypialnia należy do Juneya, Ikiru i Mel oraz czasami Hissaro kiedy jest w swojej demonicznej postaci i zachowuje się jak kociak lubi spać na podłodze w sypialni Juneya.

Część 5 : Mieszkanko Invictari
Postacie mieszkające w Świecie ludzi.
Melanie (Mel) - Jest Demonem Invictari ale mentalnością i wyglądem przypomina około 5-6 letnią dziewczynkę. Eksperyment się nie powiódł i miała zostać zabita ale jedna z Demonów Invictari Ariexa ją ocaliła uciekając z nią ze świata duchów. Jednak broniąc dziewczynki została zabita przez Alciera i jego odział. Na całe szczęście Mel została po raz kolejny ocalona tym razem przez Juneya.

Mieszkańcy pokoju dziewcząt.
Achi - Jej wygląd wskazywał by na jakieś 13 lat. Nauczyła się w świecie ludzi by udawać zachowanie ludzkiego dziecka ponieważ Juney mimo wszystko postrzega ją jako dziecko. Mimo wszystko potrafi być naprawdę niebezpieczna jeśli się z nią zadrze.

Rosaline (Rossa) - wygląda na znacznie dojrzalszą i starszą niż mała Achi chociaż ich wiek licząc oc ich powstania jest praktycznie równy, tak samo poziom mocy. Rossa jednak jest bardziej opanowana, wie że posiada ogromną moc i nie czuje potrzeby dominacji i udowadniania tego że jest groźnym przeciwnikiem. Jest praktycznie odwrotnością Achi która za wszelką cenę próbuje udowodnić że małe też może być groźne. Jeśli chodzi o ich relacje, sa praktycznie jak siostry.

Sunyani (Suni) - Najspokojniejsza z całej tej paczki, słodka nieśmiała dziewczynka której metodą na przeżycie pośród innych Invictari było wtopienie się w tłum i nie zwracanie na siebie uwagi.

Divia (Diva) - Dziewczyna o wyglądzie nastolatki, wredna opryskliwa i lubi się wywyższać. Jednak potrafi być takie wspaniałą obrończynią i mimo twardej skorupy jaką sobie wytworzyła by przetrwać między innymi Invictari w świecie Duchów naprawdę ma serce. Uwielbia zaczepiać i poniżać Achi, jednak jak to miedzy siostrami nikomu innemu nie pozwoli zrobić jej małej siostrzyczce krzywdy.

Mieszkańcy salonu
Shantal (Zwany też Shakalem) - Jeden z naukowców Razaliera, był mu bardzo oddany i podczas wielu badań i eksperymentów poznał budowę ciała Invictari tak dokładnie że teraz robi za medyka. Dawniej zrobił by dla Razaliera wszystko, niestety bez wzajemności, gdy Shantal mocno oberwał podczas walki jego towarzysze zamiast mu pomóc pozostawili go na pewną śmierć. Na szczęście Juney nie zostawia w potrzebie nawet swoich wrogów. Nie jest tak silny jak Hassiro czy nawet Achi ale za to nadrabia sprytem. Potrafi być podstępny i przebiegły niczym lis.

Luney - Jedna z moich ulubionych postaci, chociaż nie jestem pewna co do imienia czy go jeszcze nie zmienię. W każdym bądź razie jest to młody śliczniutki chłopaczek o niemal damskiej urodzie. Uważa się za lepszego od wszystkich i bywa sarkastyczny, ale jaki jest przy tym uroczy! Uwielbia się droczyć z Hissaro oraz Achi.

W salonie też jest łóżko Hissaro ale on stanowczo bardziej woli sypialnię Juneya i Ikiru.

Część 6 : Normalne życie
Zatem wracając do historii wszyscy razem mieszkają w świecie ludzi i starają się żyć jak "normalna" rodzina. Achi, Suni, Divia, Rossa i Luney chodzą do szkoły. Juney i Ikiru pracują a Shantal pomaga znajomemu lekarzowi. Ostatnio było parę odcinków jak sobie radzą w tym nowym dla nich świecie. Ponad to wciąż czasami atakują ich Invictari wysłani przez Razaliera ale jakoś dają sobie radę.
tu pojawiają się na przykład między innymi odcinek w którym to Hissaro budzi się cały we krwi w jakiejś melinie otoczony kociętami. Mój ulubiony.  
Niestety historia na tym sienie kończy bo po jakimś czasie gdy wszyscy już zdążyli się ze sobą zżyć i zaczęli nawet wierzyć że takie beztroskie życie może trwać wiecznie przyszła tragedia. W świecie ludzi pojawia się Razalier w raz ze swoją armią. Wszystkie stacje nadają komunikat w którym Razalier ogłasza się Mesjaszem i Bogiem nowego świata. Wyzywa Mieszkańców świata Bogów na ostateczną bitwę której nagrodą będzie świat ludzi. Jeśli Razalier wygra przejmie na własność na tylko jak do tej pory świat Duchów ale teraz także świat Ludzi.
W świecie ludzi po za Juneyem i Ikiru przebywało 3 mieszkańców świata Bogów Ihiro, Raney i Ariani (to laska). Raney wraca do świata Bogów by przekazać wiadomość ich przywódcy i pomóc w przygotowaniach do wojny. Tym czasem mimo iż Juney i ikiru zostali wygnani ze świata Bogów uznają że ich obowiązkiem jest powiedzieć prezydentowi co tu sie dzieje i przestrzec go. Więc Juney, Ikiru, Ihiro oraz Hissaro który nie chciał puścić Juneya samego ruszają do pałacu prezydenckiego. Ochrona oczywiście nie stanowi żadnej przeszkody, oberwiesz od Hissaro z liścia raz i już raczej nie wstaniesz. Wkraczają do gabinetu prezydenta i przedstawiają sie jako Mieszkańcy świata Bogów. Opowiadają jak wygląda sytuacja i o dziwo prezydent chociaż z pewną dozą nieufności zaczyna im wierzyć. Juney próbuje go przekonać jak niebezpieczne są Demony Invictari i żeby zostawił wszystko im, bo niedługo przybędzie wsparcie. Bo gdyby wysłał swoje wojska na Razaliera skazał by ich na śmierć bo nie mają szans z potęgą jego armii. Jednak prezydent mówi że nawet jeśli tak jest to nie mogę przecież siedzieć z założonymi rękoma, i zrobią wszystko by powstrzymać tego który obwołał siebie fałszywym Mesjaszem. W tym momencie Hissaro nie wytrzymuje i z pazurami skacze do prezydenta praktycznie w locie przybierając swoją demoniczną pierwotną formę. Prezydent jest przerażony i niemal wryty w fotel na którym siedział gdy tym czasem Hissaro w demonicznej formie siedzi na biurku przed nim. i z całkowitym spokojem chociaż przed sekundą wydawało się że chce go rozszarpać mówi.
-Bardzo proszę mnie źe nie zrozumieć, ale ci z którymi przyjdzie wam walczyć to potwory takie jak ja, a moze nawet i gorsze. Chciałem to tylko przedstawić dośc obrazowo. - Rzekł Hissaro schodząc z biurka i ponownie powracając do postaci Invictari. Ikiru i Ihiro gdyby tylko nie zostali zaskoczeni przez ten pokaz pewnie by go zatrzymali. Jednak Juney nawet nie zamierzał reagować. W pewien sposób był wdzięczny za to nie przemyślane zachowanie Hissaro bo liczył że ten przestraszył prezydenta dzięki czemu nie wyśle wojsk na pewną śmierć.

Część 7 : Wojna wisi w powietrzu
Po tych wydarzeniach wszyscy wrócili do domu, wedle obwieszczeń Razaliera mieli na przygotowanie się do wojny tydzień. W tym czasie Ihiro otrzymał wiadomość od centrali ze świata Bogów. Centrala kazała mu wracać do domu, okazało się że żadne posiłki nie przybędą. A świat Bogów ma zostać całkowicie odcięty od wszelkich innych wymiarów magiczną barierą. Uznali że nie warto tracić żołnierzy w walce o obcy im świat. Zatem jeśli Ihiro nie wróci za 4 dni do swojego świata już nigdy go nie zobaczy. Twierdzą także że jego towarzysz Raney zdecydował że zostaje w tym świecie, jednak nie było to zgodne z prawdą. Raney został uwięziony przez swojego dowódcę rzekomo dla jego dobra, ponieważ chciał wrócić i pomóc ocalić świat ludzi przed Razalierem i jego armią. Ihiro opowiedział o wszystkich Juneyowi i Ikiru na co ci zgodnie odpowiedzieli że wolą zginać walcząc i broniąc innych niż uciec jak tchórze zostawiając niewinnych ludzi w rękach szaleńca. Wszyscy Invictari stwierdzili tak samo. Ihiro trochę się wahał jednak ostatecznie postanowił walczyć u boku Juneya i jego towarzyszy, nawet jeśli Raney go porzucił.
Zatem sytuacja miała się bardzo nieciekawie, przeciwko nie wiadomo jak wielkiej armii Razliera miało stanąć zaledwie 4 mieszkańców świata Bogów i 8 demonów Invictari. Wiedzieli już że nikt nie przyjdzie im z pomocą i ten tydzień jest pewnie ich ostatnim tygodniem jaki spędzą wspólnie. Atmosfera była bardzo napięta jednak wszyscy udawali że nic się nie dzieje. Luney nie wytrzymał tego i ze łzami w oczach zaczął wrzeszczeć że nie mogą się tak zachowywać jakby nic się nie stało. Na co podeszła do niego Achi i przytuliła go do siebie niczym siostra chcąc go uspokoić. Nigdy wcześniej nic takiego nie miało miejsca, zazwyczaj ta dwójka jedynie się kłóciła, ale teraz w obliczu nadchodzącego końca. Powiedziała to co wszyscy myśleli ale nikt nie odważył się powiedzieć głośno. Że to prawdopodobnie ich ostatni tydzień razem, podczas tej walki wielu z nich może zginąć, i że woli nacieszyć się pozostałym im czasem. Jednak któregoś dnia nadeszła kolejna tragedia. Ikiru z Hissaro właśnie wrócili z treningu i zobaczyli Juneya klęczącego ze łzami w oczach przed telewizorem zaczął krzyczeć z rozpaczą "Dlaczego ten dureń mnie nie posłuchał?!?!?! Dlaczego?!?!" . Okazało się że prezydent wysłał swoje wojska na armię Razaliera, jak łatwo się można domyślić armia polegała, został po niej jedynie krater. Natomiast Invictari rozszarpywali i rozczłonkowywali tych którzy przeżyli na wizji tak aby pokazać na co ich stać. Tym który jednym ciosem rozgniótł całą armię był Alcier, który by to zrobić nie musiał nawet ruszać się z miejsca. Natomiast jego towarzysze niczym hieny bawili się w pozbawianie życia tych którzy jeszcze oddychali. Prawdopodobnie ludzie nie widzieli nic bardziej przerażającego i bardziej okrutnego niż to co stało się tamtego dnia.

Część 8 : Koniec tygodnia w raju
I tak minął tydzień, na treningach i przygotowaniach. W końcu mieli stanąć do walki z Razalerem i jego armią. Fałszywy Mesjasz już na nich czekał lecz gdy zobaczył że jest ich zaledwie 12 tych którzy chcą walczyć z jego legionami roześmiał się  stwierdzając że jego słudzy rozniosą ich w pył. Liczył że zjawi się cała armia ze świata Bogów i wreszcie będzie mógł ich ostatecznie zgładzić, ale na taką garstkę nie będzie tracił swojego czasu. Zatem odszedł z pola bitwy i wrócił do Wymiaru duchów w raz z kilkoma Invictari. Walka po jego odejściu rozpętała się na dobre, niestety drużyna Juneya przegrywała, było ich zbyt mało by podołać wielkiej armii. Nie ma co tu kryć ze porwali się z motyką na słońce. Cała ziemia drżała na ten widok gdyż wszystko było transmitowane przez telewizję. Jednak dzięki temu całą tą scenę zobaczył Uriasha przyjaciel Achi, znali się ze szkoły. Uriasha był młodym chłopaczkiem bardzo zamkniętym w sobie, tylko Achi udało się do niego dotrzeć. Uri widząc jak jego przyjaciółka obrywa nie mógł tego znieść. Okazało się że Uriasha i jego dwaj bracia są tak naprawdę książętami Diabłów ze świata Duchów którzy w raz ze swoją armią zostali przepędzeni ze swego domu. Uri właśnie dowiedział się iż jego przyjaciółka jest Invictari i widząc jak źle wygląda walka stwierdził że muszą coś zrobić, ze to ostatnia szansa by odzyskać swój dom czyli świat Duchów. Zatem w raz ze starszymi braćmi zbiera pozostałą amię Diabłów i ruszają z pomocą drużynie Juneya. Uri twierdzi że to jedyna okazja by odzyskać dom ale jego bracia doskonale wiedzą że robi to z miłości do Achi. Tak więc Diabły, Invictari i rasa Sługów połączyli siły przeciwko Razalierowi i jego armii jednak sytuacja wciąż wyglądała źle. Jednak pod wodzą Juneya i Ikiru jakoś się trzymali a walka jeszcze nie była przesądzona. Wtedy nagle do walki wkroczył Alcier, wkroczył to dobre określenie bo spokojnym krokiem wszedł na pole bitwy. Dookoła niego padały martwe ciała towarzyszy i wrogów a on po prostu szedł z kamienną twarzą niewzruszony jak zawsze. Do tej pory tylko obserwował, lecz teraz miał zamiar stworzyć tu piekło na ziemi. Obraz sobie za cel przywódcę wrogiej armii jakim zdawał sie być Juney. Na całe szczęście nim udało mu sie dopaść przeciwnika wtrącił się wo walki Hissaro. Ich walka była zaciekła jednak w pewnym momencie Alcier stworzył wyrwę przestrzenną i wrzucił swego przeciwnika w nią mimo jego oporów. Jeden z najsilniejszych wojowników właśnie został zdezintegrowany, a Alcier ruszył ponownie ku Juneyowi. Achi rzuciła się na ratunek swemu towarzyszowi jednak została przeszyta na wylot przez jego promień. Juney stał jak wryty patrząc jak Alcier zabija jego przyjaciół jednego po drugim, stał tak w szoku nie mogąc się nawet ruszyć. Wszyscy rzucili mu sie na ratunek jednak było za późno Alcier wymierzył cios i to było ostatnie co pamiętał Juney.

Część 9 : Śmierć we śnie
Nagle obudził się w swoim domu, pierwsze co zwróciło jego uwagę była zapach świeżej jajecznicy i tostów. Trochę z niedowierzaniem zamrugał oczyma i na bosaka w piżamie udał sie do kuchni. Dostrzegł Hissaro siedzącego przy stole który go powitał odrywając się na chwilę od porannej gazety. Obok siedział Luney i jadł tosta a obok niego Ikiru dopijał właśnie kawę. Achi tym czasem właśnie robiła jajecznicę. Wyglądała na taką radosną, lubiła robić śniadanie dla Juneya oraz kanapki do rodzeństwa do szkoły. Divia nigdy nie brała przygotowanych przez nią kanapek a potem na przerwie jak była głodna kradła kanapki Achi. Przez ten codzienny rytuał Achi nauczyła się zabierać ze sobą 3 torby z kanapkami. Jedna dla Divi skoro tak tak strasznie lubiła jej kraść śniadanie, a druga dla Uriashy bo ten przychodził by wymienić się z nią śniadaniem. Jednak najczęściej miał kanapki z pasztetem i ogórkami których Achi nie lubiła ale trudno jej było mu powiedzieć nie gdy ten chciał się z nią wymienić. Juney stał tak w drzwiach patrząc na swoich przyjaciół którzy przez ten czas stali sie dla niego niczym rodzina i wyglądali teraz na takich szczęśliwych. Jakby wojny nigdy nie było, może to wszystko to był tylko zły sen? Łzy same napłynęły do oczu Juneya, tak bardzo chciał tu zostać, tak bardzo chciał uwierzyć że to wszystko jedynie zły sen i wszyscy nadal żyją i są tu z nim. Nawet jeśli to oznaczało że on też już nie żyje.

Część 10 : Powrót do bólu
Jednak rzeczywistość powróciła szybciej niż się spodziewał. Nagła fala bólu która go przeszyła rozwiała całą szczęśliwą wizję której obraz miał przed oczyma. Trudno stwierdzić ile czasu minęło. Teraz jednak gdy otworzył oczy ujrzał nad sobą zapłakaną i poranioną twarz Ikiru. Jego piękne brązowe oczy wpatrzone z rozpaczą w przyjaciela którego trzymał w ramionach nie pasowały do brudnej i pobijanej twarzy. Okazało się że przybyło kolejne nieoczekiwane wsparcie, tym razem byli to mieszkańcy świata Bogów którzy nie zgadzali się na to aby zostawić świat ludzi w rękach Razaliera. Mistrz Juneya i Ikiru cudem tylko ocalił swego podopiecznego od śmierci z rąk Alciera. Jeśli ktoś mógł się mierzyć z potężnym demonicznym przywódcą to tylko stary Kakuzov. Był z nimi nawet Raney którego uwolnili z niewoli i zabrali ze sobą w raz z paroma innymi wojownikami do świata ludzi. Jednak teleport udało się otworzyć zbyt daleko od miejsca walki i nie zdążyli na czas. Oczywiście pierwszą rzeczą o jaką spytał Juney gdy tylko otworzył oczy była Achi i Hissaro. Achi była ciężko ranna Shantal robił wszystko by ją ocalić. Niestety los Hissaro był nieznany. Teraz zastępy potężnych demonów oraz wojownicy z wymiaru Bogów starali się walcząc ramie w ramie co nigdy jeszcze w historii się nie zdarzyło powstrzymać demonicznego generała Alciera. Juney mimo potwornych wręcz obrażeń i bólu jaki targał jego ciałem nie poddał się i wstał z ziemi, podniósł swój miecz i wrócił do walki. Teraz wszystko zdawało się zmierzać ku lepszemu. Juney który był już bliski poddania się i pogodzenia z własną śmiercią odzyskał siły widząc znajome twarze które przybyły by walczyć u jego boku. Był przekonany że Kakuzov tak samo jak i dowództwo uznał go za zdrajcę. Teraz gdy ponownie go zobaczył walczącego dzielnie jak lew z Alcierem w jego obronie wiedział już że to nie prawda. Dzięki czemu nabrał nowych sił by walczyć do samego końca. Jednak wrogie wojska wciąż napływały a potęga generała i jego najwierniejszych ludzi sprawiała że walka wciąż była nie rozstrzygnięta. Przewaga nadal była po stronie armii Razaliera. I mimo najdzielniejszych starań wszystkich zgromadzonych sytuacja wciąż nie była najlepsza. Gdy nagle ku największej radości zgromadzonych sam wielki generał z jakichś przyczyn się wycofał. Teraz gdy zabrakło Alciera na polu bitwy szanse wygrania tej potyczki znacznie wzrosły. Tylko czemu wycofał się w samym środku bitwy?

Część 11 : Czy to już koniec?
Po wielu godzinach walk, okupionych hektolitrami krwi, łez i potu w końcu szala zwycięstwa zdawała się przechylać na stronę obrońców ziemi. Jednak wiedzieli że mimo iż pokonali jedną armię to wciąż jej kolejna część znajduje się w świecie Duchów i gdy tylko Razalier zda sobie sprawę że przegrywa przybędzie z posiłkami. Ponad to wciąż nie udało im się pokonać wielkiego generała Invictari. Najgorsze było to że wiedzieli dobrze o tym że jeśli nadejdzie jeszcze jedna taka fala to zmiecie ich z powierzchni ziemi. Byli już zbyt zmęczeni, część była ciężko ranna, wielu straciło życie. trzymali sie juz jedynie ostatkiem sił. I wtedy nagle stało się to czego tak bardzo się bali. Na ich oczach zaczął otwierać się portal do świata duchów. Serca wszystkich zamarły na chwilę a blask portalu oślepił ich na jakiś czas. Czy to już koniec?

Część 12 : Niech żyje król
Tym czasem okazało się że Hissaro trafił do portalu, rzuciło go gdzieś na rozległe pustkowia świata duchów. Dzięki temu posunięciu Alcier mógł wyeliminować go z walki. Teraz ranny i wyczerpany Hissaro włóczył się po tym opustoszałym świecie. Gdy nagle otoczyła go zgraja demonów. Nie byli to Invictari lecz te pierwotne zwierzęce demony które porządkując za zapachem krwi stwierdziły że samotny i wyczerpany Hissaro będzie łatwym łupem. Na całe szczęście bardzo się pomyliły. Mężczyzna przybrał swoją potężna pierwotną formę i rozniósł ich, jednak przeciwników było coraz więcej i więcej. Jednak z jakichś przyczyn nie atakowały. Hissaro był zbyt wyczerpany by walczyć z nimi wszystkimi a czekała go jeszcze długa droga więc po prostu zaczął uciekać. Demony jednak ruszyły w pogoń za nim. W końcu jednak stwierdził że nie da rady dłużej biec i musi chwile odpocząć, ale z pewnością jego przeciwnicy mu na to nie pozwolą zatem zatrzymał się i już chciał na nich ruszyć gdy zorientował się że oni stanęli razem z nim. Gdy on ruszył dalej i oni to uczynili. Zatem wskoczył na pobliski kamień i wrzasnął że teraz on jest ich królem demonstrując przed nimi całą pozostałą mu moc, i o dziwo demony pokłoniły mu się. Zatem mając teraz całą armię ze sobą ruszył pewnym krokiem na otoczoną polem ochronnym rezydencję Fałszywego Mesjasza. Przebił chroniącą to miejsce barierę i ruszył ku komnacie królewskiej. Całe to miejsce wyglądało jak kompleks klasztorny a główny kościół był rodzajem sali tronowej dla Razaliera. Prorok nie spodziewał się ataku w swej twierdzy gdy cały dramat rozgrywał się w świecie ludzi. Hissaro całkowicie go zaskoczył i gdyby nie interwencja Alciera który wrócił do świata duchów aby bronić swego pana wszystko zakończyło by się w tej chwili pomiędzy Hissaro a Razalierem.

Część 13 : Troje to o dwóch za dużo
Nowa armia Hissaro rozniosła całą pozostałą w klasztorze świtę Razaliera, pozostało ich teraz tylko troje. Niestety Alcier tym razem nie zamierzał wyrzucać Hissaro z tego świata, lecz pragnął bronić swego pana i stwórcy najprawdopodobniej nawet za cenę swojego życia. Zatem na przeciwko siebie spotkało się dwóch dawnych towarzyszy, najpotężniejszych z Invictari w walce na śmierć i życie. Walka była trudna, okazało sie bowiem że tak samo jak i Hissaro Alcier potrafi przybrać pierwotną znacznie potężniejszą formę bez ryzyka zatracenia sie w niej. Walka była wyrównana, oboje byli już u kresu sił jednak Alcier zdawał się mieć przewagę. Jednak Hissaro miał asa w rękawie, posłuszne mu demony. Gdy te posłuszne jego rozkazowi zaatakowały Alciera ten korzystając z zamieszania w pierwotnej formie wtopił się w tłum rozgniatanych jak muchy demonów i zbliżył sie do swego celu. W bezpośredniej walce nie miał szans, był słabszy niż wielki generał jednak dzięki sprytnej sztuce udało mu sie go zaskoczyć i tym samym wygrać walkę. Alcier zalał się swą czarną jak bezgwiezdna noc krwią i opadł na ziemię. Teraz życie Fałszywego Mesjasza było w dłoniach czy też łapach jego tworu. Mógł rozkazać innym demonom by tego go rozszarpały jednak wolał tą przyjemność zostawić dla siebie. Bez chwili wahania rozpruł jego ciało na kawałki w swych olbrzymich łapach. Juney pewnie chciał by ocalić nawet ich największego wroga, ale jego tu nie było a jak to mówią "w miłości i na wojnie wszystko jest dozwolone".

Część 14 : Blask zbawienia

Gdy blask opadł oczom śmiertelnie przerażonych wojowników ukazał się nikt inny jak Hissaro z resztkami jakie zostały z Razaliera. Rzucił je przed tłum, jeśli jakieś demony Invictari jeszcze walczyły to teraz właśnie się poddały siłą wroga. Wielka wojna została zakończona. Świat nigdy nie wydawał się być piękniejszy.

Część 15 : Śpij aniołku

Tak więc ostatnie dni polegały na usuwaniu szkód, grzebaniu poległych, opatrywaniu rannych. Kilka dni trwała ogólnoświatowa żałoba i modlitwa za zmarłych. Ale potem cały świat razem świętował wielkie zwycięstwo. I chociaż Słudzy nie byli już w stanie powrócić do swego świata nikt nie żałował przybycia tu. Tych którzy przeżyli ogłoszono bohaterami narodowymi i oddawano im niemal boski hołd. Części rannych pochodziła z Invictari podległych Fałszywemu Mesjaszowi jednak Juney kazał ich także opatrzyć. Część jednak z wrogiej armii uciekła i zaszyła się gdzieś w świecie Ludzi lub w świecie Duchów. Jednak nikt nie był na tyle szalony by za nimi ruszyć zważywszy na opłakany stan w jakim znajdowała się większość wojowników którzy brali udział w wielkiej wojnie. Udało się uratować Achi jednak wielu poniosło śmierć tego dnia między innymi starszy brat Uriashy imieniem Ashantel. Jednak największą tragedią jaka mogła zawalić świat Juneya była śmierć małej Melanie. Miała zostać w bezpiecznym miejscu, ale nie posłuchała i została zabita w ferworze walki. Wszyscy którzy pozostali przy życiu długo nie mogli się z tym pogodzić. Juney przez bardzo długi czas nie chciał opuścić grobu swej ukochanej podopiecznej, nie odzywał się, nie jadł, nie pił, nie spał tylko klęczał przy jej drobnym i niezbyt okazałym grobie. Jednak w końcu do jego owładniętego rozpaczą umysłu dotarło że musi zając się tymi którzy pozostali. Achi wciąż była w bardzo złym stanie tak samo jak i wielu innych.

Część 16 : Jeden świat, jedna rodzina

Świat cały czas się zmieniał i trzeba było iść dalej. Gdy inni świętowali i cieszyli się zwycięstwem Juney postanowił pomóc tym którzy pozostali. Dzięki wsparciu prezydenta udało mu się przygotować szpital który miał być za razem ośrodkiem pomocy dla Invictari. Juney marzył o tym że uda mu się dzięki temu pomóc pozostałym Invictari i może nawet nauczą się jak żyć w tym nowym społeczeństwie nie stanowiąc zagrożenia dla innych. Po za szpitalem przybysze otrzymali w posiadanie 4 inne budynki. Jeden został zaadaptowany na nowy dom dla Juneya i jego towarzyszy, a inny na rezydencję żołnierzy podległych Generałowi Kakuzov. Życie powoli wracało do normalności a przynajmniej starano się robić takie wrażenie. Achi, Rossa, Suni, Luney a nawet Uriasha wrócili do szkoły lecz tam byli traktowani jak swego rodzaju celebryci a nie wszystkim to się podobało. Może i Luney i Rossa byli w swoim żywiole ale spokojny Uriasha, Achi czy Suni nie za bardzo odnajdywali sie w tej roli.
Wojna się skończyła jednak świat wciąż był przerażony faktem że istnieją inne wymiary po za tym który znamy oraz tym że żyją w nich niebezpieczne istoty które teraz stały się gośćmi na naszej planecie. Dlatego aby uspokoić sytuację na świecie często zapraszano do programów telewizyjnych, debat czy wszelkich innych form spotkań Juneya oraz Ikiru których zadaniem było opowiadać o wszystkim co jest związane ze światami o których dotąd nie mieliśmy pojęcia. Przekonywali przy tym iż w chwili obecnej ani Invictari ani mieszkańcy świata Bogów nie są żadnym zagrożeniem.

Część 17 : Nasza nienawiść
Świat zdawał się zmierzać ku lepszemu, Juney miał możliwość pomocy przy tworzeniu nowego lepszego świata i zamierzał ją wykorzystać. Od pewnego czasu pod pretekstem spotkań w sprawach państwowych wymykał sie z domu. Prawda była taka że udało się uratować samego generała wrogiej armii Alciera. Był aktualnie w bardzo złym stanie, jednak stabilnym. Niestety jego przyszłość była nie pewna. Nikt nie wiedział co z nim zrobić a jego istnienie ukrywano przed światem.
Jednak ludzie są mimo wszystko słabymi przerażonymi istotami które nienawidzą wszystkiego co obce, nieznane i niezrozumiałe. A ta nienawiść przejawiła się w końcu w najgorszy możliwy sposób. Tego dnia w telewizji pojawił się komunikat o tym że zostanie nadana relacja z egzekucji generała wrogiej armii. Wszyscy byli w szoku, sam Hissaro był przekonany że tamtego dnia pozbawił go życia, jednak zrobił to w obronie przyjaciół i całego świata, to było coś zupełnie innego niż okrucieństwo jakiego zamierzali dokonać ludzie. Juney nie mógł stać i przyglądać sie temu. Wpadł jak burza do samego prezydenta i zażądał by ten przekazał mu Alciera. Tłumaczył że to nie był wybór Invictari że walczyli po złej stronie, byli kontrolowani przez Razaliera. W końcu prezydent przystał na prośby Juneya jednak zagroził że jeśli nie uda mu się sprawić że Alcier stanie się częścią społeczeństwa ten zostanie stracony. Prezydent obawiał się jednak że jeśli Juney zawiedzie egzekucja generała może się okazać trudna. Chciano pozbyć sie go teraz gdyż  był bardzo słaby, lecz gdy odzyska siły sytuacja może sie mocno skomplikować. Ufał mu jednak obawa pozostała.

Część 18 : Opowieść o martwych gwiazdach
Tak właśnie dom Juneya zyskał nowego mieszkańca. Najbardziej znienawidzoną postać na świecie po za Razalierem. Alcier był w swojej naturalnej pierwotnej formie co sprawiało że był bardzo podatny na światło słoneczne ponieważ w świecie Duchów nie ma słońca. Zatem wszystkie okna zasłonięto i dodatkowo zakratowano. Otrzymał własny pokój który był za razem jego swoistym więzieniem. Pozostali mieszkańcy nie byli zachwyceni że od teraz Alcier będzie z nimi mieszkał. Cały dom i wszyscy jego mieszkańcy zdawali się być wręcz terroryzowani i zastraszeni przez samą tylko obecność dawnego generała. Początkowo pokój był jego więzieniem lecz pewnej nocy zauważył że Juney nie zamknął drzwi. Tej nocy Alcier wyszedł z domu i wyleciał na ulice miast. Juney szybko zorientował się co się stało i ruszył za nim. Ikiru oraz reszta już szykowała się do walki i próby zaciągnięcia go z powrotem siłą ale Juney najpierw chciał sam z nim porozmawiać. W końcu udaje mu się go dogonić i mówi że rozumie go, że pewnie chciał rozprostować skrzydła bo jego pokój jest na to za mały i jeśli chce to pokaże mu naprawdę piękne miejsce. O dziwo Alcier rusza za Juneyem i po chwili docierają nad piękne jezioro w którego tafli odbija się poświata księżyca. Alcier przygląda się niebu usłanemu gwiazdami których nie było w jego świecie. Wyznaje że nienawidzi tego świata za to że ciągle się zmienia.
-Jak mam zrozumieć świat który ciągle się zmienia? Nawet księżyc codziennie jest inny, i na niebie brakuje tej jasnej gwiazdy z lewej strony księżyca. - Rzekł Alcier przyglądając nocnemu niebu.
-Zauważyłeś brak jednej gwiazdy? Jestem pod wrażeniem. - Odpowiedział Juney próbując wzrokiem ogarnąć ogrom świetlistych punkcików na nieboskłonie.
-Miałem dużo czasu by się im przyglądać ze swego więzienia. - Odrzekł beznamiętnym tonem nie odrywając szkarłatnych oczu od jakiegoś odległego punktu.
-Ten pokój nie jest twoim więzieniem, to twój nowy dom. - Próbował mu wytłumaczyć ze spokojem Juney.
-To czemu drzwi do niego zawsze są szczelnie zamknięte metalową sztabą? - Dopytywał Alcier.
-Nie zrozum mnie źle ale inni trochę się obawiają twojej obecności w tym domu. Z czasem na pewno cię polubią i nabiorą zaufania ale teraz czują się bezpieczniejsi. -Tłumaczył Juney.
-Rozumiem. - Odrzekł krótko Alcier z całkowitą powagą po czym ponownie spojrzał w gwiazdy. -Co się stało z tą gwiazdą? Dlaczego zniknęła? - Zadał pytanie które zupełnie zaskoczyło chłopaka.
-Wiesz, gwiazdy czasami umierają i znikają. Możliwe że część z tych gwiazd które widzimy już dawno nie świeci, bo widzimy ich blask z dużym opóźnieniem. - Dla Juneya to była zwykła wypowiedź o gwiazdach i o tym czego dowiedział się o nich w szkole czy też z gazety naukowej którą prenumerował Shantal ale dla Alciera to była kwintesencja tego dlaczego tak nienawidził zmian i tego świata.
Alcier dłuższą chwilę wahał się czy powinien uciec teraz kiedy ma okazję czy wrócić do swego więzienia. Uznał jednak że nie ma dużego wyboru, świat który go nienawidzi i chce jego śmierci czy więzienie które jest przynajmniej bezpieczne? Wrócił zatem z Juneyem i dobrowolnie poddał się uwięzieniu. Od tamtej pory drzwi przestały być zamykane. Za dnia Alcier spał więc nie widział mieszkańców domu, wstawał dopiero gdy wszyscy już spali. Juney czekał do momentu jego przebudzenia by zjeść z nim śniadanie a swoją kolację. Pewnego dnia gdy wszyscy już spali Juneya przebudził jakiś hałas, gdy otworzył oczy zobaczył wysoką smukłą postać o demonicznych skrzydłach i rogach która stała wpatrując się w niego świetlistymi złotymi oczyma.
-Nie ma dziś gwiazd... czy one wszystkie nie żyją? - Zapytał wyzbyty emocji zimny głos który przeszył ciało młodzieńca ziemnym dreszczem. Po chwili postać uciekła, jednak uczucie czystego przerażenia pozostało. Gdy Juney trochę się uspokoił wyszedł do kuchni gdzie zastał Alciera przy kawie i wytłumaczył mu że to tylko chmury i za nimi nadal są gwiazdy. Jednak z pewnością nie zapomni tego przeżycia.

Część 19 : Dzień zakupów (pojednanie?)
Alcier powoli zdawał się oswajać z nową sytuacją, chyba nawet polubił te wieczorne kolacje w towarzystwie Juneya. Jednak wciąż unikał jak tylko mógł kontaktów z kimkolwiek po za nim. Jego świat zamknął się w obrębie jego pokoju, kuchni i czasami ogrodu. W końcu Juney stwierdził ze czas to zmienić i przełamać barierę pomiędzy Acierem a innymi mieszkańcami domu. Najpierw nakłonił go by powrócił do swojej formy Invictari gdyż przebywał w swej pierwotnej formie demona Kariaz. Kolejnym krokiem było zakupienie dla niego nowych ubrań gdyż miał tylko te które miał na sobie a one pochodziły jeszcze z Wymiaru Duchów. Achi, Suni i Rossa pomagały wybierać ciuchy dla Alciera, tak więc cały dzień spędzili na zakupach. Jednak okazało się że cichy które kupili były mocno za duże więc tym razem Juney postanowił zabrać Alciera by ten mógł przymierzyć i sam wybrać ciuchy. Achi ruszyła z nimi, bo jak się okazało była jedyną która nie bała się obecności potwora jakim był dla wszystkich Alcier. Wszystko szło dobrze, udało się wyciągnąć generała z domu, nie wzbudzał szczególnej paniki na ulicach bo większość ludzi znała jedynie jego demoniczną formę teraz jednak jako Invictari bardziej przypominał człowieka. Udało im się nawet coś kupić jednak gdy się tylko odwrócili Alcier gdzieś zniknął. Nie wiadomo co się z nim działo przez kilka godzin lecz w końcu jak gdyby nigdy nic wrócił do domu. Juney i Achi szukali go wszędzie jednak gdy zadzwonił telefon że Alcier jest już w domu oni także wrócili. Juney chciał by Alcier przebrał się w nowe ciuchy i dołączył do nich przy obiedzie jednak ten stwierdził swym zimnym tonem że docenia starania Juneya jednak są one bezcelowe. Po czym przybrał ponownie swoją demoniczną formę i poszedł spać odkładając zakupione przez Juneya i Achi rzeczy w ciemny kont.
Cała ta sytuacja mocno przybił Juna bo myślał że robią postępy a teraz ponownie powrócili do punktu wyjścia. Podejrzewał że podczas pobytu w sklepie ktoś go rozpoznał i chociaż w czasie zakupów z nimi na chwilę mógł zapomnieć kim jest tak spotkanie z innymi ludźmi z pełną brutalnością uświadomiło mu jak mocno wszyscy go nienawidzą i jak bardzo tu nie pasuje. Mimo wszystko Jun chciał by Alcier mógł czuć się tu jak w domu, w końcu tu wszyscy byli inni i każdy był swoistym wyrzutkiem tak samo jak i on a mimo wszystko stanowili swoistą rodzinę i to było piękne. Juney tak bardzo chciał by Alcier mógł poczuć się jej częścią, jednak nie mógł nic zrobić jeśli on sam tego nie chciał, co sprawiało mu jeszcze większą przykrość.

Część 20 : Hissaro X Alcier (Akceptacja?)
Dom wydawał sie być zupełnie pusty, dziewczynki poszły do szkoły, Juney i Ikiru mieli jakieś sprawy do załatwienia a Shantal pracował. Zdawało się że Alcier został zupełnie sam, za dania rzadko zdarzały się takie momenty by nikogo nie było. to miejsce zdawało się tętnić życiem od rana do późnego wieczora. Dlatego Alcier postanowił wykorzystać ten moment i wyjść ze swego pokoju za dnia aby coś zjeść. Nie spodziewał się nikogo zastać więc tym bardziej go zdziwiło gdy z za rogu wyszedł Hissaro z kubkiem gorącego kakao. Niestety ich spotkanie było tak gwałtowne że cała zawartość kubka trafiła na ubranie Alciera. Hissaro czuł się trochę głupio po tym incydencie i mimo iż Alcier wciąż miał kamienną minę wiedział że ten mógł się mocno poparzyć przez jego wypadek. Wiedział także że Alcier nie ma żadnych ubrań na przebranie więc oddał mu jakieś swoje ciuchy. Trochę na nim wisiały ale Alcier zdawał się być wdzięczny za okazaną troskę ze strony Hissaro. (po za tym teraz jego ubranie pachniało Hissaro .... mruuuuu XD )
Hissaro zabrał ubranie Alciera żeby je wyprać, liczył że Juney się o tym nie wie i nagle dostrzegł załataną dziurę na środku koszuli w której chodził Alcier. To był ślad po tym jak Hissaro go przebił, to miał być śmiertelny cios a jednak ten nadal żyje i mimo wszystko nosi tą koszulę. Serce mężczyzny zabiło mocniej i bardziej nerwowo gdy przypomniał sobie jak krew Alciera spływała z jego dłoni. W napływie frustracji podarł koszulę by ten już nigdy jej nie założył i już nigdy nie wracał wspomnieniami do tamtego dnia.

Część 21 : Something for the pain (Połączenie?)
Tej nocy wszystko zdawało się spokojne, wszyscy czuli się bezpiecznie w swoich łóżkach. Tylko Hissaro oglądał do późna powtórki swoich ulubionych seriali. W koncu wyszedł do ogródka by sie trochę przewietrzyć gdy nagle został zaatakowany. Walka była krótka i dość nierówna, Hissaro został całkowicie zaskoczony gdy przeciwnik wbił w niego swoje ostre jak brzytwa kły. W raz z utratą krwi opór mężczyzny coraz bardziej słał aż w końcu zrozumiał że jeśli teraz nie wyrwie się z uścisku to nie będzie miał już drugiej okazji. Zebrał wszystkie swoje siły i odepchnął od siebie napastnika. Dopiero teraz zdał sobie sprawę że tym który go zaatakował był nikt inny jak Alcier stojąc tak w swej demonicznej postaci z obnażonymi i zakrwawionymi kłami.
-Co.... to.... kurwa ....było?!?!? - Wrzasnął próbując złapać oddech.
-Nie no teraz to cię cię zabiję! Albo dopiero jak przestanie mi się tak strasznie kręcić w głowie. - Warknął zataczając się i prawie upadając na szczęście został podtrzymany przez silne ramię Alciera.
Alcier wytłumaczył Hissaro że to jego jak on to ujął "drobna przypadłość" przez którą jest zmuszony pić krew innych Invictari lub demonów Kariaz. Narodził się jako Demon Kariaz, dzięki swojej sile, uporowi i drapieżności zyskał wielką moc zabijając innych takich jak on i żywiąc się ich krwią. Dlatego właśnie Razalier się nim zainteresował, przez jego moc i tą nieokiełznaną dzikość którą udało mu się poskromić przeistaczając go w Invictari. Jako jedyny był tak silny by przeżyć proces przemiany w Invictari. Jednak mimo iż został niejako oswojony w procesie przemiany jakaś część jego dzikiej niegdyś natury pozostała sprawiając że wciąż pragnie krwi innych takich jak on. Powiedział także że wybrał Hissaro na swoją ofiarę bo wiedział że tylko on jest w tym domu na tyle silny by przetrwać jego atak. Prosił także aby ten nikomu nie mówił o jego przypadłości. Hissaro doskonale rozumiał że mieszkańcy domu i tak już wystarczająco boją się Alciera i może lepiej by nie wiedzieli o tym jak może być niebezpieczny. Zdawał sobie także sprawę że dla bezpieczeństwa innych Invictari którzy tu mieszkają będzie zmuszony pozwalać Alcierowi na picie jego krwi. Z czasem zaczął się czuć jak jego niewolnik a Alcier z pełną premedytacją utwierdzał w nim to przekonanie chociaż prawda była taka że tak naprawdę to Alcier był zależny od Hissaro a nie na odwrót. Z czasem relacje między nimi się nieco zacieśniły, Alcier potrzebował Hissaro a ten był jedynym który mógł złagodzić ból jaki wywoływał głód. Po za tym Hissaro był jedyną przychylną istotą dla Alciera po za Juneyem. Po za tym do picia krwi była potrzebna fizyczna bliskość co sprawiało że stawali się sobie coraz bliżsi. Jednak jedna noc wszystko przekreśliła.


Część 22 : Wołanie o pomoc (Rozdzielenie?)
I tak mijały tygodnie, Alcier nie musiał prosić Hissaro codziennie o krew tylko co jakiś czas więc mimo iż dośc uciążliwe nie sprawiało aż tak wielkiego problemu. Ponad to utrzymywanie wszystkiego w tajemnicy też nie było trudne. Jednak tego dnia Hissaro został wysłany na jakąś misję i nie było go w domu od kilku dni bo misja się przeciągnęła. Początkowo był to jedynie pewien dyskomfort dla Alciera ale potem przerodziło się to w ból graniczący z obłędem. Tej nocy czuł że już dłużej nie wytrzymał, jego wola chociaż silna zaczynała przegrywać z bólem. Gdy było już bardzo źle w ostatniej trzeźwej myśli wyleciał z domu i ruszył w miasto mamrocząc coś o tym że musi odnaleźć Hissaro.  Juney nie wiedział co się dzieje i nagła ucieczka Alciera go zaniepokoiła ruszył więc za nim razem z Achi. W końcu go dogonili bo ten był zbyt wyczerpany by lecieć dalej, po chwili spadł na ziemię uderzając z impetem o chodnik. Juney podbiegł do niego przestraszony by sprawdzić czy nic mu nie jest, początkowo ten mamrotał jeszcze że musi odnaleźć Hissaro ale gdy Juney był już wystarczająco blisko pierwotne instynkty wzięły górę i mimo że Jun nie był Invictari zatopił w jego szyi swoje kły. Gdyby nie interwencja Achi prawdopodobnie by go zabił. Na całe szczęście krew Juneya przywróciła Alcierowi zdrowy rozsądek. Achi była tak wściekła że chciała rzucić sie na Alciera i go zabić za to co zrobił chłpakowi ale ten stwierdził że Achi ma w tej chwili dwa wyjścia, rzucić sie na niego i zostać pokonaną albo pomóc mu zabrać Juneya do szpitala. Mimo wściekłości jednak posłuchała byłego genrała i zabrali młodzieńca na ostry dyżur. Achi zadzwoniła po Ikiru i gdy ten dowiedział się co się stało razem ze wszystkimi przyjechał do szpitala. Po czym pierwszym co zrobił było obicie mordy Alcierowi który mimo cieknącej z rozwalonej wargi krwi patrzył na Ikiru tym swoim beznamiętnym spojrzeniem mówiąc że rozumie jego gniew.

Ciąg dalszy Nastąpi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Nie Paź 20, 2013 8:56 pm

Brak the Silence 2

Zaczyna się w trakcie trwania wydarzeń z pierwszej części. Keyzo nikomu jak dotąd nie znany młody chłopaczek z niezwykłym potencjałem nagle staje się jedną z najsłynniejszych osób po pokonaniu mistrza świata Kiero i jego niewiarygodnej techniki "Silence" która umożliwiała zatrzymanie czasu w najbliższym otoczeniu.
Świat wygląda tak że każdy rodzi się z mniejszym lub większym potencjałem magicznym tak zwanym czynnikiem Xi lub Omega. Żyjąc normalnie nigdy byśmy nie zdawali sobie nawet sprawy jak niewiarygodne umiejętności może posiadać nasz organizm. Jednak około roku 2000 na ziemię spadły meteoryty zawierające niespotykany dotąd minerał Xi-Kryształy. Dzięki czemu czynnik Xi zawarty w ich kodzie DNA został uaktywniony, a sami ludzie zyskali niesamowite zdolności. Jednak tylko w dużych skupiskach Xi-kryształy pozwalały na aktywację drzemiących w nas mocy. Początkowo bano się tego co nowe jednak z czasem zbudowano w stadiony treningowe i areny sportowe. Ludzie zaczęli się szkolić w tej nowej sztuce która została uznana sportem narodowym w wielu krajach.

Historia zaczyna się gdy do szkoły Delta-Xi przybywa dwójka nowych uczniów młody chłopak imieniem Grimaro i jego siostra Sabrea. Szybko zaczynają się plotki o tym jakoby Grimaro kogoś zabił na arenie i zamiast go wrzuć do poprawczaka albo więzienia został skierowany do tej szkoły jako że dyrektor go wybronił chcąc uratować honor swojej szkoły która właśnie chyliła się ku upadkowi. Niegdyś wybitna placówka teraz miała zostać zamknięta i jedynym rozwiązaniem by ją ocalić było zwycięstwo w turnieju Omega-Xi. Sabrea i Grimaro przechodzą pod opiekę Zelphyra niezwykle przystojnego młodego nauczyciela o nieco damskiej posturze. Okazuje się że mają współpracować z obecną już drużyną która składa się z wkurzającego rozpieszczonego dzieciaka Kioniego (Kioni), zbuntowanego chłopaczka Kazamiego (Kaz), jego siostry Arji i jeszcze paru postaci. Kaz i Grim mocno nie przypadają sobie do gustu i próbują się pozabijać już od pierwszego dnia. Natomiast Sabi jest bardzo wycofana i nie rozmawia z nikim po za swoim bratem. Współpraca nie wygląda zbyt obiecująco.

Jednak z czasem Sabi przekonuje się do nowych osób i okazuje się że jest naprawdę miłą osobą. Grim i Kaz mimo ciągłych walk i kłótni stają się dobrymi przyjaciółmi. Nawet Grim i Kioni zdają się dogadywać mimo iż pozornie dzieli ich więcej niż łączy.
Udaje im się wyciągnąć szkołę z opresji jednak swym niesłychanym zwycięstwem zwracają na siebie uwagę niebezpiecznej sekty o nazwie Asylum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Nie Paź 27, 2013 6:33 pm

Myślałaś kiedyś jak wygląda koniec świata? Dla niektórych dość zwyczajnie. Co mam przez to na myśli? Jeszcze się dowiesz.

Jednak wracając do opowieści, to świat miał się rzeczywiście skończyć. Przynajmniej dla niektórych. Max prowadził Yuki za rękę, biegli w stronę Nixa. Dei ich osłaniał, siekał swym tasakiem wszystko i wszystkich którzy próbowali się zbliżyć. Max w tej chwili dziękował Pani Wszechmyśli za tą drugą stronę Deithara, bez niego i jego rozdwojenia jaźni możliwe iż długo nie przeżyli by na tym polu bitwy. Max i Yuki byli już prawie przy walczącym Nixie. Z jednej strony Max pragnął go osłaniać, pomóc mu a z drugiej bał się że omyłkowo ten zaślepiony szałem potwór może dosięgnąć jego lub Yuki. Jednak już dawno wybrał że będzie stał u jego boku, nie zamierzał się teraz wycofywać.
Wyciągnął swój modyfikowany karabinek i zabił kilku Irkenów po drodze, gdy nagle razem z Yuki dostrzegł snop jasnego światła który ku jego przerażeniu zmierzał w ich kierunku. Max nie miał czasu nawet pomyśleć, a tym bardziej uskoczyć. W raz z Yuki stali jak owieczki na rzeż, sparaliżowani strachem. Yuki choćby i chciał uskoczyć nie dała by rady bo silna dłoń Maxa ściskała jej nadgarstek. Złote oczy Maxa rozchyliły się w przerażeniu. Światło już odbijało się w jego tęczówkach, czy tak wygląda koniec świata? Obawiam się że to możliwe. Sekundy dzieliły naszą dwójkę od nieuchronnego końca. Jednak była tam tylko jedna osoba mająca lepszy refleks. Nix w ostatnim akcie desperackiej walki z nieuchronnym przeznaczeniem rzucił się im na ratunek. Zasłonił ich swoim ciałem. Nie zdążył by ich odepchnąć, zdążył jedynie stanąć pomiędzy nimi a pociskiem.
Tego co się stało potem, chyba nikt z tam obecnych nigdy nie wymaże już z pamięci. Straszliwy obraz gotującej się.... NIE! Smażącej się żywcem skóry zmieniającej się w popiół i rozpadającej, topniejących kości i tego wyrazu czystego przerażenia w oczach Nixa gdy część jego ciała zaczęła się rozpadać a on wciąż był przytomny. Połowa jego twarzy została całkowicie spalona, pusty oczodół patrzył zwęgloną czernią w twarz śmiertelnie przerażanego Maxa. Po chwili w połowie wręcz zmiecione z powierzchni ziemi ciało Nixa padło bez życia na ziemię. Max trząsł się cały upadając na kolana, był w ogromnym szoku, nie mógł złapać tchu. Dłoń machinalnie zacisnęła się jeszcze mocniej na nadgarstku Yuki.
Jeśli koniec świata miał by nastać, wyglądał by właśnie tak. Zupełnie zwyczajnie. Koniec świata następuje gdy tracimy ukochane osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Pią Lis 15, 2013 7:13 pm

Bylo dwoch braci, Thoriel i Lockni. Thoriel byl starszy silniejszy ale Lockni mimo delikatnosci i chorowitosci zawsze wszystko potrafil zalatwic. Byl swietnym mowca.
Jednak wtedy ich matka zachorowala i zmarla. Lockni nie potrafil sobie z tym poradzic i oszalal.
Thoriel nie mogl sobie dac rady ze smiercia matki i jeszcze choroba brata wiec oddal go do zakladu.
Tamci ludzie obiecali mu ze dobrze sie nim zaopiekuja i go wylecza. Thoriel im uwierzyl .
Niestety to jak traktowali tam mlodego delikatnego chlopaczka tylko poglebilo jego stan.
Doprowadzajac go do naprawde tragicznego stanu.
Thoriel w koncu wszystko sobie ulozyl poczym wrocil i zastal swojrgo braciszka w oplakanym stanie.
Zabral go z osrodka ale Lockni nie moze mu wybaczyc ze go zostawil.
Lekarze powiedzieli mu ze Lockni juz nigdy nie wyjdzie z osrodka i nie wroci z nim do domu.
A Thoriel przez ten czas kiedy go nie bylo kupil juz dla nich piekna wille i przygotowywal wszystko na powtot swojego ukochanego braciszka.
Dlatego wiesc ze juz nigdy nie wroci z nim do domu byla dla niego ciosem w serce. Mozliwe ze gdyby go wtedy nie zostawil dalo by mu sie jeszcze pomoc.
Jednak wtedy skontaktowal sie z nim dr Ashiru ze istnieje cala wyspa bedaca osrodkiem dla takich osob jak Lockni.
Mogl by tam zyc z bratem w miare normalnie. Sprzedal zatem wille i zabral brata do azylu dusz
I tu zaczyna sie historia. Czy uda sie pomoc Lockniemu, czy wybaczy swojemu bratu? Czy znowu beda rodzina
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Pią Lis 29, 2013 7:37 pm

Loki przyprowadza po raz pierwszy maleńkiego Sleipnira czyli 8 nogiego konia z mitologii nordyckiej do domu, od progu wita go Thor.
Thor : Jaki śliczny, skąd go masz?
Loki : To długa historia, ale w wielkim skrócie to twój bratanek.
Thor : LOKI! Nie mogę w to uwierzyć!!!!!! D:
Loki : Tak wiem, wiem... =_=''
Thor : Zostałem wujkiem!!!!!! *nagły wybuch radości, tuli Lokiego*
Przyduszony Loki : I tylko to cię obchodzi? O.o
Thor z wielkim bananem na ryju : No! XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Nie Gru 01, 2013 5:58 pm

Wchodzi Loki z Sleipnirem do jakiejś takiej karczmy, gospody czy coś zrobionej w starym stylu
jest już ciemno i zimno
wchodzą do karczmy a tem ktoś gra na skrzypcach
płonie ogoeń w kominku
i tak się przyglądam temu grajkowi
z taką czystą dziecieńcą fascynacją
(bo ja niby byłam Sleipnirem)
potem patrzę że Loki siadam przy drewnianym stoliku w rogu przy oknie
i patrzy przez okno na spływającą po szybie wodę
taki zamyslony
ja wskakuję na ławkę obok niego i się na niej kładę ale cały czas patrzę to na płonący spokojnie ogoień to na grajka.
taka zafascynowana
i później tak jakbym się nagle gdzieś przeniosła
do miasta
byłam otoczona przez tysiące ludzi, samochodów i świateł, byłam zagubiona i przerażona
wtedy gdzieś między ludźmi zobaczyłam mamę Lokiego
i zaczęłam biec w jego kierunku a on na chwilę przystanął pomiędzy tym szarym tłumem i uśmiechnął się, miał otwarte ramiona czekał na mnie
biegłam tak
i nagle się obudziłam we śnie i okazało się że to był tylko mój sen i że zasnęłam Lokiemu na koclanach
podnoszę łepek i patrzę na niego a on się uśmiechnął dokładnie tak jak w moim śnie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Wto Gru 24, 2013 12:31 am

1. Zgromadzić jak najwięcej informacji o organizacji która zleciła wykopaliska czyli One Mare (Mirabell
2. Dowiedzieć się co ukrywa zarządca wykopalisk na wyspie Vasilij Ivankow (Asia)
3. Dowiedzieć się jak najwięcej o tym dla kogo pracują dwie tajemnicze osoby które są tam pojawią i będą chciały pomóc. Roy Jack i Armin Wallker. (Mirabell)
(to z nimi będziecie podróżować)
4. Wszystko co dziwne i niezwykłe masz przynieść żywe lub martwe do doktora (Carney)
5. Przynieść doktorowi żywego Kuroke. (Dzięki tej opcji jako jedyna dowiesz się co to Kuroke) (Eliot)
6. Ukraść Vasilijowi tajemniczy pakunek.
7.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Nie Sty 05, 2014 9:48 pm

Savio był naprawdę dobrym dzieciakiem. Wiele rodziców dało by wszystko by mieć tak inteligentnego i pracowitego syna. Szkoda że jego ojciec Rick tego nie doceniał. Savio tak naprawdę był dziełem przypadku, jego ojciec puścił się będąc całkowicie pijany z pierwszą lepszą dziewczyną na imprezie. I właśnie tak się to skończyło. Jak się okazało dziewczyna chciała zatrzymać dziecko mimo iż Rick nalegał na usunięcie ciąży. Nina bo tak dziewczynie było na imię liczyła że w ten sposób wyciągnie od bogatego i naiwnego faceta pieniądze. Jednak opieka nad dzieckiem okazała się trudniejsza niż myślała, po za tym kolidowała z jej pijarskim i nadto imprezowym życiem. Gdy Nina imprezowała Saviem zajmowała się jej matka. Jednak ona w końcu zmarła, Savio w wieku lat 10 został sam z matką alkoholiczką. Ojciec wcale się nim nie interesował, wysyłał alimenty i myślał że tyle wystarczy. Po za tym był w związku małżeńskim z inną kobietą imieniem Abigail. Z nią miał trójkę dzieci. Jednak przez zdradę Ricka i ten związek się rozpadł. W wieku lat 14 Savio uciekł od matki i pojawił się na progu domu ojca. Wkrótce po tym z nim zamieszkał. Nina była szczęśliwa że nie musi już zajmować się dzieckiem. O dziwo Saviowi było lepiej z ojcem. Może i Rick nie był nigdy wzorem do naśladowania ale nie sprowadzał do domu połowy ludzi poznanych w dyskotece, nie chlał na umór, nie urządzał imprez i nie wrzeszczał na niego za każdy drobiazg po pijaku. Mówiąc szczerze mało interesował się synem, co za tym idzie Savio mógł obić co chciał i nikt na niego nie krzyczał. Była tylko jedna zasada którą na samym początku "-powiedział mu ojciec patrząc w jego wielkie zielone oczy.
-Rób co chcesz, nie obchodzi mnie to. Ale masz mi nie sprawiać problemów. Nie będę chodził na twoje wywiadówki, nie mam na to czasu. Chcesz kraść? Imprezować? Proszę bardzo ale nie licz że pójdę i wyciągnę cię z więzienia. Nie chcesz się uczyć to nie, ale byle bym nie był nigdy wzywany do twojej szkoły. Jedno przewinienie i wracasz do matki. Rozumiano?".
Więc Savio starał się ze wszystkich sił by być dobrym chłopcem. Uczył się pilnie i każdą wolną chwilę poświęcał na naukę aby nigdy nie było powodu by wzywać jego ojca do szkoły. Zrobił by wszystko byle nie wracać do matki. Tu przynajmniej miał własny pokój, tu było spokojnie i miał co jeść. Nina wolała wydać całe pieniądze na alkohol i inne uciechy niż kupić dziecku coś do jedzenia. Ojciec nie zajmował się nim ale zawsze było w domu coś do jedzenia a jak nie to zostawiał mu pieniądze na pizzę. Jednak przez to że cały czas poświęcał nauce nie miał czasu dla przyjaciół czy znajomych. Myślał że to może nawet i dobrze, przynajmniej nie wpakuje się w żadne kłopoty. Savio nie był jakoś ponad przeciętnie inteligentny, dlatego musiał całe swoje siły przeznaczać na naukę. Na wkucie regułek i zrozumienie rzeczy które innym uczniom przychodziły z łatwością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Czw Sty 09, 2014 10:27 pm

Zamariel : Chcesz coś zmienić na tym świecie prawda? I możesz tego dokonać. Ale w zamian za to zabiorę ci wszystko co dla ciebie cenne.
Draceus : Ale ja już nie mam nic cennego, oddałem ci już wszystko.
Zamariel : Po za swoją miłością, po za tym co czyni cię Szarym. Odbiorę ci wszystko, całą twoją miłość która sprawiła że stałeś się tak odrażająco dobry i słaby. Bez niej zapomnisz o tych na których ci zależało i ponownie zatracisz się w pięknym mroku stając się marionetką ciemności. Tak mi brakowało tego złego i okrutnego Draceusa którego imię niegdyś wzbudzało czysty lęk w sercach tych którzy choćby ośmielili się o nim pomyśleć. Tak cudownie będzie ponownie patrzeć jak siejesz chaos i zniszczenie. Twoją miłość do tej nędznej małej istotki imieniem Liz na której ci tak zależy z niewiadomych dla mnie przyczyn będzie największym poświęceniem. Musisz poświecić samego siebie aby dać temu światu i jego mieszkańcom przywilej decydowania o swoich własnym losie. Co za tym idzie twoja mała Liz też będzie miała szansę być tym kim zechce. Zgadzasz się na moje warunki Profesorze?
Draceus : Tak, zgadzam. Lecz czy mogę mieć ostatnie życzenie?
Zamariel : Proszę bardzo.
Draceus : Czy mógł bym zdecydować kiedy to sie stanie?
Zamariel : Ahhh jak sprytnie, chcesz sobie kupić więcej czasu by pożegnać się ze swymi bliskimi. Ahhh jakież to piękne, i jakież przewidywalne. Idź ale masz tylko pół godziny nim pochłonie cię mrok. Tyle wystarczy by pożegnać się z jedną osobą, zatem wybierz dobrze mój przyjacielu.

Draceus odszedł aby wykorzystać dane mu pół godziny, lecz jednak nie wykorzystał tego czasu by spotkać się z bliskimi. Oddał się natomiast w ręce policji która za poprzednie zbrodnie skazała go na dożywocie.
W ostatniej scenie widać jak uśmiecha się siedząc w swojej celi, gdzieś z oddali słychać krzyk Zamariela. "Niiieeeeeee..."
Diabeł został przechytrzony przez zwykłego śmiertelnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Czw Sty 09, 2014 10:37 pm

Zamariel w ludzkiej postaci : Dam ci złoto, bogactwa, swoją armię. Będziemy czynić chaos jak za dawnych czasów.
Draceus : Przykro mi ale nie. A teraz muszę cię poprosić abyś wyszedł.
Zamariel patrzy na niego oniemiały.
Draceus : Nie spotkałeś się z czymś takim jeszcze prawda? Biały bohater z tego miasta nie dośc że by się nie zgodził na twoją propozycję to jeszcze próbował by cię zgładzić jako zło najwyższe. Natomiast czarny charakter przystał by na twoje obietnice i próbował wywalczyć dla siebie jeszcze więcej. Ja nie jestem ani jednym ani drugim. Jestem po prostu Szarym człowiekiem. Ani z gruntu dobry ani złym. Świat nie jest tylko czarny i biały, powinno być w nim też miejsce na szarość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Czw Sty 09, 2014 10:47 pm

Zamariel : Czy ty wiesz co robisz stary głupcze?
Draceus : Tak wiem! Walczę o szarość, walczę o to by każdy mógł być tym kim zechce, aby nasz los nie był do nas przypisany przy narodzinach. Walczę o to w co wierzę i o tych których kocham.
Zamariel : A jednak nie wiesz co czynisz. Ten świat był taki piękny, uporządkowany. Czerń i biel. Czyż to nie piękne? Owszem to że czarny zechce być białym to może i dobra rzecz, jednak co jeśli bohater stwierdzi że lepiej jednak będzie zabijać? Świat pogrąży się chaosie, nie bęzie już równowagi, nie będzie już żadnej pewności. Chaos! Tylko to nastanie!
Draceus : Ale będą też wybory. Wybory których będziemy sami dokonywać, a nie będą nam one narzucane. A ty? Przecież też nie jesteś z zły.
Zamariel : Ja, ja mój przyjacielu byłem tylko strażnikiem.
Po tych słowach Zamariel odszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Czw Sty 09, 2014 11:01 pm

bo oni wszyscy na początku byli taką bezkształtną czarną energetyczną breją z której powstały pierwsze kształty tak zwane demony Goro. Bezmózgie istoty które zyją tylko po to by zabijać się wzajemnie i pozyskiwać dzięki temu więcej energii. Dzieki temu ich kształty nabierają ostrości jednak wciąz są jak zrobieni ze smoły, im więcej pochłoną energii tym bardziej wyraziste się stają, z czasem wyłaniają się na powierzchni ich ciała kości, czy coś co je przypomina, tworzą biały pancerz powoli zakrywający bezkształtną smolistą energię stanowiącą podstawę ich egzystencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sabrea Creed
Pani Wszechmysli
Pani Wszechmysli
avatar

Liczba postów : 792
Points : 2900
Join date : 19/04/2012
Age : 28

PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   Pią Sty 24, 2014 7:59 pm

jeden z najgorszych i najsmutniejszych​ moim zdaniem zakończeń jakie wymysliłam
zdaje się być dość prosty a jednak w jakiś sposób tragiczny
Zakończenie "Zniewolonego Nieba"
pierwsza częśc Zniewolonego nieba opowiada o tragicznej miłości Lavrosa do Hivette (czy. Hivet) młodej i niezwykle pięknej kobiety
ich relacja na tle wyłącznie seksulanym zmienia się w poważny romans, Lavros zakochuje się bez pamięci w pięknej dziewczynie która jednak okazuje się że nie odwzajemnia jego uczuć. Kochała bowiem człowieka który ją zniewolił, traktował jak swoją własność, czasami gorzej niż psa. Człowiek ten nazywał się Shirokami, przynajmniej tak się kazał nazywać. Podejrzewam że to był po prostu jakiś syndrom sztokcholmski czy coś, dlaczego zniewolona dziewczyna zakochała się w swym oprawcy.

No ale bywa.
Lavros nie potrafił zaakceptować że Hivette woli kogoś takiego od niego, z czasem Shiro się zmienia, staje się lepszym człowiekiem i uświadamia sobie swoje uczucia do dziewczyny. Czyli typowe romansidło z epickimi walkami, super mocami i potęznymi mocarstwami w tle.
Jednak to co było najtragiczniejsz​e w tym opowiadaniu i wywołujące najwięcej emocji to wcale nie ten romans potwora (Shiro) i anioła (Hivette) a rozpacz jaką budził w łodym chłopaczku o romantycznej duszy który bez pamięci zakochał się w pięknej Hivette. Była to burzliwa część tego opowiadania, Lavros i Hivvete nawet ze sobą uciekli, on jej uratował życie, ona jemu, znali się tak dobrze że nie potrzebowali słów. Był nawet epizod w którym Lavros przybywa na ślub Shorokamiego i Hivette, wszystko wydaje się w porządku, widz myśli że Lavros już się z tym pogodził, aż do momentu w którym próbuje popełnić samobójstwo.

Tam oczywiście była głębsza historia i obraz jego całkowitej rozpaczy lecz nie będę przynudzać bardziej niż to konieczne.
Tak więc po tym jak już ustaliliśmy relację Hivette, Shorokamiego i |Lavrosa mogę przejśc do samego zakończenia całej tej serii opowiadań.
Więc w rozdziale drugim (na Da jest tylko kawałek rozdziału drugiego) Lavros zostaje kapitanem Mary Rose na jakiś czas i ma łatwą misję przetrasportowan​ia zapasów do jednego z portów.

Jak się później okazuje cały port i wszyscy mieszkańcy zostali porwani i przetrzymywani. Ich oprawcy jeszcze nie zdążyli nawet zażądać okupu gdy Lavros i jego nowa załoga zawitała w porcie.
Gdy płynęli do owego portu nieświadomi jeszcze co ich czaka Lavros miał sen.
Przy natłoku zdarzeń zdaje się być mało istoty jednak gdy przyjrzymy się temu bliżej dochodzimy do wniosku że to był początek jego upadku. Początek tragedii jaką sam sobie zgotował.
We śnie a być może wizji Lavros widzi siebie, starszego jednak szczęśliwego z piękną kobietą, z dwójką dzieci, w ogromnym zamku. Czy tak własnie miała wyglądać jego prawdopodobna przyszłość?
Że zapomni w końcu o całej tej rozpaczy jaką w sobie nosi i pokocha kogoś po za Hivette?
W 3 rozdział zaczyna się od wielkiego spisku w którego celem jest odebranie wszystkim "Odmieńcom" ich mocy.
Znaczy się, proces odbierania mocy wygląda w ten sposób że danej osobie zostają wstrzyknięte kryształki które następnie dostają się krwiobiegiem do serca i powoli pokrywają ją kryształem.
gdy kryształ rozrastał się na sercu zamykał w nim tym samym moc danej jednostki. Niestety z czasem jednostka ta staje się że tak to ujmę coraz bardziej "upośledzona" umysłowo. Zaczyna zapominać wiele rzeczy, nie jest w stanie odpowiednio ocenić sytuacji itd.
Gdy kryształ w końcu się zamknie dana osoba umiera a naukowcy mogą wyciągnąc kryształ z całą mocą tej osoby i przekazać go komuś innemu. Powstała tajna organizacja która zajmowała się właśnie zabijaniem ludzi obdarzonych mocą by uzbroić swoją armię.
może dlatego że jedna z moich ulubionych scen to jak Sargos (ten wielki stary i potęzny kapitan powoli umiera i jego mózg już szwankuje ) siedzi na burcie swojego statku patrząc tępym wzrokiem w dal.
a gdy jego załoga z rozpaczą zauważa że coś jest z nim nie tak i wzywają medyka tem mówi tylko z całkowitym spokojem "jest już za późno, nie wiem na co, ale wiem że jest już za późno"

W każdym bądż razie na początku Shirokami im pomaga (tej organizacji, Shiro to ten jeden z trójki głównych bohaterów czyli profesorek w którym kocha się Hivette)
ale kiedy zrozumiał co się dzieje, udaje tylko że im pomaga a tak naprawdę potajemnie szuka leku na to aby ocalić tych którym ich moc jest powoli odbierana.
Tak czy inaczej w ostatniej częsci Sargos umiera, Shirokami pomaga tym złym a oni polują na Hivette.
Shiro przekazuje potajemnie Lavrosowi że Hivette jest w tarapatach i że chcą ją zabić. 21:18
Lavros nie myśląc wiele porywa Hivette i uciekają razem.
Shiro wiedział że tylko Lavros może ją ocalić. I tak uciekają razem LAvros i jego ukochana.
A no nie będzie XD
Później razem mieszkają przez jakiś czas w małym domku, zdala od ludzi. Dla Lavrosa to prawdziwy raj, jest sam na sam z ukochaną do której widać że uczucia nie wygasły. Żyją jak normalna rodzina i są nawet szczęśliwi. Piękne poranki gdy Lavros budzi się wtulony w ukochaną.
Jednak to nie trwa długo, Lavros ma kolejną wizję, widzi śmierć Sargosa. Nie czekając ani chwili dłużej rusza mu na ratunek. Hivette stwierdza że ona pójdzie z nim, nie zostawi go samego.

I tak ruszają ocalić Sargosa.
Jest wielka bitwa, itd. W wyniku której ginie Shirokami który jednak umiera bohatersko oddając Lavrosowi lekarstwo które ocali Sargosa i resztę obiektów doświadczalnych owej organizacji.
Koniec końców Sargosa udało się ocalić oraz tysiące tych którzy mieli wstrzyknięte już to serum lub mieli mieć.
Niestety Shirokami nie przeżył, Hivette się całkowicie załamała. Okazało się bowiem że była z nim w ciąży i nawet nie zdążyła mu jeszcze o tym powiedzieć.
I w momencie gdy naprawdę potrzebowała Lavrosa odrzuciła go po raz kolejny. Była w całkowitej rozsypce, oskarżała go o śmierć Shiro. Chociaż dobrze wiedziała że to nie prawda.
Tak bardzo potrzebowała wtedy Lavrosa, czy kogokolwiek bliskiego.
21:27
Jednak Lavros odszedł, zostawił ją. Nie wytłumaczył jak zginał Shiro. Poddał się, zostawił ją.
W końcu urodziła dziecko, lecz była całkowicie sama w szoku poporodowym zabiła siebie i dziecko. Nie było przy niej nikogo by ją ocalić. Zabrakło Lavrosa.
Jak mógł jej nie pomóc w tak dramatycznym momencie? Ile razy ona go ratowała gdy był blisko obłędu, gdy chciał skończyć ze swoim życiem.
A teraz go zabrakło.
Ale jakby to nie było dość dramatyczne to przejdźmy do samego zakończenia
Nagle Lavros się budzi w łuzku z Hivette. Zaraz po tym jak ją porwał i żyli sobie jak rodzina przez jakiś czas z dala od ludzi.
Dziewczyna wyglada tak spokojnie, tak pięknie. Leży obok niego, wciąż jeszcze śpi, taka cudowna i beztroska.
Obudził się, to był tylko zły sen, może wizja. Ma szansę ocalić tą którą rzekomo tak bardzo kochał. Dostał drugą szansę od Boga.
Tak bardzo ją kochał że chciał nawet zakończyć życie z miłości do niej.
Teraz jednak uniósł się lekko nad nią, a jego dłonie spoczęły delikatnie na jej szyi.
Po czym zacisnął je gwałtownie przyciskając ją do łóżka. Nim się spostrzegł przestała wierzgać, krzyczeć.
Ubrał się i wyszedł z ich wspólnego domu pozostawiając jej martwe ciało na łóżku patrzące ślepo w dal.
Widzimy tylko jak się oddala.
Zabił tą którą rzekomo tak bardzo kochał. Nie próbował pomóc, ocalić. Po prostu się poddał, stwierdził że skróci jej cierpienia, a może po prostu już postradał zmysły.
Ale najsmutniejsze w tym jest to że właśnie zrujnował nie tylko jej życie ale i swoje.

Zaprzepaścił możliwość posiadania cudownego życia takiego jak w swojej wizji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://imperio.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Scenki z opowiadań   

Powrót do góry Go down
 
Scenki z opowiadań
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Imperio de la Mentira :: Prywatne miejsca :: ►Informacje◄ :: >>Archiwum Kot.K-
Skocz do: